100 proc. OFE na IKE

opublikowano: 15-04-2019, 14:58

Nie będzie podziału pieniędzy na prywatne konta i ZUS. Całość gotówki z OFE trafi do przyszłych emerytów - chyba że zechcą być w ZUS

Trzy lata temu Mateusz Morawiecki, ówczesny wicepremier i minister finansów, zapowiedział dokończenie „reformy” otwartych funduszy emerytalnych, rozpoczętej przez rząd PO-PSL w 2014 r., a polegającej na zabraniu przyszłym emerytom połowy pieniędzy z OFE i przekazaniu do ZUS. Pierwotna koncepcja głównego finansisty PiS była taka, żeby pieniądze podzielić na dwie części: 75 proc. przekazać oszczędzającym na prywatne konta, a pozostałe 25 proc. przelać do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Parcelacja i likwidacja OFE miała pierwotnie nastąpić z początkiem 2018 r., później termin przesunięto na lipiec. Dobrze, że wtedy nic się nie wydarzyło, bo wyborczy rok 2019 okazał się szczęśliwy dla przyszłych emerytów, oszczędzających w otwartych funduszach.

Dobrowolna decyzja
W ostatnich tygodniach rząd coraz częściej dawał do zrozumienia, że sprawę OFE trzeba załatwić w tym roku, najlepiej jeszcze przed startem Pracowniczych Programów Kapitałowych, tak żeby rynek oszczędności emerytalnych ostatecznie uporządkować. W PiS ścierały się różne koncepcje. Premier Morawiecki jeszcze kilka dni temu mówił, że aktualny jest podział 75/25. Podobne sugestie można było usłyszeć od Pawła Borysa, prezesa PFR, architekta reformy PPK. Jak się okazuje zwyciężyło radyklane rozwiązanie, zakładające przekazanie całości pieniędzy z OFE na prywatne konta. Tu ważna uwaga: jeszcze kilka dni temu podtrzymywana była wersja z przelaniem 75 proc. oszczędności na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Ostatecznie pieniądze trafią nie na IKZE, ale na Indywidualne Konta Emerytalne (IKE).

Zobacz więcej

Adam Chełstowski/ Forum

Mechanizm transferu ma być następujący: całość pieniędzy z OFE jest zapisywana na IKE każdego przyszłego emeryta. Dopiero po wyraźnej deklaracji zainteresowanego fundusze zostaną przetransferowane na jego subkonto w ZUS. Mamy więc tutaj odwrotny model dobrowolności niż w reformie PO-PSL, kiedy pieniądze z automatu w całości szły do ZUS i dopiero na wyraźne życzenie oszczędzającego rząd zostawiał resztówkę w OFE.

Co istotne, do ZUS trafi cała zgromadzona kwota - częściowo w gotówce, częściowo w aktywach. Decyzja o zatrzymaniu oszczędności w IKE nie będzie natomiast bezkosztowa - oszczędzający zapłaci zryczałtowany podatek w wysokości 15 proc., płatny w dwóch równych ratach: w 2020 r. i w 2021 r. Danina ma zrównywać poziom opodatkowania emerytur z I i II filara. Świadczenia zusowskie opodatkowane są według stawki 18 proc. i 32 proc.

Posiadacz IKE oprócz 15-procentowego ryczałtu nie będzie już więcej płacić podatku od emerytalnych oszczędności. To bardzo ważna zmiana w stosunku do obecnych zasad funkcjonowania IKE, zgodnie z którymi w momencie wypłaty beneficjent płaci fiskusowi daninę od zysków kapitałowych. Reforma OFE wprowadza jeszcze jedną zmianę w ustawie o IKE. Obecnie posiadacz indywidualnego konta może wypłacić zgromadzone pieniądze w dniu 55 urodzin. Po likwidacji OFE dostęp do prywatnej emerytury będzie możliwy dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Co dalej z OFE
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zlikwidowane OFE zmienią się w Otwarte Fundusze Inwestycyjne, a Powszechne Towarzystwa Emerytalne - w Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. TFI zarządzające pieniędzmi na IKE mają być objęte wieloletnim planem obniżania zaangażowania w akcje spółek na GPW o 2,5 pkt proc. rocznie, celem ograniczenia sztucznie wykreowanej podaży. Wraz z likwidacją OFE przestanie obowiązywać suwak, czyli mechanizm stopniowego przekazywania do ZUS prywatnych pieniędzy pracownika zbliżającego się o emerytury.

Likwidacja OFE oznacza wreszcie koniec dzielenia składki emerytalnej na dwie części: ZUS i OFE. Po zmianach całość, czyli 19,52 proc. pójdzie do państwowej ubezpieczalni. Posiadacze IKE zainteresowani pomnażaniem funduszy będą musieli na własną rękę zasilać prywatne konto emerytalne. Obowiązywać mają tu takie same zasady jak obecnie, czyli wpłata do określanego co roku poziomu na IKE (w tym roku 14,2 tys. zł) zwolniona jest z podatku Belki). Na start dostaną w spadku po OFE średnio po 8 tys. zł netto. Przeciętny stan posiadania właściciela rachunku w otwartym funduszu wynosi około 10 tys. zł, a od tego trzeba odjąć podatek.

Fundusze w IKE będą „znaczone”, gdyż służyć mają do wyliczania minimalnej emerytury z ZUS.

Rząd zakłada, że uwinie się z reformą jeszcze w tym roku. Kluczowe głosowania zaplanowane są tuż przed wyborami. Biorąc pod uwagę silny opór w PiS przeciwko „prywatyzacji” OFE jest to sprytne rozwiązanie, gdyż reformę można sprzedać jako zwrot pieniędzy Polakom. Dodajmy, że koncepcja podziału gotówki z otwartych funduszy przez miesiące była blokowana przez resort pracy, zarządzany przez Elżbietę Rafalską, optujący za przekazaniem całości oszczędności do OFE.



© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy