A.T. Kearney: ostro w dół

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2011-12-29 00:00

Upadek z wysokiego konia bardziej boli. W rankingach inwestycyjnych Polska była ostatnio w czołówce. Koniec dobrej passy?

Z 6. w 2010 r. na 23. miejsce spadła Polska w badaniu zaufania inwestorów zagranicznych firmy A.T. Kearney. To największy spadek w grupie pierwszych 25 krajów. Badanie zostało przeprowadzone wśród ponad 200 prezesów największych firm z 27 krajów reprezentujących 17 branż.

Ale to już było

Polska zatoczyła koło: w edycji badania z 2007 r. zajmowała 22. miejsce. Z krajów z naszego regionu wyprzedza nas tylko Rosja (miejsce 18.), a z Europy tylko Niemcy (5.), Wielka Brytania (8.) i Francja (17.). Ale Hiszpania i Holandia, których dwa lata temu w ogóle nie było w rankingu, znalazły się tuż za nami. Wyprzedzają nas też nieobecne w 2010 r. Afryka Południowa, Tajlandia, Tajwan, Korea Południowa, Japonia i Szwajcaria.

„Wraz z 13-procentowym spadkiem napływu BIZ [bezpośrednich inwestycji zagranicznych — red.] do Unii Europejskiej w 2010 r. spadły notowania Francji i Polski. Polska zanurkowała z 6. na 23. pozycję, bo zbladł blask kraju, który świetnie radzi sobie na tle światowej recesji” — tłumaczą autorzy raportu.

— W zasadzie dopiero teraz nasza odporność na kryzys zajaśniała pełnym blaskiem. Dwa lata temu byliśmy zieloną wyspą, jeśli chodzi o dochód narodowy. Teraz okazało się, że nie byliśmy tylko primadonną jednego sezonu, a wyglądamy na tle Europy dobrze już trzeci rok — ripostuje Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).

Nie ma co płakać

Pozytywów dopatruje się w rankingu Kiejstut Żagun z KPMG.

— Warto zauważyć, że z regionu ostała się tylko Polska, a w poprzednim badaniu były tu także Czechy i Rumunia. Poza tym w rankingu dotyczącym percepcji kraju w porównaniu z 2010 r. Polska ma dwukrotnie więcej pozytywnych opinii niż negatywnych. Kraje z takimi wynikami można policzyć na palcach jednej ręki — podkreśla Kiejstut Żagun. Część ekspertów uspokaja, że nie ma się czym martwić.

— Łaska inwestora na pstrym koniu jeździ. Rankingi są w pewnym sensie miarodajne, ale nie stanowią kluczowego źródła informacji. Dobry wynik nie gwarantuje pozycji na lata. Na użytek każdego inwestora trzeba budować swój wizerunek od nowa — podkreśla Paweł Tynel z Ernst & Young.

Czarno to widzą

W ostatnich rankingach Polska wypadała świetnie. W raporcie inwestycyjnym UNCTAD zajęliśmy 6. miejsce wśród krajów, które ściągną najwięcej inwestycji w latach 2011-13. Polska była też 7. w Europie w rankingu Ernst & Young, w którym oceniany był faktyczny napływ inwestycji i liczby utworzonych miejsc pracy. Znaleźliśmy się na 5. miejscu na liście „krajów, w których obecnie inwestuje twoja firma”, opublikowanej przez Bank Światowy w 2010 r.

Eksperci A.T. Kearney ostrzegają, że po odbiciu w bezpośrednich inwestycjach zagranicznych w ostatnich dwóch latach trend znów może się odwrócić. UNCTAD prognozował w wakacje, że w 2011 r. światowe przepływy inwestycyjne mogą odbić do 1,4-1,6 bln USD, a w 2013 r. wrócić do szczytów z 2007 r. (1,9 bln USD). A.T. Kearney sądzi, że optymizm mógł być przedwczesny. Z badania firmy wynika, że budżety na inwestycje zagraniczne wróciły do poziomów sprzed kryzysu tylko w połowie firm, a 21 proc. respondentów nie spodziewa się w tej kwestii poprawy do 2014 r. lub jeszcze później.