Abris żąda 2 mld zł odszkodowania

opublikowano: 27-11-2014, 00:00

Sąd arbitrażowy rozstrzygnie, czy Polska bezprawnie wydziedziczyła fundusz z FM Banku. Resort finansów uznał roszczenia Abrisu za bezzasadne

Sprawa FM Banku PBP znajdzie swój finał w Instytucie Arbitrażowym przy Izbie Handlowej w Sztokholmie, przed którym Abris Capital domaga się od państwa polskiego „nie mniej niż 2 mld zł” odszkodowania.

Abris Capital, w którym starszym partnerem jest Paweł Gieryński, wystawił skarbowi państwa rachunek na 2 mld zł za bank, który wart jest kilkaset milionów. To jedno z najwyższych roszczeń skierowanych przeciwko Polsce do arbitrażu międzynarodowego.
Zobacz więcej

SŁONY RACHUNEK:

Abris Capital, w którym starszym partnerem jest Paweł Gieryński, wystawił skarbowi państwa rachunek na 2 mld zł za bank, który wart jest kilkaset milionów. To jedno z najwyższych roszczeń skierowanych przeciwko Polsce do arbitrażu międzynarodowego. Grzegorz Kawecki

— Oszacowaliśmy straty poniesione wskutek wywłaszczenia nas z inwestycji w FM Bank PBP oraz utracone korzyści. Ostateczna wartość roszczenia będzie zależeć jednak od kwoty, jaką uzyskamy ze sprzedaży akcji banku — wyjaśnia Paweł Boksa, partner w Abris Capital.

W kwietniu Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) odebrała funduszowi prawo wykonywania głosów z akcji banku i nakaz zbycia ich do końca roku. Argumentowała, że akcjonariusz nie daje rękojmi stabilnego i ostrożnego zarządzania najmniejszą na rynku bankowym instytucją. Abris uznał, że został wywłaszczony z inwestycji z naruszeniem przepisów dopuszczających przeprowadzenie takiej operacji. Tym samym Polska naruszyła zapisy umowy o ochronie inwestycji podpisanej z Luksemburgiem, gdzie zarejestrowana jest spółka funduszu PL Holdings, formalnie kontrolująca FM Bank. W maju

Abris notyfikował spór w resorcie skarbu, żądając rekompensaty za straty poniesione wskutek decyzji nadzoru.

Wszystko lege artis

Skarb państwa miał sześć miesięcy na udobruchanie akcjonariusza banku, który poślednim graczem przecież nie jest, bo stoją za nim pieniądze tak szacownych instytucji, jak Harvard, University of North Carolina, John’s Hopkins University czy BNP Paribas Private Equity. Podczas obchodów 25-lecia wolnych wyborów latem tego roku sprawa była podnoszona przez związanych z funduszem zaproszonych gości z USA. Były nieoficjalne rozmowy z przedstawicielami rządu. Bez efektu. Na dzień przed upływem sześciomiesięcznego terminu fundusz Abris Capital otrzymał pismo z Ministerstwa Finansów (MF), że resort nie uznaje roszczeń funduszu. I był to jedyny oficjalny kontakt ze strony administracji. Resort stwierdza w swoim piśmie, że KNF, wydając decyzję, opierała się na przepisach prawa stosowanych w całej UE i przyjęte przez nią rozwiązanie nie odbiega od standardów obowiązujących w Luksemburgu czy innym kraju wspólnoty. MF nie ocenia, czy decyzja była słuszna czy nie. Po prostu stwierdza, że nadzór mógł w drodze decyzji odebrać prawo wykonywania głosu i nakazać sprzedaż banku. Miał do tego prawo, natomiast Abris nie ma podstaw do stawiania roszczeń odszkodowawczych,skoro wszystko odbyło się lege artis.

„Wypada ponadto zauważyć, że przy ocenie roszczeń odszkodowawczych w każdym przypadku należy się kierować zarówno wiarygodnością zarzutów i wadliwością decyzji administracyjnej, jak i prawdopodobieństwem wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. PL Holdings takich przesłanek nie wykazał” — czytamy w liście MF.

Wyżej nieco zwraca Abrisowi uwagę, że ma prawo „kwestionowania w trybie ustawowym decyzji administracyjnych wydanych w pierwszej instancji”, a na koniec dowodzi, że „wobec wszystkich uczestników postępowania administracyjnego jest przewidziana identyczna ścieżka stosowania środków ochrony prawnej”. W podsumowaniu stwierdza, że fundusz cieszył się zapewnioną przez państwo polskie ochroną interesów oraz że „strona polska nie dostrzega przy tym skutku wywłaszczenia w zaistniałej sytuacji”.

Decyzja za kilka lat

Sęk w tym, że ścieżka administracyjna w tej sprawie jest nader kręta. Abris od decyzji KNF wydanej w pierwszej instancji może odwołać się do… KNF, która jest też drugą instancją w postępowaniu. Fundusz tak zrobił, co zakończyło się tym, że w lipcu nadzór podtrzymał decyzję o odebraniu głosu, natomiast umorzył postępowanie w sprawie sprzedaży po to, żeby następnegodnia wszcząć nowe w ramach pierwszej instancji. Zakończyło się ono zaledwie kilka dni temu, a więc po ponad trzech miesiącach procedowania głosowaniem w KNF, w którym Abris ponownie został zobowiązany do sprzedaży banku. Co ciekawe, przedstawiciel Ministerstwa Finansów w KNF, które nie dopatrzyło się nieprawidłowości w sprawie FM Banku, zagłosował przeciwko tej decyzji. Podobnie jak reprezentant Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Paweł Boksa zapowiada ponowne odwołanie od decyzji nakazującej sprzedaż akcji do drugiej instancji, czyli znowu do KNF. W Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym jest natomiast odwołanie od decyzji o zakazie wykonywania głosu z akcji banku. Pismo trafiło do sądu we wrześniu. Nie wiadomo, kiedy odbędzie się pierwsza rozprawa. Abrisowi przyjdzie też poczekać na decyzję sądu arbitrażowego.

— Składając pozew, inwestor uruchamia procedurę arbitrażową, która w zależności od stopnia komplikacji sprawy trwa od trzech do sześciu lat. Jeśli chodzi o wysokość odszkodowania, to zależy ona od wyceny dokonanej przez eksperta. W każdej chwili jest możliwość zawarcia ugody, również po wyroku. Niemniej w większości przypadków sprawy kończą się decyzją sądu — wyjaśnia Marek Świątkowski z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka, który brał udział w wielu arbitrażach inwestycyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy