Absurd goni absurd

SYLWESTER SACHARCZUK [email protected]
opublikowano: 2011-11-28 00:00

KOMENTARZ

Dostęp do kapitału to warunek sine qua rozszerzania działalności i zdobywania rynku innowacyjnymi rozwiązaniami. Niestety, w wielu przypadkach rozwój nie jest możliwy, jeśli firmy spotykają na drodze tak restrykcyjne jak obecnie bariery w przyznawaniu unijnych pieniędzy.

W przygotowanie wniosku trzeba włożyć ogromny wysiłek. I często jest on niweczony przez absurdalne szczegóły wynikające z rygorystycznych zasad. Droga po dotacje to niejednokrotnie prawdziwa droga przez mękę. Dlaczego projekty są odrzucane? Powodem jest np. brak szczegółu, który był w kilku miejscach w wersji papierowej, ale nie pojawił się w jednym miejscu w wersji elektronicznej.

Kolejna sprawa to przewlekłość procedur i oceny projektu. Jakie są realia? Składamy wniosek w czerwcu, a informację o tym, czy projekt dostał dofinansowanie, otrzymujemy dopiero w grudniu lub styczniu. I choć inwestycja ma wystartować od stycznia, firma podpisuje umowę w sierpniu, a pieniądze dostaje na konto dopiero w październiku. Mija zatem 16 miesięcy. W tym czasie na rynku pojawiają się nowe trendy, a technologie, których dotyczył wniosek, często są już przeżytkiem z innej epoki. Czy da się szybciej? Przykłady wielu innych krajów pokazują, że tak. Należałoby więc skrócić czas rozpatrywania projektu. Przecież sama ocena projektu trwa pół roku, a często nawet więcej. Z tego powodu w wielu przypadkach — i tu dochodzimy do absurdu — bardziej opłaca się inwestować w standardowe, nieskomplikowane przedsięwzięcia.

Szkoda, że przez absurdalne przepisy przepada wiele wartościowych, innowacyjnych projektów przygotowanych za setki tysięcy złotych. A przecież ocena formalna nie musi być aż tak restrykcyjna. Dużo większą uwagę oceniający powinni przykładać do oceny merytorycznej. W końcu innowacyjność projektu jest ważniejsza od tego, że przecinek w jednym miejscu wniosku stoi nie tam, gdzie powinien.

Możesz zainteresować się również: