Akcje BRE Banku radzą sobie lepiej od rynku

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2004-05-11 00:00

Wczorajsza przecena na GPW nie ominęła BRE Banku. Akcje spółki dzięki poprawie wyników opierają się jednak giełdowej dekoniunkturze. Jeszcze w piątek były najdroższe od ośmiu miesięcy.

Od 19 kwietnia, gdy grupa opublikowała cząstkowe wyniki I kwartału, kurs BRE wzrósł o 2 proc. wobec 6-proc. spadku indeksu WIG-Banki. Wystarczyło do tego 40 mln zł zysku netto, co przy osiągnięciach wielkiej trójki naszego parkietu (Pekao SA, BPH, BZ WBK) jest wielkością ledwie symboliczną. Inwestorzy zaczynają jednak wierzyć, że kontrolowana przez niemiecki Commerzbank spółka w końcu nauczyła się zarabiać.

Wyniki potwierdzają ekspansję grupy, która pod względem wielkości aktywów umacnia się na piątym miejscu w kraju i niedługo może przeskoczyć Bank Handlowy. Ekspansja detaliczna potwierdza zapowiedzi prezesa Wojciecha Kostrzewy, że w ciągu trzech lat 30 proc. zysków może pochodzić z tej działalności. Na dodatek kosztuje ona coraz mniej, bo koszty spadły o 30 proc. w porównaniu z końcówką ubiegłego roku. Dzięki detalicznemu Multibankowi rosną przychody z kredytów hipotecznych (nowicjusz zajął już czwarte miejsce na tym rynku) i kart kredytowych. Wynik na prowizjach okazał się najwyższy w historii, a wynik odsetkowy — najwyższy od 2002 r.

Choć szkodliwe działania pracownika na rynku kapitałowym zmniejszyły zysk o 17 mln zł, wynik na działalności bankowej wzrósł kwartalnie o blisko 10 proc. Przy spadku kosztów poprawiło to wskaźnik koszty/dochody do całkiem przyzwoitych 68 proc.

Udział należności nieregularnych spadł do 16,8 proc., znacznie poniżej średniej całego sektora, ale BRE zawsze był postrzegany za bank „niedorezerwowany”. Dość ryzykownej polityce spółki przyszły z odsieczą łagodniejsze przepisy klasyfikowania należności, ale z niepokojem oczekiwać można drugiego półrocza. BRE Bank prawdopodobnie odwleka do tego czasu przegląd portfela kredytowego, co może zaowocować nowymi odpisami.

Gdyby bank dokonał ich już dziś — przy współczynniku wypłacalności nieznacznie przekraczającym ustawowe 8 proc., nie mógłby rozwijać akcji kredytowej. Współczynnik do 12 proc. podwyższy nowa emisja. Za znaczną jej część bank odkupi brakujące 50 proc. hipotecznego Rheinhyp-BRE. Ciekawe, jak BRE Bank rozwiąże problem współpracy swych części finansujących nieruchomości?

Ostatnia zwyżka notowań spółki sprawia, że do sfinansowania zakupu konieczna będzie emisja mniejszej liczby akcji niż pierwotnie planowano. Zyskowi na akcję sprzyjać też powinny plany upublicznienia BRE Leasing. Choć spółka zaprzecza, tą samą drogą mogą pójść mBank i Multibank, które po ostatnich dokonaniach (pierwszy wypracował kwartalny zysk brutto, a drugi zysk operacyjny powiększony o amortyzację) mogłyby dziś znaleźć nabywców za godziwe pieniądze.

Kurs BRE Banku podąża ostatnio inną drogą nuż indeks WIG-Banki. Spółka przyciąga inny, bardziej skłonny do ryzyka i mniej „zagraniczny” akcjonariat. Jego część ciągle liczy na przejęcie banku, będące następstwem ewentualnej fuzji Commerzbanku. Już jesienią szacowaliśmy, że nabywca mógłby płacić za akcje polskiej spółki po 130-140 zł. Jeśli BRE nadal będzie poprawiał rentowność, osiągnie ten poziom bez jakichkolwiek działań konsolidacyjnych. Oczywiście, jeśli dni podobne do poniedziałku nie będą się często powtarzać.