Polskie firmy za mało inwestują za granicą – wynika z opracowania „Polska gospodarka na drodze do dojrzałości inwestycyjnej” Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Czy w 2026 r. jest szansa na przełom?
Dlaczego utknęliśmy w miejscu
Ekonomiści PIE zwracają uwagę, że proporcja między zasobem bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) wychodzących z Polski i przychodzących do naszego kraju spadła do poziomu ok. 10 proc. w 2018 r. i utrzymuje się na nim do dzisiaj. Stagnacja trwa, mimo że zamożność kraju mierzona PKB per capita wzrosła od tamtej pory o 52 proc.
Dlaczego tak się dzieje? Pozycja inwestycyjna Polski od ponad dekady się nie zmienia, ponieważ naszym firmom brakuje kapitału, przewagi technologicznej i odwagi, żeby podbijać zagraniczne rynki przez inwestycje bezpośrednie. Polska gospodarka jest oparta na małych i średnich przedsiębiorcach, a to duzi gracze najchętniej wychodzą z inwestycjami za granicę. MŚP mają sporą awersję do ryzyka. Takie firmy zatrzymuje też w kraju duży rynek wewnętrzny. Jeśli już chcą wyjść za granicę, zwykle stawiają na eksport do Unii Europejskiej. To łatwiejsze rozwiązanie niż bezpośrednie inwestycje. Pomagają bliskość geograficzna, swoboda przepływu towarów i spadające koszty transportu.
Grozi nam luka w inwestycjach
Dominik Kopiński, starszy doradca z zespołu gospodarki świtowej w PIE przekonuje, że jest najwyższy czas, żeby Polska przeszła z fazy przyciągania BIZ do wzrostu inwestycji polskich firm za granicą.
- To przejście do następnej fazy rozwojowej wymaga wykształcenia własnych aktywów strategicznych oraz zdobycia nowych przewag, które wynikają z położenia naszego kraju. Niezbędne jest także uporządkowanie architektury prawnej, podatkowej, a także utrzymanie konkurencyjności pod względem stabilnej energii oraz domknięcia luki innowacyjnej – zarówno w zakresie finansowania własnych technologicznych czempionów, jak i działań zmierzających do ich powstawania – twierdzi Dominik Kopiński.
Jeśli nic się nie zmieni, Polska może utknąć w obecnej fazie rozwojowej. Napływ BIZ spadnie, a firmy krajowe nie będą wystarczająco silne i innowacyjne, żeby wypełnić lukę, która powstanie w inwestycjach.
Systemowe wparcie dla firm i pomoc w odbudowie Ukrainy
Istnieje jednak szansa, że polskie firmy ruszą z miejsca. I to już w 2026 r.
- Ten rok może otworzyć nowy rozdział w ekspansji polskich firm za granicą. Przesłanką jest dojrzewanie systemowego wsparcia, takiego jak inicjatywa Atom bez barier, która przygotowuje krajowe przedsiębiorstwa nie tylko do działania w Polsce, ale do udziału w globalnych łańcuchach dostaw dla energetyki jądrowej, czy marka Team Poland, integrująca ofertę polskich instytucji rozwoju na rynkach międzynarodowych – mówi Bartłomiej Babuśka, prezes ARP.
Jego zdaniem prawdziwym game changerem jest jednak historyczna szansa związana z odbudową Ukrainy.
- Polskie firmy budowlane, energetyczne, logistyczne i produkcyjne mogą stać się kluczowymi partnerami w odtwarzaniu i modernizacji sąsiedniego kraju - stwierdził.
Więcej przejęć na Zachodzie
Z październikowego raportu Globalne horyzonty polskich inwestycji, który przygotowało PFR TFI we współpracy z PwC i KUKE, wynika, że ponad połowa przebadanych firm myśli, by odważniej kapitałowo wychodzić poza Polskę.
- I to się dzieje. Szczególnie widoczne jest przyspieszenie przejęć zagranicznych spółek przez polskie przedsiębiorstwa. Polacy chętnie kupują konkurentów w Niemczech, ale pomysły na akwizycje pojawią się też w krajach, które do tej pory były dla nas trudne, choć nieodległe. To m.in. Francja, Hiszpania czy Portugalia. W pierwszym półroczu 2026 r. będziemy więc częściej słyszeć o tym, że polskie firmy przejmują konkurentów z Europy Zachodniej – przekonuje Marek Buczak, dyrektor departamentu zarządzania Funduszem Ekspansji Zagranicznej (FEZ) w PFR TFI.
Jego zdaniem w ostatnich latach wiele transakcji zamroził covid, a potem na spadek inwestycji wpływała sytuacja geopolityczna na świecie i gospodarcza w Europie. Teraz przedsiębiorcy zaczynają wracać do aktywności inwestycyjnej. Sprzyjają temu spadające stopy procentowe, dzięki którym finansowanie jest tańsze.
- Ponadto ze względu na mniejszą aktywność funduszy private equity mamy bardzo dobry czas dla inwestorów strategicznych na przejmowanie firm. Widzimy szczególnie dużą podaż spółek do przejęcia w Niemczech i USA. Poziom ich wycen jest atrakcyjny. To będzie szczególnie sprzyjać akwizycjom – tłumaczy Marek Buczak.
Spodziewa się on też przyspieszenia w inwestycjach typu brownfield, czyli w miejscach wcześniej wykorzystywanych w celach gospodarczych.
- Nie spodziewamy się natomiast boomu w zakresie inwestycji greenfield [powstających od zera - red.] – w tym zakresie firmy wciąż powoli i rozważnie podchodzą do realizacji projektów – zwraca uwagę Marek Buczak.
W niedawnym wywiadzie dla „PB” Piotr Matczuk, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), zapowiadał, że inwestycji polskich firm za granicą ze wsparciem PFR będzie więcej. Na ten cel pieniądze z PFR, w tym Funduszu Ekspansji Zagranicznej (FEZ), mogą być łączone ze wsparciem dłużnym BGK i ubezpieczeniami KUKE. W 2025 r. polskie instytucje rozwoju wyszły z tymi instrumentami na rynek, oferując je pod jedną marką Team Poland.
Niemcy, USA, Bliski Wschód...
Pierwsze dwa kwartały 2026 r. zapowiadają się najlepiej w historii funduszu ekspansji zagranicznej.
- Najbliżej realizacji są projekty w Niemczech i USA, ale spodziewamy się również inwestycji na Bliskim Wschodzie oraz w Europie Zachodniej – mówi Marek Buczak.
W przygotowaniu FEZ ma m.in. projekty greenfieldowe w Stanach Zjednoczonych. Jest ich co prawda mniej niż jeszcze półtora roku temu, z powodu taryf i geopolitycznego napięcia, ale jak słyszymy, spółki powoli wracają do planów inwestycyjnych.
W pierwszych kwartałach 2026 r. pojawią się także inwestycje polskich firm na Półwyspie Arabskim. To będą głównie projekty typu greenfield. Polskie firmy szykują ponadto projekty tego rodzaju w Ukrainie, ale nie spieszą się z nimi, dopóki trwa wojna. W 2026 r. mogą się pojawić inwestycje również na tym rynku.
Znacznie mniejsza jest aktywność polskich firm w Afryce.
- Choć aspiracje są tutaj spore, to projekty na tym kontynencie są skomplikowane i wymagają większego zaangażowania czasowego - twierdzi Marek Buczak.
Najbardziej obiecujące kierunki
Plany polskich firm skupiają się głównie na Europie. Aż 76,7 proc. nie chce rozszerzać działalności na inne rynki – wynika z badania Globalne horyzonty polskich inwestycji. Co ciekawe, choć aż 88 proc. polskich BIZ skupia się na Europie, to zaledwie 20 proc. badanych firm ocenia potencjał inwestycyjny naszego kontynentu jako wysoki.
- Europa jest nam bliska geograficznie i kulturowo, dlatego wciąż wygrywa konkurencję z innymi regionami, pomimo, że w wielu z nich drzemie duży potencjał – mówi Paweł Oleszczuk, dyrektor ds. sektora publicznego i analiz ekonomicznych w PwC Polska.
Najbardziej obiecujące pod względem inwestycyjnym dla polskich firm na naszym kontynencie wśród rozpoznanych już kierunków są Niemcy, a w przypadku kierunków mniej znanych i rzadziej rozpatrywanych – Szwecja. W Ameryce są to odpowiednio Stany Zjednoczone i Dominikana, w Azji i Australii Chiny i Japonia, a w Afryce Maroko i Rwanda.
