Akcjonariuszy GNB zżerają nerwy

Wyniki są lepsze od oczekiwań, a kurs leci w dół. Okoliczności realizowanego już i planowanego dofinansowania banku raczej nie pomagają

W ostatnich latach Getin Noble Bank (GNB) jest jednym z barwniejszych obiektów obserwacji na warszawskiej giełdzie. Pod koniec 2016 r. tylko priorytetowe potraktowanie scalenia akcji przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych uratowało niemały jednak bank od wykreślenia go z indeksów giełdowych i przeniesienia z systemu notowań ciągłych do kursu jednolitego, w wyniku utrzymywania się średniej ceny akcji poniżej 50 groszy. Rok później wartość instytucji kontrolowanej przez Leszka Czarneckiego przebiła wszystkie wyceny analityków i uczyniła ją na przełomie lata 2017-18 najlepszą inwestycją w sektorze. Nieco później entuzjazm wywołała informacja o podwyższeniu kapitału… z wyłączeniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. Paradoks łatwo wyjaśnić, jeśli weźmie się pod uwagę, że główny akcjonariusz zgodził się zapłacić za nowe akcje 2,73 zł, czyli znacznie powyżej kursu giełdowego. Od tamtego czasu walory Getin Noble systematycznie jednak tanieją. Nie pomogły nawet lepsze od konsensu wyniki za pierwszy kwartał 2018 r. W niespełna dwa tygodnie od ich publikacji bank został przeceniony o 19 proc. Pod koniec ubiegłego tygodnia jego kurs osunął się nawet poniżej symbolicznej wartości 1 zł za akcję.

RATOWNIK:
Wyświetl galerię [1/3]

RATOWNIK:

Artur Klimczak, obecny prezes Getin Noble Banku, został ściągnięty do instytucji właśnie po to, by wyciągnąć ją z problemów. Fot. ARC

— Jest to dla mnie zastanawiające. Nie rozumiem takiego zachowania kursu — przyznaje Michał Sobolewski, analityk DM Banku Ochrony Środowiska.

— Wyniki były zgodne z moimi oczekiwaniami. Spółka zbliżyła się do break even i fundamentalnie nie widzę powodów przeceny, oprócz tego, że wciąż musi zwiększyć kapitał. Bilanse na koniec 2017 r. i koniec pierwszego kwartału 2018 r. pokazały jednak, że bank jest mocno pod kreską, jeśli chodzi o wymogi kapitałowe — zaznacza Michał Konarski, analityk mBanku.

— Co nie zmienia faktu, że najgorsze ma za sobą i nie wykluczam nawet wyjścia na zero w drugim kwartale — dodaje Dariusz Górski, dyrektor działu analiz giełdowych Banku Zachodniego WBK.

— Stworzyliśmy fajny bank i wychodzimy na prostą — przekonuje Leszek Czarnecki, który spotkał się w miniony weekend z inwestorami indywidualnymi na konferencji WallStreet.

Kapitał wpłynął i wypłynął

Koniec notowania strat przez Getin Noble ma jednak specyficzny wymiar. Bank realizuje program naprawczy, czyli jest zwolniony z tzw. podatku bankowego. Na papierze łatwiej mu więc wyjść na plus niż innym bankom.

Poza tym potrzeby kapitałowe ma naprawdę duże (chodzi o miliard złotych). I choć bank zapewniał, że KNF prześwietliła jego głównego akcjonariusza pod kątem zdolności dokapitalizowania, to, jak to się faktycznie odbywa, może budzić wątpliwości. Leszek Czarnecki faktycznie wydał w marcu na nowe akcje Getin Noble 190 mln zł, płacąc 2,73 zł za sztukę. Tyle że równocześnie Getin Noble kupił od podmiotów powiązanych z Leszkiem Czarneckim akcje Idea Banku i Getin Holdingu za łączną kwotę 123 mln zł (Getin Holding to jedna ze spółek, przez które Leszek Czarnecki kontroluje Getin Noble Bank i Idea Bank).

Transakcje na akcjach spółek powiązanych nie byłyby nawet najgorsze, gdyby nie uwikłanie Idea Banku w sprzedaż obligacji GetBacku. Wciągu dwóch miesięcy na kupnie akcji Idea Banku i Getin Holdingu (główny akcjonariusz Idea Banku) Getin Noble Bank stracił blisko 50 mln zł. Analitycy wskazują też, że drobni inwestorzy mogą nie orientować się w meandrach grupy kapitałowej Leszka Czarneckiego i nie rozumieć, że sam Getin Noble nie ma takich związków z obligacjami GetBacku, jakie są udziałem Idea Banku i Getin Holdingu.

To zaś drobni inwestorzy coraz bardziej decydują o obliczu kursu Getin Noble.

— Bank jest po istotnym spadku kursu i część dużych inwestorów mogła się z niego wycofać. Poza tym odpływy z funduszy inwestujących w małe i średnie spółki mogą powodować dodatkową przecenę — uważa Michał Sobolewski.

— Generalnie małe i średnie spółki zachowują się gorzej niż duże. To się nakłada na problemy samego Getin Noble, który jest jednak spółką z problemami o wycenie poniżej 1 mld zł — mówi Dariusz Górski.

CoCosowa zagrywka

Getin Noble planuje osiągnięcie minimalnego wymogu kapitałowego do końca 2019 r. Plan zakłada m.in. gwarantowaną przez Leszka Czarneckiego emisję instrumentów zgodnych z unijnym rozporządzeniem CRR, które mogłyby być zakwalifikowane jako składnik kapitałów dodatkowych Trier 1 (AT1). Za tymi enigmatycznymi zwrotami kryją się contingent convertible securities (CoCos). Jeśli nic złego się nie stanie, papiery te są obligacjami. Jeśli jednak kapitał własny instytucji finansowej spada poniżej poziomu określonego w warunkach emisji, dług staje się kapitałem własnym, czyli równoważnym akcyjnemu. Może się to stać przez zamianę na akcje (w przeciwieństwie do obligacji zamiennych na akcje nabywca CoCosa nie ma jednak wyboru) lub umorzenie w całości lub części. Instrument ten w polskim prawie nie występuje, choć Ministerstwo Finansów pracowało nad nim w 2017 r. Sprzeciw NBP pogrążył jednak pomysł. Getin Noble musi więc wyemitować CoCosy za granicą.

Nie powinno być z tym większych problemów, bo KNF zatwierdziła plan ochrony kapitału Getin Noble zaledwie 24 kwietnia 2018 r., a więc znając aktualne uwarunkowania formalne.

— Polskie instytucje finansowe mają w niektórych jurysdykcjach zdolność emisyjną pod prawem obcym. Oznacza to, że instytucja z siedzibą w Polsce może emitować daną kategorię instrumentów finansowych pod prawem innej jurysdykcji unijnej. Zdolność ta wynika wtedy bezpośrednio z przepisów prawa obcego. Jeżeli istnieje jurysdykcja — a takich jurysdykcji w obszarze Unii Europejskiej jest co najmniej kilka — która dopuszcza do emisji tego typu instrumenty, podmioty z siedzibą w innym państwie członkowskim, to polski bank może je wyemitować pod reżimem prawa obcego. Warunki takie spełnia np. Francja — wskazuje dr hab. Paweł Wajda, prawnik z kancelarii Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy.

Kwestia emisji CoCosów ma znaczenie dla poprawy kondycji Getin Noble.

— Robiąc ostatnią aktualizację rekomendacji, nie uwzględniłem emisji CoCosów przed końcem 2019 r. Bez nich bank osiąga wymogi kapitałowe rok później, niż wynika z planu naprawczego — mówi Michał Konarski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Akcjonariuszy GNB zżerają nerwy