Żeby coś sprzedać, trzeba znaleźć kupca — ta odwieczna prawda handlu nie działa w przypadku Alior Banku. Choć czasy dla sprzedawców banków nie są łaskawe, to jego właściciel — włoska grupa finansowa Carlo Tassara, kontrolowana przez Romana Zaleskiego — na brak kupców nie narzeka. Według nieoficjalnych informacji „Pulsu Biznesu”, ofertę złożyły fundusze: Blackstone, CVC Capital, Warburg Pincus i Apax Partners.
Ten ostatni w konsorcjum z PZU. Ale nie oznacza to, że sprzedać bank będzie łatwo. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nie kryje się z niechęcią do funduszy w roli inwestora na rynku bankowym, czemu kilkakrotnie publicznie dała wyraz. Nadzór ma jednak twardy orzech do zgryzienia, bo po Aliora ustawiły się same fundusze, nie ma wśród oferentów żadnego banku. Rosyjski Sbierbank wskazywany jako potencjalny kupujący do przetargu, jak wynika z naszych informacji, nie przystąpił.
— Alior jest stosunkowo niewielkim bankiem o nieznaczącym udziale w sumie bilansowej sektora bankowego. Zatem z punktu widzenia regulatora przejęcie go przez Rosjan nie ma większego znaczenia systemowego. Ma natomiast znaczenie polityczne. Rosjanie o tym wiedzą i dlategozrezygnowali z ubiegania się o Aliora — mówi anonimowo urzędnik KNF.
Do kontroli nie trzeba 50 proc.
Komisja, chcąc nie chcąc, musi kierować się w przetargu zasadą: na bezrybiu i rak ryba. Fundusze mogą się jej nie podobać, ale są lepsze niż obecny właściciel banku, który ma na głowie własne problemy i z punktu widzenia długoterminowego nie jest w stanie zagwarantować wsparcia kapitałowego dla rozwijającego się biznesu w Polsce.
— KNF nie jest głupia, nie odmówi wydania zgody na transakcję, nie mając silnych argumentów, naraziłaby się na przegraną w sądzie. Ale może zapowiedzieć, że przed decyzją przeprowadzi dokładne badanie banku i inwestora. Unicredit czekał kilkanaście miesięcy na zgodę na przejęcie BPH, tu mogłoby być podobnie. Dla inwestora taki zakup to gigantyczne ryzyko, bo nie wiadomo, co by się z bankiem przez ten czas działo — mówi osoba zbliżona do nadzoru.
Rezerwa KNF wobec funduszy podyktowana jest tym, że reprezentują one kapitał nastawiony na szybki zysk i nie są zainteresowane długoterminowym inwestowaniem w bank.
— Pierwsze i najważniejsze przykazanie wiceprzewodniczącego KNF Wojciecha Kwaśniaka to stabilność i bezpieczeństwo — mówi nasz rozmówca z nadzoru.
Takie nastawienie regulatora sprytnie wykorzystuje konsorcjum Apax z PZU. Według naszych ustaleń, początkowo ubezpieczyciel był chętny do udzielenia finansowania dłużnego na transakcję, ale potem narodziła się koncepcja, by został również akcjonariuszem, co ma rozwiać obawy nadzoru. Pytanie tylko, czy dla nadzoru mniejszościowy udział PZU to nie za mało.
— To nie jest tak, że do kontroli trzeba mieć ponad 50 proc. akcji. Skarb państwa ma mniej w PZU czy PKO BP, a kontroluje obie instytucje. Do tego wystarczą zapisy w statucie, np. że do kluczowych decyzji, np. nominacji władz, niezbędna jest zgoda PZU — mówi osoba zbliżona do transakcji.
Kupujący dyktuje warunki
Konsorcjum zdaje sobie sprawę ze swojej przewagi i próbuje ją wykorzystać. Według naszych ustaleń nie zamierza bić się ceną i właściciel Aliora nie ma co marzyć o 1,2 mld EUR za bank.
Oferty opiewają na ok. 650 mln EUR. Na dodatek upływający czas nie jest sprzymierzeńcem sprzedającego. Carlo Tassara ma do spłaty własne zobowiązania we włoskich bankach i potrzebuje pieniędzy na uregulowanie zobowiązań. Nie może też przeciągać sprzedaży Aliora, bo choć bank rośnie i z każdym miesiącem zwiększa wartość, to powoli dochodzi do granic możliwości kapitałowych i będzie wymagał dokapitalizowania, jeśli ma utrzymać tempo rozwoju.
Początkowo Carlo Tassara chciała wyjść z Aliora przez giełdę. Prospekt pisała Ipopema i był on gotów do złożenia w KNF, ale przy obecnych warunkach rynkowych nie ma szans na uplasowanie tak dużej oferty (w pierwszym półroczu największe IPO w Europie miało wartość 158 mln EUR). Sprzedaż tylko części akcji nie rozwiązywała problemów Carlo Tassara. Nie wiadomo też, jak na bank o całkowicie rozdrobnionym akcjonariacie zapatrywałaby się KNF.
Trzecia próba giganta
Apax Partners jest jednym z największych funduszy private equity na świecie. Centrala znajduje się w Londynie, a poprzez sieć ośmiu biur fundusz prowadzi biznesy w USA, Azji i Europie, gdzie do jego najcenniejszych aktywów należy sieć telefoniczna Orange w Szwajcarii, firma medyczna Kinetic Concept i brytyjska sieć handlowa New Look Group. W Polsce Apax dotychczas nie miał szczęścia.
Przymierzał się do kupna Polkomtela, bez sukcesu. Wymieniany był też jako inwestor wspierający Santandera w przejęciu Kredyt Banku, ostatecznie jednak Hiszpanie złożyli ofertę z EBOR. Apax specjalizuje się w inwestycjach w telekomunikację, IT, media, sieci handlowe i usługi finansowe. W 2011 r. fundusz zainwestował 2,7 mld EUR, wobec 2,2 mld EUR rok wcześniej. Wartość portfela, jakim zarządza, szacuje się na około 30 mld EUR. W 2011 r. Apax wypracował 134 mln EUR zysku.