Amatorzy cmentarnej kapusty

Karolina Guzińska
opublikowano: 27-02-2004, 00:00

Są żubry? — pytamy w hotelu Żubrówka w Białowieży. — Zimą to je ludzie na podwórku mają! — odpowiada Joanna Rynkowska, recepcjonistka.

Gdy mróz dokuczy, „imperator puszczy” wyłazi z kniei, szukając pożywienia na polach i w obejściach. Jej koleżanka zobaczyła żubra pod swoim oknem. Wystraszyła się. Ciskała w niego kartoflami.

— Parę lat temu na Wszystkich Świętych modna była ozdobna kapusta. Ludzie kładli ją na grobach. Ale oba cmentarze w Hajnówce — katolicki i prawosławny — leżą pod lasem. Żubrom kapusta posmakowała. Jak się skończyła, to i chryzantemy szły... Śmieje się pani? Dla turystów to może zabawne, ale u nas rozpacz była! Zniszczone pomniki: nowe, kosztowne... Ksiądz z ambony prosił, by już tej kapusty nie kłaść — opowiada Joanna Rynkowska.

Ponoć Białowieski Park Narodowy wypłacił wtedy najwyższe w swej historii odszkodowania: w sumie 500 tys. zł.

Ostrożny i szybki

Gdy do Białowieży kursował pociąg, spóźniał się na krótkim odcinku z Hajnówki: pół godziny, półtorej... Żubry wchodziły na tory. Nikt nie odważył się przepędzać 900-kilogramowych kolosów. A drogi?

— Stanie taki na środku i się gapi. Nie wiadomo, co robić... — mówi Joanna Rynkowska.

Nabieramy otuchy, że i my zobaczymy żubry na wolności. Bo prowadzące stada (u żubrów matriarchat!) wiodą je zimą do paśników, gdzie leśnicy wykładają siano i buraki pastewne. Po to przyjechaliśmy: podejrzeć z daleka żywe ikony tych borów. Blisko podejść się nie da — żubr to zwierzę ostrożne, ze świetnym słuchem, płochliwe. Szybko się porusza: do 40 km na godzinę. Bez rozbiegu! Tak nam mówi leśnik — przewodnik. Poprowadzi nas po śladach. Wychodzimy o 9.00 rano.

— Latem idzie się o brzasku. Wschód słońca, śpiew ptaków, lekka mgiełka — jak to o świcie... I żubry, schodzące się cicho jak duchy — opisuje leśnik.

Uprzedza, że na tropienie powinno się przeznaczyć 2 dni. Nie mamy tyle czasu. Ruszamy z nadzieją, że wśród drzew mignie choć kawałek żubrzego ogona... Ostatecznie w mateczniku — Puszczy Białowieskiej — żyje jakieś 350 sztuk. Tak podaje park, który 2004 ogłosił Rokiem Żubra. Na 75-lecie odnowienia tego gatunku.

Podwórkowa corrida

Luty. Ciepło. Przy ziemi mgła, z nieba leje deszcz. Mało co widać — puszcza bardziej tajemnicza niż zwykle. Cicho. Ptaków nie słychać. Ślisko. Pod błyskawicznie wzbierającymi kałużami — lód. Pierwszego orła wywinęłam przed hotelem. Idę ostrożnie, ale zalewa mi okulary.... Przewodnik twierdzi, że żubrom deszcz nie wadzi. To i my nie narzekamy... Z mgły wyłaniają się spadziste dachy — paśniki: ogromne, drewniane stodoły bez ścian.

— Stada dokarmia się od lat 80. XIX wieku, wciąż w tych samych miejscach. Ta obsadzona dzikimi jabłoniami polana też pochodzi z czasów carskich — pokazuje leśnik.

Nasłuchujemy łomotu kopyt, ale nic z tego. Były tu. Całkiem niedawno. Są dowody — nie dojedzone siano i parujące, lśniące od deszczu łajno (gdzie do niego krowim plackom!)... Może stado czai się w pobliżu? Przewodnik rozkłada ręce — wsiąkły. Gdyby je regularnie karmić, byłyby jak zegarek — mówi. Ale naukowcy dyskutują o potrzebie dokarmiania — niektórzy chcą, by żubry bardziej zdziczały... Ruszamy dalej. Leśnik opowiada: młode byczki tworzą stada — taka kawalerka — ale im są starsze, tym bardziej samotne. Byk żyje jakieś 23 lata, krowa — 28.

— Krowy nie są niebezpieczne. Straszą tylko. Wystarczy im, że klient zmiata. Nie starają się go dogonić. Ale byki! Te bywają agresywne. Gdy poturbuje taki zwierzę czy człowieka, na szczęście nie było wypadków śmiertelnych, trzeba zabrać go z wolności — dodaje.

Jeden z okolicznych mieszkańców zwabił żubra. Dokarmiał go — turystyczna atrakcja na podwórku. Raz podszedł do zwierzęcia z solą w garści... Trafił między rogi. I do szpitala.

— Żubr to dzikie zwierzę. Nie przywiązuje się do człowieka. Te z rezerwatu nie poznają karmicieli — komentuje przewodnik.

Za siatką

Brniemy w strugach deszczu. W okolicy, po której krążymy, żyje 80 żubrów. Odciśnięte w śniegu ślady kopyt, wydeptane ścieżki... Kolejna polana z paśnikami. I znów były szybsze: wyjadły pokarm i ruszyły dalej. Przewodnik wskazuje ogryzione lipy i osiki. Żubry uwielbiają korę — uzupełnia ich dietę. Gryzą od dołu, ciągnąc pasma kory w górę. Niszczą drzewa. Jesienią i zimą wykłada się więc ścięte osiki, żeby sobie pogryzały.

— Wszyscy żubra kochają, ale nikt go nie chce. Ludzie z Puszczy Knyszyńskiej czy Augustowskiej boją się szkód — mówi leśnik.

Pokazuje, gdzie w 1862 roku stanął pomnik żubra. Na pamiątkę carskiego polowania. Monument, wywieziony podczas I wojny światowej do Spały, tam już pozostał... Kluczymy. Kolejna polana, kolejne fiasko — choć ludzie, których minęliśmy po drodze, widzieli stado. Przypadkiem. Cóż, widać żubry pokazują się, gdy nikt ich o to nie prosi. Choćby furmanom wjeżdżającym do lasu — idą przy furze, ściągając siano dla koni. Nie mamy siana, ale nie poddajemy się. Jedziemy do rezerwatu pokazowego — tam żubry nie mają wyboru, choć ogromne wybiegi ułatwiają ukrycie się przed wścibskimi spojrzeniami. Podchodzimy do siatki. Są! 12 sztuk. Brązowa, zmierzwiona sierść, ciemne, zakrzywione rogi. Zwierzęta są daleko. Leniwie wylegują się w śniegu. Przeżuwają. Cielaki się bodą — to ich zabawa. Przewodnik mówi, że ogrodzenie musi być wyższe niż 1,2 m, bo kolosy przeskakują! I że byk lubi straszyć wycieczki — szarżuje na siatkę. Nas nie goni...

Obok wybieg żubroni — krzyżówki żubra z bydłem domowym. Z byka żubronia to dopiero kawał krówska! Waży 1,2 tys. kg. Słynie z tego, że za młodu — wraz ze swą krową — witał pociągi na stacji kolejowej. Spryciarz, potrafił wydostać się z rezerwatu, gdy mu się nudziło! Teraz idzie mu na 15. rok i ponoć już nie broi...

Nie żałujemy wyprawy, choć zakpiły z nas żubry. Spacer po puszczy — jakieś 7 km w 4 godziny — to czysta przyjemność. Choć przemoknięci, współczujemy tym, co w miastach siedzą za biurkami...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Amatorzy cmentarnej kapusty