Na kogo wypadnie, na tego bęc — takim kluczem posługiwali się ostatnio inwestorzy przy dobrze spółek do portfela. Wybierali sobie po prostu te, które miały ciągnąć w górę cały rynek. Spółką, na którą wypadło, grali dzień, dwa, a później wyliczanka zaczynała się na nowo. Problem w tym, że takie zabawy źle się kończą. Pierwsi odczują to ci, którzy wsiadają do pociągu ostatni.
Piątkowa sesja potwierdziła, że sytuacja na rynkach giełdowych jest zła. Okazało się, optymizm graczy, podparty nadziejami na obniżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, był błędem. Wygląda na to, że to nie sierpniowe spadki były korektą w trendzie wzrostowym, ale odwrotnie. Późniejsze odreagowanie zjazdów było raczej wzrostową korektą tendencji spadkowej. Tak czy inaczej, byki mają problem.
O tym, jak bardzo rozchwiany jest rynek, świadczą ostatnie reakcje graczy. Najpierw były entuzjastyczne wzrosty, gdy okazało się, że amerykańskie władze monetarne mogą przyjść z odsieczą słabnącym rynkom. W piątek doszło do paniki, gdy ujawniono, że dane z amerykańskiego rynku pracy są najsłabsze od czterech lat. Resztki nadziei zgasły. Ruszyła lawina podaży, a WIG20 złamał swoją linię SK-15, przebiegającą na wysokości 3527 pkt.
Sytuacja tylko pozornie nieco lepiej wygląda na Dow Jonesie, który po złamaniu krótkoterminowej linii trendu spadkowego utworzył konsolidację. Ta konsolidacja wygląda dość złowieszczo, czego świadectwem jest piątkowa sesja. Choć negatywne dane z rynku nieruchomości w postaci rekordowej liczby zajęć nieruchomości w drugim kwartale nie zdominowały atmosfery, to jednak przypominają o wciąż istniejącym problemie, który wróci na rynki ze zdwojoną siłą. Może to nastąpić wraz z publikacją raportów z II kwartału.
Co dalej?
Żniwa niedŹwiedzi
Zalecam dużą dawkę sceptycyzmu i trzymanie gotówki, bo nie każda przecena jest okazją do szybkich zysków. Nasz system transakcyjny wytworzył ponownie sygnał sprzedaży. Złe wiadomości nawarstwiają się, więc niedźwiedzie mogą liczyć na bogate żniwa. Po piątkowej sesji wydaje się, że podaż sprowadzi WIG20 co najmniej w okolice ostatniego dna, czyli 3250-3300 pkt.