Amerykańska klapa producenta „Pitbulli”

Dawid TokarzDawid Tokarz
opublikowano: 2021-06-09 20:00

Emil Stępień chciał pozyskać kapitał w USA, ale niewiele z tego wyszło. Poza kontrowersjami i… zapowiedzią rozwodu ze strony Dody, małżonki i wspólniczki

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • W jaki sposób producent filmowy Emil Stępień próbował pozyskać finansowanie w Stanach Zjednoczonych?
  • Dlaczego niewiele z tego wyszło?
  • Jaką rolę w tym wszystkim odegrała polska modelka, mieszkająca od lat w USA?
  • I co to wszystko ma wspólnego z zapowiedzią rozwodu, złożoną przez wspólniczkę i żonę Emila Stępnia, piosenkarkę Dodę?

W maju ujawniliśmy w „PB”, że sąd ogłosił upadłość Ent One Investments (EOI), filmowej spółki kontrolowanej i zarządzanej przez Emila Stępnia, której ponad 200 inwestorów powierzyło ponad 25 mln zł. A także że syndyk EOI prześwietli pod kątem ubezskutecznienia umowy, na podstawie których w 2019 r. wszystkie pieniądze tej spółki, około 12,3 mln zł, trafiły do maltańskiej Ent One Studios (EOS), należącej do Emila Stępnia i jego małżonki, Doroty Rabczewskiej-Stępień, pseudonim Doda. Tymczasem okazuje się, że producent, znany z głośnej serii „Pitbull”, oprócz Polski i Malty próbuje też prowadzić biznes w USA. Na razie z marnym skutkiem…

Publikacje “PB” i śledztwo prokuratury

O kontrowersjach związanych z działalnością biznesową Emila Stępnia i jego małżonki pisaliśmy w „PB” wielokrotnie. Najpierw, ponad dwa lata temu, o tym, że część inwestorów, którzy powierzyli pieniądze EOI, podejrzewa spółkę o oszustwo przy rozliczaniu zysków z filmów. A w 2020 r. m.in. o tym, że kontrolowane wtedy przez parę celebrytów EOI (dziś Doda nie ma już z firmą nic wspólnego) zmieniło prezesa na kobietę poszukiwaną przez prokuraturę i ma puste konta, bo wszystkie jej pieniądze (ale ponad dwa razy mniej niż zebrała od inwestorów) trafiły do maltańskiej EOS.

Naszymi publikacjami zainteresowała się Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która wszczęła śledztwo. Początkowo toczyło się w sprawie działania na szkodę wierzycieli EOI poprzez transakcje z EOS (na ich podstawie faktycznym producentem obecnie już nakręconych i czekających na premierę „Dziewczyn z Dubaju”, a także planowanego „Gromu” stała się maltańska firma). A ostatnio rozrosło się o wątek podejrzenia oszustwa na szkodę inwestorów trzech filmów z serii „Pitbull”.

Nieudany amerykański sen

To nie koniec kontrowersji. Okazuje się, że w 2019 r. powstała nie tylko maltańska EOS, ale też zarejestrowane w amerykańskim stanie Delaware spółki Reel Studios (RS) i Reel Investments (RI). Dotarliśmy do kopii dokumentów i korespondencji mejlowej, z której wynika, że właścicielem obu firm jest Emil Stępień. W jakim celu zostały utworzone te spółki? I w jakim pierwsza z nich, RS, na początku 2020 r. powołała do życia polską spółkę Reel Studios, w której Emil Stępień pełni funkcję prokurenta samoistnego? Te pytania, podobnie jak wszystkie inne, producent filmowy pozostawił bez odpowiedzi.

Z materiałów będących w naszym posiadaniu wynika, że jedna z amerykańskich firm Emila Stępnia podpisała z inną amerykańską spółką o nazwie Arco, również zarejestrowaną w stanie Delaware, umowę zlecającą jej pozyskanie kapitału. Warunki kontraktu przewidywały, że za pozyskanie finansowania w wysokości 4 mln USD (14,6 mln zł) Arco, oprócz opłaty wstępnej, miało otrzymać 140 tys. USD (ponad 0,5 mln zł).

Nic z tego jednak nie wyszło. Dlaczego? Z korespondencji mejlowej będącej w posiadaniu „PB” wynika, że właściciel Arco, a jednocześnie spółki konsultingowej, będącej tzw. agentem rejestrowym RS i RI, obwinia za fiasko projektu Emila Stępnia. Chodzi m.in. o zatajenie przez producenta filmowego informacji o publikacjach „PB” na temat EOI i EOS, a także o to, że podpisując umowę na pozyskanie kapitału, nie miał prawa tego robić.

Rozbieżne wersje

O co chodzi? Okazuje się, że dyrektorami RS i RI, w stosunkowo krótkim czasie, oprócz Emila Stępnia były jeszcze trzy osoby. Przy czym jedna z nich, polska modelka i influencerka od lat mieszkająca w USA, twierdzi, że w lutym 2021 r. została powołana na dyrektora obu amerykańskich spółek… bez jej wiedzy i zgody. Kobieta porozmawiała z „PB”, zastrzegając sobie anonimowość (dlatego nazwiemy ją X).

- Dowiedziałam się o tym od agenta rejestrowego RS i RI, który przesłał mi dokumenty obu spółek. Domyślam się, że powołano mnie, posługując się danymi z kopii prawa jazdy przekazanej panu Stępniowi w związku z jego propozycjami współpracy, ale aktorskimi, a nie menedżerskimi. Jestem tym wszystkim zszokowana. Czuję się oszukana i nie chcę mieć z panem Stępniem nic wspólnego – mówi X.

Rozmawialiśmy też ze specjalistką od PR, która na prośbę Emila Stępnia skontaktowała go z amerykańską influencerką. I ona czuje się wprowadzona w błąd, bo – jak twierdzi – producent filmowy zapewniał ją, że chce skorzystać z pomocy X przy promocji w USA filmu „Dziewczyny z Dubaju”.

Dotarliśmy też do właściciela Arco i spółki będącej agentem rejestrowym RS i RI, ale odmówił nam komentarza. W mejlach skierowanych do Emila Stępnia i obsługującej go kancelarii prawnej Dubois i Wspólnicy pisał, że producent filmowy naraził go na „utratę zaufania partnerów biznesowych”, a być może nawet „oskarżenia natury kryminalnej”. Oraz że „dla własnego bezpieczeństwa” musiał te informacje umieścić w ofercie, skierowanej do potencjalnych inwestorów.

Co na to wszystko Emil Stępień? Tak jak wspomnieliśmy, nie odpowiedział na pytania „PB”. W mejlach, do których dotarliśmy pisał, że czuje się „wykorzystany finansowo” przez właściciela Arco (chodzi o przesłaną mu opłatę wstępną). A reprezentująca Emila Stępnia kancelaria Dubois i Wspólnicy zapewniała z kolei, że X była świadoma działań związanych z powołaniem jej na dyrektora RI i RS, a także wiedziała, w jakim celu udostępnia swoje dokumenty.

Doda odcina się od męża

To już nie wróci:
To już nie wróci:
Maltańska spółka Ent One Studios, należąca do Emila Stępnia i jego żony Doroty Rabczewskiej-Stępień planuje premierę “Dziewczyn z Dubaju”. O prawa do tego filmu zapewne zawalczy też jednak syndyk polskiej firmy Ent One Investments. Jak to się skończy? Nie wiadomo. Pewne jest, że na premierze para celebrytów nie pojawi się razem.
Krzysztof Jarosz / Forum

O komentarz do sprawy zapytaliśmy też Dodę, małżonkę Emila Stępnia, a jednocześnie byłą wspólniczkę i członkinię zarządu w polskiej EOI oraz obecną wspólniczkę i dyrektorkę w maltańskiej EOS.

- Nie mam z tym nic wspólnego i proszę mnie z tym nie łączyć. Prywatnie i biznesowo moje zaufanie do męża było bezgraniczne i stąd wynika mój brak wiedzy i świadomości w niektórych tematach, m.in dotyczących amerykańskich spółek i kobiety, o którą pan pyta – mówi Dorota Rabczewska-Stępień.

Zapewnia, że w ramach działalności filmowej ma z Emilem Stępniem jasny podział ról – jest producentem kreatywnym, a nie zajmuje się „finansami i umowami”.

- Najważniejszy dla mnie jest teraz sprawny rozwód oraz sukces filmu „Dziewczyny z Dubaju”, któremu poświęciłam ostatni rok. Mogę zapewnić inwestorów, że film będzie na najwyższym poziomie artystycznym, o czym będzie można przekonać się na jego premierze w listopadzie 2021 r. – dodaje Dorota Rabczewska-Stępień.