Amerykańskie problemy to nie nasz ból głowy

Anna Borys
opublikowano: 2007-09-04 00:00

Tydzień na warszawskiej giełdzie rozpoczął się raczej sennie. To głównie zasługa rynku amerykańskiego, który w poniedziałek był zamknięty z powodu Święta Pracy. Wśród krajowych inwestorów przeważały umiarkowanie pozytywne nastroje. Rosła większość, bo aż 197 spółek. Główne indeksy oscylowały w granicach poziomów z otwarcia, żeby zamknąć się na plusie. Wskaźnik blue chipów, WIG20, wzrósł o 0,3 proc., mWIG40 zyskał 0,9 proc., sWIG80 zaś był 1,1 proc. na plusie. Jedyny indeks, który wczoraj spadał, to NCIndex. Stracił on blisko 9,32 proc.

Parkiet ciągnęły do góry największe spółki. PKN Orlen zyskał 1,7 proc. Największe obroty (178 mln zł) zanotowała TP, która zamknęła dzień 0,9 proc. na plusie. Nadal przy dużych obrotach zniżkował Prokom. Stracił w ciągu wczorajszej sesji 4,3 proc.

Trochę spokoju przyda się warszawskim inwestorom, bo ostatnio nie brakowało emocji. Szczególnie wtedy, gdy polityka włączyła się do giełdowej gry. Wieści z Ameryki ostatnio też nie wywoływały entuzjazmu u krajowych graczy. Wrzesień na giełdzie zapowiada się również ekscytująco. W centrum zainteresowania zostaną decyzje władz monetarnych za oceanem. Mimo zapewnień Bena Bernanke, szefa Fed, o utrzymaniu płynności największych instytucji finansowych oczekiwania na cięcia stóp procentowych słabną. To jednak nie powinno bardzo martwić krajowych inwestorów. Kłopoty kredytowe w Stanach Zjednoczonych mają bardzo ograniczone przełożenie na naszą gospodarkę. Potwierdza to raport międzynarodowej agencji ratingowej Standard & Poor’s. Wskazuje on, że Polska nie byłaby mocno zagrożona nawet wtedy, gdyby płynność na rynkach finansowych miała się jeszcze pogorszyć. W zdecydowanie gorszej sytuacji zdaniem analityków są Rosja, Egipt, Ukraina i Czechy. To powinno uspokoić inwestorów przynajmniej w dłuższej perspektywie.