ANALIZA-OPEC waha się, choć ropa niebezpiecznie drożeje

Arkadiusz Zegadło
16-09-2002, 13:59

Richard Mably

OSAKA, Japonia (Reuters) - Baryłka ropy kosztuje 30 dolarów, wojna w Zatoce zdaje się być nieunikniona, a ożywienie światowej gospodarki nadal stoi pod znakiem zapytania.

Dla OPEC jest to idealna okazja, by rozładować sytuację i podczas czwartkowego spotkania w Japonii podwyższyć limity produkcji aby zapobiec zagrożeniom jakie niesie za sobą niekontrolowany wzrost cen ropy.

Jednak nie wszyscy członkowie Organizacji Krajów-Eksporterów Ropy (OPEC) są tego zdania.

Choć importerzy ropy chcą za wszelką cenę uniknąć ciosu jakim dla kruchej światowej gospodarki byłby wzrost kosztów energii to niektórzy członkowie kartelu obawiają się, że podwyższenie limitów produkcji może zagrozić powodzeniu prowadzonej od trzech lat strategii kontroli cen surowca.

Charakterystyczne dla takiej postawy jest zdanie ministra ds. ropy Kataru - Abdullaha al-Attiyaha. "Podaż nie jest za mała - wręcz przeciwnie, na rynku jest więcej ropy niż potrzeba".

Według ekonomistów, wyższe ceny ropy, która od stycznia podrożała o blisko 50 procent, negatywnie odczuwają nie tylko firmy, ale również konsumenci.

"Nie ma wątpliwości, że wzrost cen ropy w tym roku negatywnie wpływa na kondycję światowej gospodarki. Wyższe ceny surowca działają w gospodarce jak podatek" - powiedział Kiichi Murashima, ekonomista z Nikko Salomon Smith Barney w Tokio.

Importerzy mają nadzieję, że Arabia Saudyjska zdecyduje się wykorzystać swoją wyjątkową pozycję w kartelu, by zapobiec niebezpieczeństwu wyższych cen ropy w okresie zimowym.

Jednak dotychczas Arabia Saudyjska, która wielokrotnie wykazała się zdolnością przeforsowania swojego zdania wbrew pozycji większości, nie ujawniła jeszcze swoich zamiarów.

Przed największym producentem ropy stoi bowiem dylemat. Z jednej strony Arabia Saudyjska chce, by importerzy otrzymywali ropę po korzystnych warunkach, z drugiej jednak strony musi stawić czoła rosnącym nastrojom antyzachodnim w kraju.

Tuż po pierwszej rocznicy ataków z 11 września, w których udział wzięło kilku obywateli Arabii Saudyjskiej, władze w Rijadzie nie będą chciały zapewne denerwować Stanów Zjednoczonych zezwalając na nadmierne umocnienie się cen ropy.

Arabia Saudyjska boi się również utraty udziałów w rynku paliwowym na rzecz rywali spoza OPEC, w tym szczególnie Rosji, którzy w tym roku znacznie zwiększyli produkcję.

W ubiegłym miesiącu Rijad rozpoczął zakulisowe rozgrywki, aby przekonać innych członków kartelu do zwiększenia dostaw surowca o jeden milion baryłek dziennie. Od stycznia dostawy ograniczono o około pięć milionów baryłek.

Jednak dążenia Rijadu spotkały się z silnym sprzeciwem innych członków. Według osoby zbliżonej do kartelu podczas konferencji 19 września Arabia Saudyjska będzie jedynie dążyć do "osiągnięcia wspólnej płaszczyzny porozumienia".

Według dealerów może to oznaczać, że Arabia Saudyjska zgodzi się, by pozostawić limity produkcyjne na dotychczasowym poziomie oraz ustali datę kolejnego spotkania przed końcem roku, by ponownie przeanalizować strategię kartelu.

PREMIA WOJENNA

Importerzy ropy reprezentowani przez Międzynarodową Agencję Energii (IEA), paryską agencję doradzającą 26 państwom uprzemysłowionym, nie mają wątpliwości, że tej zimy dostawy ropy muszą wzrosnąć.

"Bez względu na premię wojenną na rynku występuje silna presja podażowa, przemawiająca za zwiększeniem dostaw. Obawiamy się, czy przez okres zimy podaż będzie wystarczająca" - powiedział dyrektor agencji, Robert Priddle.

Wielu analityków podziela jego zdanie. Ograniczenie dostaw przez OPEC nie pozwoliło na odbudowanie rezerw w trzecim kwartale, podczas gdy w czwartym prognozuje się ich znaczne uszczuplenie.

"Zapasy ropy spadają w tempie alarmującym i spadek ten jeszcze się nie skończył" - powiedział Paul Horsnell z JP Morgan.

Prognozy OPEC są znacznie bardziej optymistyczne. Według ekonomistów kartelu przez następne sześć miesięcy, od października do końca marca, na rynku potrzeba będzie tylko 25,6 miliona baryłek dziennie, podczas gdy obecny poziom produkcji wynosi 25,4 miliona baryłek. Wniosek? Nie trzeba zwiększać produkcji.

Groźba ataku wojsk amerykańskich na Irak w celu obalenia rządów Saddama Husajna stanowi wygodną wymówkę dla tych członków OPEC, którzy są przeciwni zwiększeniu limitów produkcji.

Ich zdaniem przynajmniej pięć dolarów obecnej ceny to "premia wojenna". Koszyk różnych gatunków ropy wytwarzanych przez OPEC kosztuje obecnie 30 dolarów, czyli po odliczeniu premii mieści się w wyznaczonym przez kartel przedziale 22-28 dolarów.

Wzywając do zwiększenia dostaw minister ds. ropy Arabii Saudyjskiej Ali al-Naimi może argumentować, że zwiększenie dostaw wzmocni wiarygodność kartelu na rynku paliwowym, który z rosnącym sceptycyzmem patrzy na jego działania.

Obecnie 10 członków OPEC nielegalnie produkuje o dwa miliony baryłek dziennie więcej niż wynosi oficjalny limit. Jest to więcej niż mogłaby wynieść ewentualna podwyżka.

"Legitymizacja części nielegalnej produkcji przez podwyższenie limitów miałaby sens. Jednak Arabia Saudyjska obawia się, że podwyższenie limitów byłoby sygnałem do przekroczenia ich o jeszcze więcej" - powiedział Nauman Barakat, dealer rynku paliwowego z Fimat International Banc w Londynie.

"Wszyscy jak zwykle zgodziliby się dostosować do określonych limitów, a potem popatrzyli na siebie i pomyśleli: 'on będzie jeszcze bardziej oszukiwał, więc ja zacznę oszukiwać pierwszy'" - uważa Barakat.

Spotkania ministrów ds. ropy w Osace poprzedzi planowaną na 21-23 września wspólną konferencją członków kartelu z importerami ropy. Oznaczałoby to, że OPEC będzie tym bardziej gotowy spełnić ich żądania.

"Jednak z drugiej strony, Arabia Saudyjska może zdecydować, że najlepiej będzie uniknąć sporu wewnątrz samego kartelu i zaprezentować wspólny front, nawet kosztem wzrostu cen ropy" - powiedział Barakat.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Arkadiusz Zegadło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / ANALIZA-OPEC waha się, choć ropa niebezpiecznie drożeje