Animex ma apetyt na zakłady Pini

opublikowano: 28-03-2017, 22:00

Największy gracz na polskim rynku mięsnym chce kupić dwa zakłady i projekt inwestycyjny od mającego ostatnio kłopoty konkurenta

Najwięksi na polskim rynku mięsnym chcą jeszcze bardziej utyć, ale są przekonani, że wyjdzie im to na zdrowie. Grupa Smithfield, do której należy Animex, a ona do chińskiego potentata WH Foods, podpisała niewiążący list intencyjny z grupą Pini. Chodzi o przejęcie przez rynkowego lidera dwóch zakładów przetwórstwa mięsnego i spółki Royal Chicken, która prowadzi projekt inwestycji w kolejny zakład. Przedmiotem transakcji nie jest potężna, największa w kraju ubojnia trzody chlewnej grupy Pini w Kutnie, do której pod koniec ubiegłego roku w ramach głośnej akcji weszło Centralne Biuro Śledcze i inspekcja pracy.

Zakłady mięsne grupy Pini ma odkupić grupa Smithfield, która kontroluje Animex. Ostatecznym beneficjentem transakcji będzie jednak notowana w Hongkongu WH Group, największy producent mięsa wieprzowego na świecie, kierowany przez Wana Longa
Zobacz więcej

Powiększanie portfela:

Zakłady mięsne grupy Pini ma odkupić grupa Smithfield, która kontroluje Animex. Ostatecznym beneficjentem transakcji będzie jednak notowana w Hongkongu WH Group, największy producent mięsa wieprzowego na świecie, kierowany przez Wana Longa Bloomberg

Wartość potencjalnej transakcji nie jest znana — kupujący nie zakończyli jeszcze procesu due diligence, na przejęcie będzie się też musiał zgodzić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, do którego już wystąpiono o zgodę. Wniosek w sprawie koncentracji opublikowano na stronach urzędu we wtorek po południu.

Łakome kąski

Animex ma w Polsce osiem zakładów mięsnych i jeden pierzarski. Roczne obroty zatrudniającej ponad 8 tys. osób grupy sięgają 4 mld zł. Jej produkty trafiają do 40 krajów, a eksport odpowiada za 25-30 proc. przychodów. Smithfield poza Animeksem ma w Polsce spółki, które zajmują się hodowlą trzody i produkcją pasz. Porównywalną skalę obrotów w kraju ma Sokołów. Grupa Pini, przede wszystkim dzięki niebędącej przedmiotem transakcji ubojni, zajmowała w ostatnich latach trzecią pozycję na rynkowym podium, ale teraz może jej zagrozić Cedrob, który przejął kontrolę nad giełdowym Gobarto (dawne PKM Duda).

Transakcja ma objąć dwa mniejsze zakłady przetwórcze Pini. Pierwszy to Hamburger Pini, uruchomiony w 2012 r. za ponad 60 mln zł i wyspecjalizowany w plastrowaniu oraz porcjowaniu mięsa na potrzeby supermarketów i rynków azjatyckich. Według ostatnich dostępnych danych (2015 r.) wypracował 200 mln zł przychodów przy 1,5 mln zł zysku operacyjnego. Drugi to działająca zaledwie od 2015 r. fabryka Pini Polska, produkująca gotowane,suszone i gotowe do spożycia mięso. Inwestycja w ten zakład, zatrudniający do 800 osób, kosztowała grupę Pini 200 mln zł, a prowadząca go spółka zanotowała w 2015 r. 31,7 mln zł przychodów przy 22,5 mln zł straty operacyjnej.

Animex ma też przejąć spółkę Royal Chicken, budującą od ubiegłego roku ubojnię drobiu w gminie Daszyny w Łódzkiem, która ma zatrudniać około 600 osób. Kamień węgielny pod zakład, wart nawet 250 mln zł, wmurowano w grudniu, a zakończenie budowy planowano na połowę tego roku, inwestycję jednak wstrzymano.

Do zamknięcia tego wydania „PB” przedstawiciele grupy Pini nie odpowiedzieli na nasze prośby o kontakt. Jak podkreślają nasze źródła, potencjalna transakcja z grupą Pini nie będzie miała wpływu na główny projekt inwestycyjny Animeksu, czyli wartą kilkaset milionów złotych budowę nowego zakładu produkcji mięsa, w którym zatrudnienie mają znaleźć 3 tys. osób. Jak pisaliśmy w „PB” w lutym, Animex poszukuje terenu pod inwestycje i prowadzi zaawansowane rozmowy z kilkoma gminami, m.in. w Wielkopolsce.

Kłopoty sprzedającego

Nazwisko Pini pod koniec ubiegłego roku trafiło na pierwsze strony gazet w kontekście szeroko zakrojonej akcji m.in. Centralnego Biura Śledczego i Państwowej Inspekcji Pracy w kutnowskim zakładzie spółki Pini Polonia, czyli ubojni, przed którą przechodzi nawet jedna trzecia hodowanej w Polsce trzody chlewnej. Chodziło przede wszystkim o wyłudzenia VAT, ale także o złe warunki zatrudniania pracowników (w zakładzie wykryto m.in. nielegalnie przebywających w Polsce Ukraińców).

Piero Pini, prezes grupy, który w 2010 r. sprowadził się z rodziną do Polski i zaczął tu inwestować w branży mięsnej (działa w niej także we Włoszech i na Węgrzech), został wtedy zatrzymany, a potem zwolniony za kaucją. Spółka Pini Polonia w specjalnym oświadczeniu podkreślała, że płaci podatki i legalnie zatrudnia pracowników, a podczas konferencji prasowej tłumaczyła, że za nieprawidłowości odpowiadali podwykonawcy.

OKIEM KONKURENTA

Zdobyć moce to nie problem

KRZYSZTOF WOŹNICA

prezes zakładów mięsnych Silesia

Polska branża jest bardzo rozdrobniona, zarówno w działalności związanej z ubojem, jak i rozbiorem oraz przetwórstwem. Nie sądzę więc, by istniało ryzyko zdominowania polskiego rynku przez któregoś z graczy, nawet intensywnie inwestującego. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, Animex zyska dodatkowe moce przetwórcze. Wydaje się jednak, że obecnie na rynku problem nie polega na tym, by pozyskać moce, tylko na tym, jak i gdzie znaleźć klientów na produkty — i to w dodatku rentownych. Od nowych inwestycji ważniejszy może być pomysł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński; Współpraca Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu