Inwestorzy i analitycy negatywnie odebrali brak zgody walnego na buy back.
O 5,14 proc., do 38,91 zł, staniały we wtorek walory Asseco Poland w reakcji na decyzję nadzwyczajnego walnego spółki, które nie uchwaliło skupu akcji własnych o wartości do 600 mln zł. Spółka proponowała skup w ciągu pięciu lat do 25,6 mln walorów (jednej trzeciej wszystkich). Asseco nie planuje kolejnego walnego. Według Katarzyny Drewnowskiej, rzeczniczki firmy, rozważy raczej wypłatę wyższej dywidendy i może wrócić do programu akwizycji.
— Decyzja jest dziwna, bowiem bez skupu akcji własnych gotówka w spółce będzie się marnować przez co najmniej kilkanaście miesięcy. Można co prawda myśleć o przeznaczeniu pieniędzy na przyszłe dywidendy, ale odstąpienie od buy backu byłoby zasadne wyłącznie przy założeniu, że około 400- -600 mln zł będzie przeznaczone na ten cel. To bardzo mało realny scenariusz. Co więcej, Asseco mówi otwarcie, że przejmowanie małych podmiotów na nowych rynkach nie jest optymalną strategią, natomiast z zakupem dużych jeszcze zaczeka nawet do dwóch lat — komentuje Paweł Puchalski, analityk z DM BZ WBK.
— Reakcja rynku świadczy, że inwestorzy woleliby, żeby spółka wypłaciła pieniądze, zamiast przeznaczać je na potencjalne akwizycje. Z ostatnich wypowiedzi władz Asseco wynika, że nie ma namierzonych podmiotów do przejęcia — mówi Waldemar Stachowiak, analityk Ipopemy.
Przypomina też, że chociaż Adam Góral, prezes Asseco, zapowiadał utrzymanie wzrostu dywidendy, to jednak do wypłaty dojdzie dopiero za dziewięć miesięcy, a skup akcji mógłby ruszyć wkrótce po walnym.