Atak na Iran powstrzyma cięcie stóp? Ekonomiści: są argumenty za obniżką

Marek ChądzyńskiMarek Chądzyński
opublikowano: 2026-03-02 14:18

Wybuch wojny w Zatoce Perskiej wstrząsnął rynkami finansowymi tuż przed marcowym posiedzeniem RPP. Wśród ekspertów dominuje pogląd, że mimo to dojdzie do obniżki stóp procentowych. Polityka pieniężna w kolejnych miesiącach nie jest już jednak taka oczywista.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- jak konflikt w Zatoce Perskiej wpływa na decyzje Rady Polityki Pieniężnej o stopach procentowych

- jakie sygnały z polskiej gospodarki skłaniają RPP do obniżki

- od czego zależą kolejne cięcia

- w jaki sposób blokada cieśniny Ormuz może wpłynąć na globalne łańcuchy dostaw i inflację w Polsce

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wybuch konfliktu zbrojnego w rejonie Zatoki Perskiej wprowadził nową zmienną do kalkulacji Rady Polityki Pieniężnej tuż przed jej marcowym posiedzeniem. Jeszcze kilka dni temu obniżkę stóp procentowych w marcu można było obstawiać w ciemno. Dziś nie jest to już takie oczywiste.

Rada wydłużyła przerwę w obniżkach do marca, bo właśnie teraz jej członkowie dostają do rąk nową projekcję inflacji i PKB. Projekcja miała ugruntować opinię, że inflacja będzie jeszcze spadać, a "w perspektywie oddziaływania polityki pieniężnej" nie widać ryzyka presji inflacyjnej. Sęk w tym, że najnowsze przewidywania wzrostu gospodarczego i inflacji nie uwzględniają skutków eskalacji napięcia na Bliskim Wschodzie, bo gdy zbierano dane, wojny jeszcze nie było. Poza tym nikt nie wie, jak długo może potrwać konflikt i jak głębokie w związku z tym będą zaburzenia na rynkach. Chodzi zwłaszcza o problemy z dostawami ropy z regionu Zatoki Perskiej, który odpowiada za jedną piątą światowej podaży.

Wiele argumentów za obniżką stóp

Teoretycznie przy wzroście niepewności w związku z wojną w Iranie RPP mogłaby powiedzieć "poczekajmy" - i miałoby to sens. Ekonomiści jednak obstawiają inny scenariusz: RPP obniży stopy w marcu, ale z kolejnymi cięciami wstrzyma się przynajmniej do czasu, aż sytuacja w Iranie i okolicach nieco się wyklaruje.

Dlaczego w marcu miałoby dojść do cięcia stóp? Rada dostała w ostatnich tygodniach wiele danych z krajowej gospodarki, które świadczą o szybkimh wygasaniu presji inflacyjnej. Po pierwsze, sama inflacja utrzymuje się na niskim poziomie. W styczniu wyniosła 2,2 proc., a więc była poniżej środka celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. z możliwością odchylenia o punkt procentowy na plus lub minus). Po drugie, dane z przemysłu i budownictwa pokazały wyhamowanie aktywności na początku roku, wywołane mroźną zimą. A po trzecie, nastroje w przemyśle są słabe, na co wskazuje opublikowany najnowszy odczyt wskaźnika PMI. Wyniósł on w lutym 47,1 pkt, czyli mniej niż w styczniu (48,8 pkt), był też niższy, niż zakładał rynek (prognozowano 49,6 pkt), i nadal wskazuje na utrzymywanie się recesji w sektorze.

– Te dane wspierają decyzję o obniżce stóp. Niektórzy członkowie rady przygotowywali rynki na nią już w lutym, lecz wtedy powstrzymał ich nagły wzrost dynamiki płac. Obecnie jednak obserwujemy jej wyhamowanie – mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Według danych GUS w styczniu średnia płaca wzrosła o 6,1 proc. r/r, a ekonomiści spodziewali się ponad 7 proc.

Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, głównego ekonomisty Banku Millennium, decyzji o cięciach nie utrudni radzie reakcja rynków na wybuch wojny, bo nie jest tak gwałtowna, jak np. po wybuchu wojny w Ukrainie.

- Na razie reakcja rynków jest modelowa, jeśli chodzi o wzrost awersji do ryzyka, ale jednocześnie dość umiarkowana. Kurs złotego utrzymuje się w okolicach 4,23 zł za EUR, ropa drożeje o około 8 proc., a gaz nieco mocniej. Sytuacja polskiej gospodarki jest jednak korzystniejsza niż po wybuchu wojny w Ukrainie, ponieważ od tego czasu nasz miks energetyczny trochę się zmienił – mówi ekonomista.

Teraz obniżka stóp, a potem przerwa

Eksperci jednak przewidują, że wybuch wojny zmieni scenariusz dla polityki pieniężnej na resztę roku. Wiele zależy od tego, jak potoczy się konflikt. Jeśli będzie się przedłużał, w trosce o inflację może nastąpić dłuższa przerwa w obniżkach, bo według szacunków wzrost ceny ropy o 10 proc. podbija inflację w Polsce o 0,2 pkt procentowego. Zatem najważniejszy obecnie zakład dotyczy tego, o ile jeszcze może zdrożeć ropa, czy będzie to zjawisko trwałe i jak głęboko wpłynie na ceny paliw na świecie i w Polsce.

Kluczowe ryzyko nie wiąże się z samą wielkością wydobycia. Kraje OPEC+, z Arabią Saudyjską na czele, już deklarują zwiększenie produkcji, by skompensować ubytki dostaw z Iranu. Większym problemem jest drożność morskich szlaków w rejonie Zatoki Perskiej. Trasa przez Cieśninę Ormuz, będącą w bezpośrednim sąsiedztwie konfliktu, stała się niebezpieczna. To utrudni dostawy i z pewnością przełoży się na ceny frachtu. Atakując kraje arabskie w regionie, Iran próbuje wciągnąć je w konflikt i tym samym eskalować napięcie na całym roponośnym obszarze Bliskiego Wschodu.

- Blokada Cieśniny Ormuz albo eskalacja aktywności Huti na Morzu Czerwonym mogą, nawet bez bezpośrednich działań militarnych, doprowadzić do wzrostu kosztów ubezpieczeń statków i opłat operacyjnych przewoźników. Taki scenariusz uderzyłby w globalne łańcuchy dostaw, napędzając wzrost cen importowanych towarów, a przez to podbijając inflację nie tylko w Polsce – mówi Grzegorz Maliszewski.

Z drugiej strony kryzys na rynku surowców energetycznych to również potencjalny hamulec dla globalnej koniunktury. Drożejąca ropa ogranicza siłę nabywczą konsumentów i marże przedsiębiorstw, co w efekcie spowalnia wzrost gospodarczy. Polska, mimo relatywnie dobrej kondycji, nie jest od tych mechanizmów odizolowana.

Wszystkie oczy na konferencję prezesa NBP

Niezależnie od samej decyzji RPP ważne będą towarzyszące jej komunikaty banku centralnego, a zwłaszcza konferencja prasowa prezesa Adama Glapińskiego. Ekonomiści zakładają, że szef NBP skomentuje nową projekcję inflacyjną, a jednocześnie skoryguje ją o skutki bieżących wydarzeń. Na tej podstawie da się opracować nowy scenariusz dla stóp procentowych w tym roku.

W dotychczas obowiązujących prognozach zakładano, że rada obniży stopy co najmniej dwukrotnie, łącznie do 3,5 proc. z obecnych 4 proc. Taki poziom za optymalny uznawał m.in. Adam Glapiński.

- To wciąż realny scenariusz pod warunkiem, że konflikt zakończy się relatywnie szybko. Donald Trump, prezydent USA, wspominał o perspektywie czterech tygodni. Jeśli faktycznie tak by się stało, polska gospodarka ma szansę wyjść z tego obronną ręką – ocenia Monika Kurtek.

Możesz zainteresować się również: