Do poprawy nastrojów w piątek przyczyniły się informacje o możliwym przejęciu
Lehman Brothers przez Bank Rozwoju Korei oraz silna zniżka cen ropy. W ciągu
zaledwie jednego dnia ropa staniała o 5,4 proc. i był to największy procentowy
spadek od grudnia 2004 roku. Oba powody dziś już nie będą miały istotnego
znaczenia. Z OPEC dochodzą już sygnały (głos zabrał wenezuelski minister), że
jeżeli cena ropy dalej będzie spadać to ograniczą oni wydobycie, aby „nie
dopuścić do utworzenia trendu spadkowego”. Przejęcie Lehmana dziś już nie będzie
ekscytować większości, a co gorsze jeżeli Koreańczycy nie zaproponują wysokiej
ceny sektor finansowy znowu będzie pod presją podaży.
Rynek amerykański w
piątek starał się znaleźć pocieszenie w słowach Bena Bernanke, który w
przemówieniu przedstawiał wizję spadającej inflacji. Fakt, że była mowa o roku
2009 nie znalazł się już na czołówkach. Jak widać najważniejsze, aby inflacja
spadała lub chociaż ktoś mówił że spadnie.
Dzisiejszy dzień mamy bardzo duże
szanse rozpocząć i zakończyć na plusach. Początek tygodnia z dobrymi nastrojami
i wzrostami znacznie zwiększyłby siłę byków. Dzisiaj brak publikacji
makro pomoże w utrzymaniu dobrych humorów, chyba że znów pojawi się coś
nieoczekiwanego (jak piątkowa informacja z Korei). Nasz rynek pozostaje wciąż w
trendzie bocznym i do czasu wyjścia poniżej lipcowych dołków lub wybicia powyżej
2750 pkt. nie będziemy mogli mówić o wyraźnych sygnałach.
Krzysztof Barembruch
Autor jest analitykiem AZ
Finanse