Bank Czech nada ton?

Marek Rogalski
opublikowano: 2021-12-22 20:00

Po tym jak w poniedziałek złoty był silniejszy pomimo globalnego zamieszania na rynkach, we wtorek i środę można było oczekiwać więcej. Tymczasem złoty wytracił impet i oddał nieco pola. Notowania euro powróciły do 4,6350, a dolara do 4,10 zł.

Można to wytłumaczyć zbliżającymi się świętami (zwyczajowy marazm), ale nie tylko. Na niekorzyść złotego działa wizerunek Polski za granicą – zamieszanie wokół KPO i ustawy lex-TVN. Teoretycznie naszą walutę powinny wspierać oczekiwania co do sporej podwyżki stóp procentowych przez RPP w styczniu. Po ostatnich, wyższych od spodziewanych urzędowych podwyżkach cen gazu i prądu, ekonomiści zrewidowali w górę ścieżkę dla inflacji oraz stóp procentowych. W ciągu najbliższych 12 miesięcy stopy procentowe mogą wzrosnąć do 3,75-4,0 proc., choć wcale nie jest pewne, czy nie będzie konieczne jeszcze większe zacieśnienie polityki monetarnej.

W regionie ton nadają Czesi, którzy w środę zaskoczyli ruchem aż o 100 pkt baz. do 3,75 proc., co oznacza, że w ciągu pół roku główna stopa procentowa wzrosła aż o 350 pkt baz. Tamtejsza korona kończy jednak rok mocniejsza niż na jego początku, czego nie można zbytnio powiedzieć o naszej walucie.

Niewykluczone jednak, że złoty wyraźniej zyska w pierwszych dniach stycznia, jeżeli na rynkach światowych zauważalne będzie osłabienie amerykańskiego dolara kosztem bardziej ryzykownych walut. Być może wsparciem okażą się być spekulacje na temat nowego składu Rady Polityki Pieniężnej, który ma szanse być bardziej jastrzębi niż obecny.