Banki centralne muszą posuwać się do przodu...

Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 26-01-2022, 12:55

Dzisiaj wieczorem głos zabierze szef Fed, który znalazł się w niełatwej pozycji, ale w dużej mierze na własne życzenie.

W efekcie rynki finansowe zaczynają wchodzić w pewną schizoferenię - raz twierdzą, że Jerome Powell da dzisiaj do zrozumienia, że podwyżki stóp są konieczne, ale będą wyważone - innym razem podbijają stawkę, co do skali koniecznego zacieśnienia w tym roku, które w zasadzie powinno być znaczące. Błędy popełnione przez Fed w drugiej połowie 2021 r. powodują, że teraz próby interpretacji pewnych faktów, stają się dość trudną sprawą.

Pewne jest jednak to, że banki centralne muszą iść do przodu. W zeszłym tygodniu pojawiły się dość "jastrzębie" prognozy dla RBNZ, który miałby przyspieszyć rozpoczęty już cykl podwyżek stóp. Wczoraj rano mocne dane o inflacji napłynęły z Australii i rynek spodziewa się konkretnego przekazu z RBA już w najbliższy wtorek - spekulacje o podwyżkach stóp jeszcze w tym roku będą stałym elementem wątku dotyczącego dolara australijskiego. Wczoraj też o stopach procentowych zdecydowali Węgrzy - ruch wyniósł 50 p.b. wobec spodziewanych 30 p.b. Dzisiaj niewykluczone, że zaskoczą nas Kanadyjczycy, chociaż równie dobrze ruch ze strony BOC może pojawić się na kolejnym posiedzeniu. Niemniej licytacja na skalę podwyżek w tym roku już się rozpoczęła. Jedynymi z dużych banków centralnych, które na razie nie "zastanawiają" się nad podwyżkami są ECB, SNB i BOJ. Przy czym ECB może wyłamać się z tej grupy już w połowie roku (zakładając, że nie dojdzie do wyraźnej eskalacji konfliktu na Ukrainie), rynek zacznie spekulować o podwyżce stóp w 2023 r. Zagadką pozostanie Narodowy Bank Szwajcarii - z jednej strony inflacja nie stanowi jeszcze spore problemu, ale z drugiej utrzymywanie tak niskich stóp procentowych będzie się wiązać z coraz większym ryzykiem (zwłaszcza, że jeden z celów, który temu przyświeca, czyli zniechęcanie inwestorów do kupowania franków, nie jest realizowany). Najbardziej przewidywalny (choć można to ująć też z pewnym sarkazmem) pozostaje Bank Japonii, który od lat prowadzi ultra-luźną politykę. Zmienić to może dopiero rosnąca presja na osłabienie się jena w długim terminie, ale na to się jeszcze nie zanosi (biorąc pod uwagę status japońskiej waluty jako bezpiecznej przystani).

USDCAD - czy Bank Kanady dzisiaj zaskoczy?

Wprawdzie oficjalna mediana oczekiwań od pewnego czasu nie zakłada, aby dzisiaj miało dojść do podwyżki stóp procentowych przez Bank Kanady (obecnie wynoszą one 0,25 proc.), to jednak na rynku od kilku dni nie brak głosów, że decydenci mogliby zdecydować się na taki ruch już teraz. Tak czy inaczej oczekiwania, co do skali zacieśnienia polityki monetarnej w Kanadzie są w tym roku duże - minimum prognoz to ruch o 100 p.b., ale nie brak też "jastrzębich" opinii, że główna stopa mogłaby na koniec roku wzrosnąć do poziomu 2,0 proc.

Wykres dzienny USDCAD

Ale co dzisiaj? Teoretycznie Bank Kanady może wstrzymać się od ruchu ze względu na sytuację pandemiczną, ale dać "jastrzębi" komunikat zapowiadający rozpoczęcie cyklu na kolejnym posiedzeniu. Trudno jednak ocenić na ile rynek odebrałby to jako zapowiedź dla ruchu większego od 25 p.b. W pierwszej reakcji na te doniesienia, CAD mógłby się jednak osłabić. Ostatecznie jednak widoczne spadki na USDCAD mogłyby się jednak utrzymać ze względu na możliwy mniej "jastrzębi" przekaz od szefa Fed wieczorem.

W przypadku kiedy Bank Kanady podniósłby jednak stopy procentowe o 25 p.b. już dzisiaj, to USDCAD mógłby szybko zejść poniżej poziomu 1,25 i sprawdzić minima z zeszłego tygodnia przy 1,2450.

Sytuacja na rynkach 26 stycznia

Wskazania dla dolara są mieszane, podobnie jak wczoraj po południu nadal nieco gorzej zachowują się waluty naszego regionu, co może mieć związek z utrzymującym się napięciem na Ukrainie. Z czasem rynki mogą się do tego przyzwyczaić - niewykluczone, że ten proces będziemy widzieć od przyszłego tygodnia, jeżeli weekend nie przyniesie informacji mogących prowadzić do eskalacji tego wątku. W krótkim okresie kluczowy będzie dzisiejszy Fed. Komunikat z godz. 20:00 powinien przygotować nas na podwyżki stóp procentowych w tym roku, ale Jerome Powell podczas zaplanowanej od godz. 20:30 konferencji prasowej może próbować dać do zrozumienia, że Fed będzie działał w sposób wyważony, aby nie zaszkodzić nadmiernie gospodarce. Najpewniej pojawi się też wątek redukcji bilansu banku centralnego (program QT), ale bez większych szczegółów, co do terminów i skali, co akurat nie musi zaszkodzić rynkom akcji. Wczoraj Wall Street szukała dna - drugi dołek został ustanowiony wyżej niż pierwszy (z poniedziałku), co przekłada się na wyraźniejszy optymizm na kontraktach terminowych dzisiaj rano. Inwestorzy zdają się, zatem liczyć na "uspokajającą moc" szefa Fed, ale to paradoksalnie może też nieść ze sobą pewne ryzyka.

W przestrzeni G-10 słabo wypadają dzisiaj bezpieczne przystanie (jen i frank), odbicie widać też w rentownościach amerykańskich obligacji (choć niewielkie), co oznacza, że inwestorzy próbują powracać do ryzykownych tematów. Uwagę zwraca dzisiaj siła walut surowcowych (CAD, NOK, AUD, NZD - w grupie G-10), co pokazuje, że możemy mieć próbę rozegrania dobrego zachowania się surowców, chociaż nie należy zapominać o jastrzębich sygnałach płynących z tamtejszych banków centralnych w ostatnim czasie. Warto też wspomnieć o dzisiejszym posiedzeniu Banku Kanady (godz. 16:00), które może podbić oczekiwania, co do podwyżek stóp procentowych w 2022 r. W przypadku EURUSD dzisiejsze odbicie jest niemrawe (pozostajemy poniżej 1,13), co pokazuje utrzymujący się wpływ czynnika ukraińskiego na wspólną walutę (eskalacja relacji z Rosją mogłaby zaszkodzić europejskiej gospodarce).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane