Banki mają nowy cel
Biorąc pod uwagę rosnące od kilku lat opłaty za wizyty i zabiegi w prywatnych klinikach a także lawinowy wzrost cen lekarstw i problemy służby zdrowia aż dziwne, że banki nie postanowiły jeszcze tego wykorzystać. Chorzy, to przecież olbrzymie grono potencjalnych kredytobiorców, w dodatku wdzięcznych klientów, bo kredytem bankowym uwolnionych od państwowej służby zdrowia.
Za pieniądze pożyczone z instytucji finansowych można by opłacać leczenie w prywatnych klinikach — dysponujących lepszymi warunkami, sprzętem i fachowym dobrze opłacanym i nieprzepracowanym personelem medycznym.
Dzięki kredytom bankowym w ciągu kilku lat mielibyśmy społeczeństwo zdrowe, bo leczone natychmiast, a nie czekające w wielomiesięcznych kolejkach na ważne i mniej ważne dla życia zabiegi. Wzrost popytu na prywatne usługi doprowadziłby do wzrostu liczby niepaństwowych klinik, a w więc do większego zapotrzebowania lekarzy na kredyty zaciągane na otwarcie własnej praktyki.
Wydaje się, że w obecnej sytuacji reformę służby zdrowia zreformować może tylko dobrze rozwinięty system kredytów bankowych. Ograniczy on bowiem liczbę klientów korzystających z państwowych placówek opieki medycznej, a więc zmniejszy liczbę przyjęć i zabiegów, a dzięki temu zwiększy zasoby kas chorych.
Zauważyć można, że pierwsze banki już dostrzegły swoje nowe powołanie.