Bankruci idą na kolejny rekord

opublikowano: 10-07-2019, 22:00

W 2019 r. przyspieszyły upadłości konsumenckie. W pierwszym półroczu aż 3,8 tys. osób uciekło przed zabójczym zadłużeniem. To prawie tyle ile w całym 2016 r.

Fala upadłości osób fizycznych, czyli konsumentów, ciągle wzbiera i nic nie wskazuje na to, aby miała w najbliższym czasie opaść. Z danych zebranych przez Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej (COIG) wynika, że w okresie styczeń-czerwiec 2019 r. sądy w Polsce ogłosiły upadłość 3821 osób fizycznych. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku wzrost jest więc ponad 17-procentowy (3259). Oznacza to, że od 1 stycznia 2015 r. (wtedy pojawiły się realne możliwości uzyskania upadłości konsumenckiej) do połowy 2019 r. ogłoszenie upadłości uzyskało w sądach już 22,5 tys. rodaków uciekających przed spiralą zadłużenia.

— Jeżeli podobna liczba osób ogłosi upadłość w drugiej połowie roku, to w całym 2019 r. upadłości konsumenckich będzie około 7,6 tys., co oznaczałoby wzrost o 16 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Uważam, że to konserwatywne założenie, więc może być ich więcej — mówi Jarosław Nowrotek, prezes COIG.

Co roku wzrost

Jeżeli ta prognoza się sprawdzi, to obecny rok będzie rekordowy. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyż upadłości konsumenckie skokowo rosną z każdym rokiem (wykres).

— Idziemy na kolejny rekord, ale moim zdaniem upadłości konsumenckich w Polsce jest nadal zbyt mało. Na przykład w Niemczech czy Wielkiej Brytanii jest ich kilkadziesiąt tysięcy rocznie. U nas co drugi wniosek jest odrzucany. To wskazuje, że zapotrzebowanie jest dwukrotnie większe — zauważa Jarosław Nowrotek.

Czy bankructwa osób fizycznych są zjawiskiem korzystnym dla społeczeństwa?

— Są niewątpliwie korzystne dla gospodarki. Złe długi powinny być restrukturyzowane, ponieważ blokują przedsiębiorczość i chęci do rozwoju osobistego. Kto nie jest w stanie spłacać zadłużenia, powinien dostać szansę wyjścia z takiej sytuacji — mówi Ignacy Morawski, dyrektor SpotData.

— To oczyszczenie z długów, których nie można spłacić. Owszem, majątek takich osób idzie pod młotek, ale przestają być nękane przez wierzycieli, mogą w miarę normalnie żyć, pracować. Gdy sąd ustali plan spłaty, zwykle oddają miesięcznie niewielkie, kilkusetzłotowe kwoty — dodaje prezes COIG.

Z jego ustaleń wynika, że około połowy bankrutów to nadmiernie i lekkomyślnie zadłużeni kredytami i pożyczkami konsumenckimi (także tzw. chwilówkami), zaś 12 proc. to ci, którzy nie mogą udźwignąć swoich kredytów hipotecznych.

Większa świadomość

Ignacy Morawski wskazuje też na inną przyczynę.

— Obserwowany jest przyrost kredytów i pożyczek konsumpcyjnych. Zapewne spora część osób występujących z wnioskami o upadłość nie jest w stanie ich spłacać. Jednak dodałbym jeszcze jedną przyczynę wyraźnie rosnącej liczby upadłości konsumenckiej, a mianowicie coraz większą świadomość i popularność tej procedury w społeczeństwie — mówi Ignacy Morawski.

W tym roku najmłodszy bankrut miał 20 lat, a najstarszy aż 94 (rekord wieku). Najwięcej upadłości dotyczy ludzi w przedziale wiekowym 40-49 lat (ponad 22 proc.) oraz 60-69 (21 proc.). Średnia wieku utrzymuje się na poziomie 51 lat (dla kobiet 52 lata, dla mężczyzn 50 lat). 57 proc. bankrutów to kobiety. W 2019 r. najwięcej konsumenckich upadłości sądy ogłosiły w woj. mazowieckim (708 — 18,5 proc.), śląskim (435 — 11,4 proc.) i kujawsko-pomorskim (347 — 9 proc.). Najmniej w woj. lubelskim (45), opolskim (78) i pomorskim (110). Wśród miast liderem jest Warszawa (354), na drugim miejscu plasuje się Wrocław (123), a na trzecim Kraków (106).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy