Bankrut zamiast "disnejlandu"

  • Emil Górecki
opublikowano: 16-10-2013, 00:00

Spółka, która miała budować bajkowy park rozrywki, upada. Zdaniem inwestora, zawiniła zła prasa

Największy w Polsce kryty park wodny, 24 rollercoastery, pięć tematycznych krain rozrywki, karuzele, widowiska, dwa hotele, restauracje oraz tysiąc miejsc pracy — razem 750 mln EUR. Z tym wszystkim muszą się pożegnać ci, którym marzył się Disneyland w Grodzisku Mazowieckim. Peter Jan Mulder, inwestor i prezes Adventure World Warsaw (AWW), złożył wniosek o upadłość likwidacyjną całej grupy.

Zobacz więcej

Peter Jan Mulder [FOT. GK]

„Z wielkim smutkiem informuję, że właśnie podpisałem wniosek AWW i spółek zależnych o ogłoszenie bankructwa. Mimo wielu prób niemożliwym okazało się zbudowanie i sfinansowanie parku rozrywki w Grodzisku Mazowieckim. AWW nie jest w stanie sprostać swoim obowiązkom wobec wierzycieli. Ta niemożność wydaje się permanentna” — napisał wczoraj do pracowników Peter Jan Mulder.

Lista wierzycieli

Kto na upadłości straci najwięcej? Holenderski biznesmen twierdzi, że on sam (poprzez luksemburską spółkę) oraz spółka jego partnera zarejestrowana w Holandii.

— Karmiliśmy AWW od początku jego istnienia aż do wczoraj. Wydaliśmy ponad 50 mln EUR. Kolejnym wierzycielem jest Imtech, któremu AWW jest winny 22 mln EUR. Spółka miała zaspokoić roszczenia Imtechu do końca września. AWW nie jest w stanie tego zrobić, więc jako zarząd nie mieliśmy innego wyjścia, niż złożyć wniosek o upadłość — tłumaczy Peter Jan Mulder.

Od kiedy o śmiałym projekcie parku rozrywki zrobiło się głośno, jego inwestor zapewniał, że ma zabezpieczone finansowanie. Nie ujawniał jednak źródeł, co budziło wątpliwości co do realności projektu. Wiarygodności projektowi dodało podpisanie w lipcu 2012 r. kontraktu na budowę parku z holenderskim Imtechem. Umowa warta 620 mln EUR miała być rekordowym zleceniem firmy. Jednak już na początku lutego 2013 r. Royal Imtech (spółka matka Imtechu) poinformował o 100 mln EUR odpisów w związku z nieprawidłowościami w Polsce i Niemczech. Ich całkowita wartość wzrosła potem do 370 mln EUR. Audytorzy stwierdzili, że Imtech Germany (któremu podlegał Imtech Polska) od kilku lat pompował wyniki, a jego szefowie dostawali wysokie premie. Prawdopodobnie dlatego podjęli ryzyko finansowania baśniowego projektu poprzez skomplikowany mechanizm z udziałem austriackich banków i zarządów Imtechu w Polsce i Niemczech. W marcu 2013 r. Imtech i AWW podpisały umowę, w której AWW zgodził się zwrócić Imtechowi 22 mln EUR i na tym zakończyć współpracę i wszystkie rozliczenia.

— Nie zakładaliśmy, że kiedykolwiek odzyskamy te pieniądze — mówi Robert Nowak, dyrektor ds. korporacyjnych Imtechu Polska.

Kto się skusi

— Prawdziwą przyczyną niepowodzenia naszego projektu były problemy Imtech Germany i „brzydki zapach”, jaki był wokół nas roztaczany przez media. Starania o refinansowanie dla projektu AWW w ostatnich kilku miesiącach zostały przez to utrudnione i nie było żadnego inwestora czy banku, który chciałby nam pomóc prowadzić inwestycję przed 30 września [data zaspokojenia Imtechu — red.] — mówi Peter Jan Mulder.

Początkowo AWW miał zajmować ponad 200 hektarów, ale szef spółki stopniowo ograniczał skalę przedsięwzięcia.

— Mamy w pełni opłacone 80 hektarów pod Grodziskiem, doprowadziliśmy do uchwalenia planu miejscowego, uzyskaliśmy pozwolenia na budowę i podzieliliśmy budowę na mniejsze etapy. To kompletny projekt inwestycyjny. Z pomocą samorządu, sądu i syndyka możliwe jest znalezienie nowego inwestora— w Polsce czy też za granicą — przekonuje Holender. Choć w Grodzisku nie udało się zrealizować takiego projektu z Michaelem Jacksonem ani Peterem Mulderem, to w ratuszu nadzieja nie gaśnie. Park rozrywki miał być dla burmistrza Grzegorza Benedykcińskiego projektem życia.

— Bardzo dobrze zarobiliśmy na rencie planistycznej. Upadłość spółki nie przekreśla samej inwestycji. Mamy gotowy produkt, scaloną ziemię i ważne pozwolenia na budowę — mówi Jan Pazio, naczelnik wydziału wspierania rozwoju grodziskiego urzędu.

Twierdzi, że AWW ma wobec gminy tylko niewielkie zaległości z tytułu podatku od nieruchomości.

Biznesmen bez sukcesów

Peter Jan Mulder przed projektem AWW prowadził interesy na znacznie mniejszą skalę i niekoniecznie z sukcesami. W Holandii zbankrutowały kontrolowane przez niego spółki z grupy Frecisol i PJ Mulder Holding, które miały zrealizować projekt budowy chłodni w Radomiu. Frecisol Polska działała rok, po czym jej polscy udziałowcy otworzyli likwidację, na walnym zarzucając Mulderowi, członkowi zarządu, m.in. „przekraczanie uprawnień dotyczących podpisywania dokumentów finansowych i umów”. Aktywność innej spółki — PM Investment, ograniczyła się do wpisu do KRS. Frigo Art miała budować chłodnię, ale niewiele z tego wyszło. Chłodnia powstała, ale jej właścicielem jest inny podmiot — holenderska Frigolanda, którą do współpracy miał namówić Peter Mulder. Sam tłumaczył, że likwidacja spółki Frecisol wynikała z działań, jakich dopuścił się zatrudniony na stanowisku dyrektora i samoistnego prokurenta Polak.

 

Zobacz 10 innych najpopularniejszych tekstów w 2013 r.

Pozew zbiorowy za ścięcie OFE

Polski przemysł zawstydził Europę

Koszmar Krauzego

Fiskus wytoczył ciężkie działa

Hekatomba na rynku aptecznym

Polska finansuje resztę świata

Rozmontujmy biurokrację ustawą Wilczka

Amazon zatrudni 6000 Polaków

Nikt nie pasuje, tylko Volkswagen

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu