O wejściu do Iranu polski duży biznes mówi co najmniej od dwóch lat. Bliskowschodnim rynkiem interesuje się wiele branż — od konstrukcji stalowych przez systemy zasilania i ciągniki po drób. Apetyt dopisuje nie tylko zawodnikom kategorii ciężkiej. Pierwszą umową z Iranem chwali się Basel Olten Pharm, młoda firma kosmetyczna.

— Podpisaliśmy umowę partnerską z dystrybutorem i rozpoczynamy sprzedaż czterech marek w Iranie. To jedna z największych i najszybciej rosnących gospodarek Bliskiego Wschodu. Populacja tego kraju liczy prawie 80 milionów osób, a ponad połowa jest w wieku poniżej 35 lat. Oznacza to dla nas znakomite perspektywy rozwoju — mówi Mirosław Bryk, prezes Basel Olten Pharm.
Rozpoczęciem współpracy z Iranem chwaliła się też Dr Irena Eris. Polskie kosmetyki są eksportowane do ponad 160 krajów, także odległych jak Meksyk, Indonezja czy Australia — wynika z raportu o stanie branży w 2017 r., przygotowanego na zlecenie Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego (PZPK).
Głównymi odbiorcami są jednak rynki unijne (Niemcy, Wielka Brytania) oraz Rosja. Według GUS, w ubiegłym roku trafiły tam kosmetyki warte 4,74 mld zł, podczas gdy Iran zrobił zakupy w tym sektorze za… 6,2 mln zł. Rynek rosyjski traci jednak na znaczeniu, a szczególnie obiecująco, zdaniem ekspertów, wyglądają Bliski Wschód i państwa azjatyckie.
PZPK podaje, że największą liczbę certyfikatów eksportowych, umożliwiających wejście na nowy rynek, wydał w 2016 r. dla Wietnamu, Korei Południowej, Kuwejtu, Maroka i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Często w kontekście świetlanych perspektyw słychać też o Chinach jako kraju, który najmocniej zwiększa zakupy kosmetyków. Części polskich producentów nie podobają się jednak testy na zwierzętach, wymagane do zarejestrowania kosmetyków na tamtejszym rynku.