Krakowska firma zwiększa przychody oraz eksport. Gdy poprawi rentowność, wejdzie na giełdowy parkiet.
Od dłuższego czasu Armatura Kraków myśli o upublicznieniu. Wstępna data debiutu to 2007 r. Najpierw jednak musi osiągnąć parametry finansowe zbliżone do tych, które notują spółki publiczne. Prognozy są optymistyczne. W pierwszym kwartale firma odnotowała blisko 26 mln zł obrotu, czyli o ponad 60 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
— W tym roku skupimy się na poprawie rentowności. Pierwszy kwartał należy do udanych. Jeśli w ten sposób zakończymy rok i osiągniemy co najmniej założone 3 mln zł zysku, wtedy pomyślimy o debiucie na giełdzie — mówi Konrad Hernik, prezes Armatury.
Poza wzrostem wyniku netto spółka zakłada zwiększenie eksportu. Jego udział w wartości sprzedaży do końca roku wzrośnie do 20 proc. (obecnie wynosi 15 proc.). Najlepszymi rynkami eksportowymi spółki są Ukraina i Rosja. Na nich może się nie skończyć.
— Gdy prezentowaliśmy ofertę na targach w Moskwie i Kijowie, poznaliśmy zainteresowanych z Mongolii czy Kazachstanu. Zamierzamy podjąć próbę sprzedaży także w Zjednoczonych Emiratach Arabskich — zapowiada Konrad Hernik.
W ubiegłym roku spółka zainwestowała 40 mln zł w budowę hali produkcyjnej, biur i zakup maszyn. W tym roku czeka ją przeprowadzka do nowej siedziby.
Głównym właścicielem Armatury jest PZU Życie, które ma 90 proc. akcji. Firma zatrudnia około 600 osób. Rocznie produkuje ponad 800 tys. sztuk baterii łazienkowych i kuchennych. W ubiegłym roku jej przychody wyniosły 105 mln zł, a zysk netto 2 mln zł.