Dziś zbiera się Rada Polityki Pieniężnej, by — w zgodnej opinii analityków — obniżyć stopy procentowe o 25 pkt bazowych. Ekonomiści twierdzą, że słabe ożywienie gospodarcze nie jest argumentem przeciwko redukcji. Wręcz przeciwnie.
Rozpoczynające się dzisiaj posiedzenie RPP powinno być formalnością, jeśli chodzi o decyzję w sprawie wysokości stóp procentowych. Obniżka o 25 pkt bazowych jest raczej przesądzona, więc rada więcej czasu poświęci na dwa pozostałe punkty porządku obrad — sprawozdanie z wykonania założeń polityki pieniężnej w 2002 r. oraz tzw. raport o inflacji.
Podstawowym argumentem zwolenników redukcji stóp procentowych będzie obecny poziom inflacji i prognozy dotyczące kolejnych miesięcy. W kwietniu roczna inflacja spadła do 0,3 proc. To najniższy wynik w historii polskiej rynkowej gospodarki. Oczekiwania wzrostu cen w kolejnych miesiącach też są bardzo niskie.
Bieżący rok może okazać się kolejnym, w którym rada nie trafi w cel inflacyjny — tym razem, po raz drugi z rzędu, jej szacunki okażą się za wysokie.
Nawet wzrost cen produkcji sprzedanej przemysłu nie podbije wskaźnika inflacji.
— Wzrost cen producentów to efekt silnych zawirowań na rynkach ropy naftowej i walutowym. Jednak to już mamy za sobą i także z tej strony nie należy oczekiwać presji inflacyjnej — uważa Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao SA.
Podobnie jak poziom inflacji, za redukcją stóp przemawiają dane o podaży pieniądza, która w kwietniu nieznacznie wzrosła (w stosunku rocznym). Co prawda gotówki w obiegu było więcej, ale spadł poziom depozytów. Zdaniem ekonomistów, dane te wyraźnie potwierdzają brak presji inflacyjnej z powodu trudnej sytuacji finansowej gospodarstw domowych i firm.
— Optymizm konsumentów rośnie, ale jest mocno ograniczany sytuacją na rynku pracy. Nawet wzrost realnych wynagrodzeń i taniejące kredyty nie zachęcają do wzrostu konsumpcji. Obawa o utratę pracy jest silniejsza, co skutecznie hamuje skłonność do zakupów, a jednocześnie ma działanie dezinflacyjne — tłumaczy Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
Argumentem przemawiającym przeciwko ewentualnej obniżce stóp może być systematyczny wzrost produkcji w przemyśle. Do tego w kwietniu GUS odnotował ponad 11-proc. wzrost sprzedaży detalicznej. Te dane świadczą o wychodzeniu polskiej gospodarki z marazmu.
Interpretacja tych wyników jako efekt skumulowanych redukcji stóp może skłonić radę do głębszej analizy tego zjawiska, czyli chwilowego wstrzymania procesu luzowania polityki pieniężnej. Jednak analitycy twierdzą, że nie byłaby to właściwa decyzja.
— Wzrost produkcji jest efektem bardzo dobrej kondycji polskiego eksportu, czyli czynnika nie wpływającego na inflację. Dodatkowo producenci nadal nie wykorzystują w pełni swoich mocy produkcyjnych, więc i z tej strony nie można oczekiwać presji inflacyjnej w wyniku wzrostu zatrudnienia, płac czy inwestycji — przypomina Jacek Wiśniewski.
Nie można także zapomnieć o strukturze eksportu i bardzo słabej dynamice tego wskaźnika liczonej w euro.
— Wzrost produkcji bazuje na eksporcie, a dane z rynków zagranicznych pokazują systematyczne pogarszanie się sytuacji gospodarczej u naszych głównych partnerów. RPP nie powinna więc się wahać z redukcją stóp mając na uwadze możliwość spadku dynamiki polskiego eksportu — dodaje Łukasz Tarnawa, główny analityk PKO BP.
W zgodnej opinii ekspertów, majowe posiedzenie RPP będzie zdominowane przez czynniki makroekonomiczne, kwestie polityczne zejdą tym razem na drugi plan. Przedstawiciele władzy monetarnej nie oczekują już żadnych pozytywnych informacji z Ministerstwa Finansów, nie spodziewają się szybkiego wdrożenia programu reform ani zakończenia konfliktu Grzegorza Kołodki z Jerzym Hausnerem.
— Nie powinniśmy mnożyć konfliktów, szczególnie gdy kończy się nasza kadencja. Będziemy się więc zajmować tylko tym, do czego jesteśmy powołani, czyli prowadzeniem polityki monetarnej — deklaruje Janusz Krzyżewski z RPP.