Od 2005 r. do końca października Polacy wpłacili do krajowych TFI 77 mld zł. Od tego czasu wypłacili 25 mld zł. Kiedy nastąpi przełom?
— Trzeba poczekać, aż zaczną spadać stopy procentowe — mówi „PB” Łukasz Kwiecień, dyrektor Investment Communications w Pioneer Pekao Investment Management.
Dla lokat, będących alternatywą wobec rynku akcji, znaczenie ma wysokość stóp procentowych.
— Widoczne zmniejszanie się napięcia inflacyjnego i tym samym coraz bliższa perspektywa zakończenia cyklu podwyżek stóp, a potem ich redukcji, stopniowo zwrócą nurt strumienia pieniędzy ponownie w stronę rynku akcji. Lokaty przestaną błyszczeć wysokim nominalnym oprocentowaniem. Przecież to właśnie mocny spadek stóp NBP w latach 2000-03 (z 19 proc. jesienią 2000 do poniżej 10 proc. wiosną 2002 r. i do 4 proc. w marcu 2006) był jednym z katalizatorów widowiskowej polskiej hossy 2003-07 — twierdzi Łukasz Kwiecień.
Pioneer Pekao TFI to najstarsze polskie towarzystwo. Jego klienci uczestniczyli w pierwszej hossie na GPW w 1993 r. Co teraz radzi klientom?
— Wielu inwestorów czeka nie tylko na to, że rynek i fundusze pokażą lepsze stopy zwrotu niż lokaty bankowe, ale także na to, by inni zaczęli kupować. Tkwiąc zbyt długo poza rynkiem, przegapiają silne wzrosty, a potem spóźniają się na hossę. Zamiast kupować taniej — kupują drożej. Popytem zwiększają zyski tych, którzy inwestują racjonalniej, czyli na przekór powszechnym nastrojom lub systematycznie. Wszystko to sprawia, że trwalsze odwrócenie tendencji w statystykach przepływów kapitałowych może przychodzić później niż faktyczna poprawa nastrojów na rynkach. Ci, którzy zdają sobie sprawę z tego mechanizmu, uprzedzają wydarzenia i zwiększają zaangażowanie na rynku akcji znacznie wcześniej niż wciąż mocno przestraszona większość — dodaje Łukasz Kwiecień.
Jego zdaniem, wielu klientów funduszy inwestycyjnych decyzje podejmuje z bardzo dużym opóźnieniem.
— Klienci ci kupują i sprzedają bieżące, często krótkoterminowe wyniki, zarówno samego rynku, jak i funduszy — mówi Łukasz Kwiecień.