Bessa opanowała rynki finansowe

Adrian Boczkowski
04-07-2008, 00:00

Ceny ropy oszalały. Wciąż drożeją, co utrudnia giełdowym indeksom znaleźć twarde dno

Bessa znów pokazała pazury. Ostatnie spadki światowych indeksów spowodowała przede wszystkim ropa. W dwa miesiące podrożała o blisko 30 proc. W Nowym Jorku kosztowała wczoraj 146 USD za baryłkę, a w Londynie — 147 USD. Wzrost cen paliw na stacjach benzynowych jest więc nieunikniony. Kilka dni temu analitycy z Unicredit prognozowali, że pod koniec roku cena baryłki może skoczyć nawet do 200 USD. Jeśli to się sprawdzi, gospodarka USA z pewnością wpadnie w recesję, a Europa, w tym Polska, podzieli jej los.

Ropa to niejedyne zmartwienie. Rosnąca inflacja spowodowana wzrostem cen energii oraz żywności to senny koszmar prezesów banków centralnych. Podczas spowolnienia wzrostu PKB i wysokiej inflacji mają związane ręce. Nie mogą tak po prostu podwyższyć stopy procentowej. To oznacza konieczność samodzielnego, mozolnego wybrnięcia gospodarek z kłopotów. A to może potrwać lata.

Na rynkach finansowych panuje coraz większa niepewność. Dla inwestorów jest ona znacznie gorsza od ryzyka, które można oszacować. Gubią się nawet analitycy, którzy coraz częściej rysują skrajne scenariusze rozwoju sytuacji. Szybujące ceny ropy uderzają w linie lotnicze i producentów samochodów. Pogłoski o możliwym bankructwie General Motors sprowadziły kurs spółki do poziomu z 1954 r. Inwestorzy wciąż nie palą się do zakupów mocno już przecenionych innych firm bo one wciąż, negatywnie zaskakują. Znacznie obniżane prognozy finansowe spółek handlowych (np. Carrefour) czy produkcyjnych (np. wytwarzający karty graficzne nVidia) nie wróżą nic dobrego. Podobnie jak kolejne problemy instytucji finansowych. Złe nastroje podsycają wieści z amerykańskiego rynku pracy, zamówień czy wskaźniki nastrojów, które są najgorsze od kilku lat.

Nadzieją na przynajmniej krótkoterminową poprawę nastrojów za oceanem są listopadowe wybory prezydenckie w USA. Obecnie rządzący republikanie będą zapewne robić wszystko, by jesienią Amerykanie znów byli pełni nadziei. Ale w obietnice bez pokrycia nikt już nie uwierzy. Każdy będzie patrzył na to, czy nie ma problemów z zatrudnieniem oraz ile pieniędzy zostanie mu po zapłaceniu raty za dom. Można więc spodziewać się zdecydowanych działań fiskalnych oraz silnego impulsu, jakim dla gospodarki USA byłoby rozpoczęcie wojny w Iranie.

O ile Amerykanie typują, kto — Chrysler czy GM — pierwszy zbankrutuje, w Polsce nośnym tematem stały się teczki z piwnic tajnych służb PRL. Imperium Leszka Czarneckiego jeszcze nie podniosło się po wtorkowym ujawnieniu jego związków z SB, choć w biznesie Getin Holdingu czy LC Corpu nic się przecież nie zmieniło. Fundamenty nie dochodzą jednak do głosu, kiedy szaleją emocje i utrzymują się silne globalne trendy. Poza tym polskie akcje w oczach zagranicznych inwestorów wciąż są nominalnie drogie. Dolarowy WIG20 znajduje się wciąż ponad 8 proc. powyżej styczniowego dołka. A na przykład amerykański S&P500 jest na 4 procentowym minusie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Bessa opanowała rynki finansowe