Bessa zajrzy nam jeszcze w oczy

Adrian Boczkowski
opublikowano: 23-09-2008, 00:00

Upadek Lehman Bros został zrównoważony planem ratunkowym administracji Busha. Po panice nie ma już śladu, ale to nie znaczy,że idzie hossa.

Możliwy wykup toksycznych aktywów w USA wywołał euforię.Czas wrócić na ziemię

Upadek Lehman Bros został zrównoważony planem ratunkowym administracji Busha. Po panice nie ma już śladu, ale to nie znaczy,że idzie hossa.

Po panicznej wyprzedaży z pierwszej połowy ubiegłego tygodnia pozostała jedynie wyrwa na historycznych wykresach indeksów. Bankructwo Lehman Brothers, ikony bankowości inwestycyjnej, którego efekt spotęgowały problemy ubezpieczeniowego giganta AIG, wywołały wśród inwestorów awersję do rynków akcji i ryzyka. Skoczyły ceny obligacji skarbowych i złota, a w ślad za nurkującymi indeksami w USA i Europie Zachodniej WIG20 dotknął nowego dna obecnej bessy. Po ostrym spadku o ponad 9 proc. w środę rano WIG20 był wart 2229 pkt, ale dzięki zapowiedziom wykupu toksycznych aktywów przez specjalną agencję rządu USA, inwestorów ogarnął entuzjazm. Nasz główny indeks skoczył przy tym od środowego dołka do wczorajszego poranka o blisko 11 proc., do prawie 2469 pkt. To o 12 pkt więcej niż na zamknięciu piątkowej sesji (12 sierpnia) przed bankructwem Lehmana.

Nic się nie stało?

To właśnie jednak dynamiczne i szybkie odrobienie strat pozwala sądzić, że do koń- ca bessy jest jeszcze dość daleko, choć w kolejnej fali panicznej wyprzedaży moż-na byłoby upatrywać ostatniej fazy giełdowej dekoniunktury.

— Mamy za sobą tydzień gwałtownych emocji i tak wysokiej zmienności, że wielu inwestorów miało problem, jak zareagować. To jednak jeszcze nie koniec spadków — przestrzega Marek Rogalski, główny analityk FIT DM.

Jego zdaniem, z zakupem akcji można wstrzymać się kilka miesięcy.

— 2450 pkt było skutecznym oporem dla WIG20. Spodziewam się, że w najbliższych dniach zniżymy się do 2300-2350 pkt, po czym nastąpi konsolidacja. Później jednak indeks wyznaczy nowe minimum w okolicach 2100 pkt — twierdzi Marek Rogalski.

Dodaje, że przed rozpoczęciem kolejnej hossy na rynku akcji niezbędna jest nawet kilkunastomiesięczna konsolidacja indeksów, w której długoterminowi inwestorzy będą zbierać akcje, budując stabilną bazę do trwalszych wzrostów.

Kropla w morzu

Uspokojenia sytuacji i zagwarantowania spokoju na rynku nie można jednak oczekiwać po najnowszych działaniach administracji George’a Busha (wykupienie za 700 mld USD papierów opartych na złych kredytach, które obciążają bilanse instytucji finansowych). Tak przynajmniej uważa Michał Poła, analityk New World Alternative Investments (NWAI).

— To, co widzimy, to wielka improwizacja. To tak, jakby do gotującej się wody dolać nieco zimnej. Bulgotanie uspokoi się, ale wkrótce wróci. Jedyne co może pomóc, to wyłączenie palnika, o czym rząd USA wyraźnie zapomina — mówi analityk.

Według analityka NWAI, nikt tak naprawdę nie wie, jak rozległy jest obecny kryzys sektora finansowego i sektora nieruchomości.

— Planowane działania mogą okazać się kroplą w morzu potrzeb. Zapowiedź jednorazowego zastrzyku wprowadziła świat w euforię, ale nie rozwiąże to podstawowego problemu. Jest nim wykreowanie setek miliardów dolarów sztucznego pieniądza poprzez powszechne używanie bardzo wysokich dźwigni finansowych. Otwartym pytaniem pozostaje to, czy Fed i administracja rządowa Stanów Zjednoczonych znajdzie wystarczająco dużo pieniędzy, by wirtualne dolary pokryć żywą gotówką. Tym bardziej że obecna sytuacja USA (słaba gospodarka, problem całego sektora, wysoki deficyt budżetowy) jest odmienna od tej, jaka była podczas udanego ratowania systemu finansowego w 1987 r. (zapaść na rynku akcji) i 1998 r. (upadek funduszu hedgingowego Long Term Capital Management) — zaznacza Michał Poła.

Sceptykiem jest również Marek Rogalski.

— Realnie wykupywanie toksycznych aktywów może rozpocząć się dopiero w lutym przyszłego roku. W pięć miesięcy może się jeszcze dużo wydarzyć — uważa analityk.

Możliwy przełom

Tymczasem prof. Stanisław Gomułka, były minister finansów, uspokaja.

— Prezydent Bush przedstawił rozwiązanie obecnego kryzysu Kongresowi jako sy-tuację priorytetową. Dlatego uważam, że możliwe jest szybkie zatwierdzenie programu wykupu toksycznych aktywów. Tym bardziej że w okresie przedwyborczym Demokraci i Republikanie mogą się porozumieć — przekonuje Stanisław Gomułka.

Profesor przyznaje jednak, że nikt tak naprawdę nie zna skali problemów.

— Złe kredyty można szacować na 1-1,5 bln USD. Jeśli zatem duża ich część zostałaby przejęta przez instytucje rządowe (czyli przez podatników) i niejako wycofana z systemu finansowego, to powinno to zażegnać kryzys — ocenia profesor.

Były minister finansów dodaje, że gdy zniknie strach przed pożyczaniem pieniędzy w sektorze bankowym, odkupione przez rząd papiery będą sprzedawane na rynku.

— Straty podatników nie będą więc tak wysokie, jak to się może wydawać. Podtrzymuję prognozę globalnych strat z powodu obecnego kryzysu, która mówi o 2-3 bln USD — twierdzi Stanisław Gomułka.

Zarobki upadłych gwiazd

Wynagrodzenia prezesów szefów firm — bohaterów krachu na rynku finansowym

W 2007 r. jedenastu bossów kosztowało spółki łącznie 234,4 mln USD. Oto wynagrodzenia upadłych lub upadających gwiazd amerykańskiej bankowości inwestycyjnej.

Lloyd Blankfein

były prezes Goldman Sachs

W 2007 r. osiągnął 68,5 mln USD przychodu. Tak pokaźną sumą wpisuje się na pierwsze miejsce publikowanej listy. Lloyd Blankfein docelowo miał zarobić ponad 70 mln USD, ale w końcu obcięto mu roczny przychód o blisko 2 mln USD.

Martin Sullivan

były prezes AIG

W 2007 r. zgarnął 14,3 mln USD. Był to jednak dla niego słaby rok, bo w 2006 zarobił ponad 21 mln USD.

James Cayne

były prezes Bear Stearns

W 2007 r. zarobił 38,3 mln USD. Odszedł w styczniu 2008 r.

Kenneth Lewis

były prezes Bank of America

W 2007 r. osiągnął 24,8 mln USD przychodu. W poprzednim ty-godniu poprowadził Bank of America do przejęcia Merrill Lynch.

Daniel Muld

były prezes Fannie Mae

W 2007 r. zarobił 11,6 mln USD. W wyniku nacjonalizacji musiał opuścić spółkę. Federal Housing Finance Agency mianowała na to stanowisko Herberta Allisona.

Richard Syron

były prezes Freddie Mac

W 2007 r. zarobił 18,3 mln USD. Podzielił los prezesa Fannie Mae. Jego miejsce zajął David Moffett.

Richard Fuld Jr.

prezes Lehman Brothers

W 2007 r. zgarnął 34,4 mln USD. Richard Fuld był ostatnią deską ratunku banku. Został zatrudniony w 1969 r. Był jednym z najdłużej urzędujących prezesów spółek notowanych na Wall Street.

John Thain

prezes Merrill Lynch

W 2007 r. zarobił 17,3 mln USD. Prezesem został 1 grudnia 2007 r. W wyniku przejęcia przez Bank of America nie było mu dane pełnić funkcji nawet przez jeden rok.

E. Stanley O’Neal

były prezes Merrill Lynch

Odszedł w październiku 2007 r. Dochód — 24,3 mln USD.

John J. Mack

prezes Morgan Stanley

W 2007 r. udało mu się zarobić jedynie 1,6 mln USD. Po fatalnych wynikach spółki z IV kwartału zrezygnował z premii. Nie musimy się jednak o niego martwić, bo tylko w 2006 r. "uciułał" 40 mln USD z inwestycji w akcje i opcje.

Kerry Killinger

były prezes Washington Mutual

W 2007 r. osiągnął przychód 5,3 mln USD. To bardzo słaby wynik w porównaniu z 14 mln USD, które zgarnął w 2006 r.

Dane z podsumowania wynagrodzeń, sporządzonego przez amerykański nadzór giełdowy (SEC

Ostatnia faza bessy

Optymista może powiedzieć, że plan ratowania instytucji przez amerykańskie władze monetarne (Fed), zakończy kryzys sektora finansowego. Oczywiście działania Fedu są odbierane jednoznacznie pozytywnie. Nie można jednak wykluczyć, że za kilka tygodni bądź miesięcy znów będziemy testować dno. Spadki z ubiegłego tygodnia mogły być punktem przełomowym. Być może widzieliśmy rozpoczęcie ostatniej fali rynku niedźwiedzia. Inwestorom nadal trudno zaufać instytucjom finansowym, więc wystarczy plotka, by bank miał kłopoty.

Ostatnie wzrosty to przede wszystkim skutek zamykania krótkich pozycji. Skala zwyżek na parkietach pokazuje, że nie były to inwestycje długoterminowe. Najlepszym przykładem jest giełda w Rosji. W połowie tygodnia tamtejsze władze musiały wstrzymać handel z powodu zbyt gwałtownych spadków. W piątek zaś notowania były zawieszane z powodu dynamicznych wzrostów.

Sebastian Buczek

prezes Quercusa TFI

Kurz musi opaść

Interwencja Fedu może zakończyć kryzys instytucji finansowych w Stanach Zjednoczonych. Na razie znamy tylko ogólne założenia planu, a diabeł tkwi w szczegółach. Jednak przejęcie przez rząd USA "złych" aktywów spowoduje podwyższenie wzajemnej wiarygodności banków. Instytucje finansowe znów zaczną sobie pożyczać kapitał. Teraz nie robią tego w obawie przed utratą swoich aktywów w związku z możliwym bankructwem partnera.

Myślę, że mamy początek końca spadków indeksów. Rozpoczyna się proces udeptywania dna. Na razie jednak rynki nie są w stanie się odbić. Potrzebne jest ukształtowanie się formacji odwrócenia trendu. Myślę, że powoli mamy z tym do czynienia. Ważne będzie, jak akcja Fedu wpłynie na gospodarkę realną. Jeśli zwiększone wzajemne zaufanie banków zastopuje kurczenie się akcji kredytowej dla przedsiębiorstw, będzie to dobra podstawa do rozpoczęcia wzrostu gospodarczego. Oczywiście w takim wypadku giełdy zareagują wzrostami szybciej niż gospodarka.

Piotr Kuba

wiceprezes Skarbca TFI

Kropla w morzu potrzeb

To może być koniec kryzysu, ale nie musi. Intencje są dobre, jednak najważniejsza jest skala pomocy Fedu. Z jednej strony mamy sprzyjające czynniki zewnętrzne. Spadki na rynkach towarowych zmniejszyły presję inflacyjną. Z drugiej strony — widać spadek produkcji przemysłowej i rosnące bezrobocie. Trudno zatem ocenić, czy skala pomocy będzie wystarczająca i jakie będą jej skutki. Warto pamiętać, że portfel hipoteczny rynku amerykańskiego to 12 000 mld USD, a pomoc ma wartość 700 mld USD.

Plan amerykańskich władz odsunie problemy w czasie. Zmniejszy też znacznie prawdopodobieństwo, że kolejny duży bank niedługo ogłosi upadek. Nie wiadomo jeszcze, jak Fed będzie kupował papiery i za ile. Wiele jest jeszcze szczegółów, których rynek nie zna.

Tomasz Korab

wiceprezes Opery TFI

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu