Bez porozumienia w rozmowach UE-Rosja-Ukraina ws. gazu

DI, PAP
opublikowano: 02-05-2014, 15:40

Będą dalsze rozmowy UE, Rosji i Ukrainy w kwestii zabezpieczenia tranzytu rosyjskiego gazu do Europy i jego dostaw na Ukrainę. Piątkowe spotkanie w Warszawie nie przyniosło rezultatów. Ukraińcy pozwą Gazprom do arbitrażu, Rosja żąda od Kijowa przedpłat za gaz.

W rozmowach brali udział: unijny komisarz ds. energii Guenther Oettinger oraz ministrowie energetyki Ukrainy Jurij Prodan i Rosji Aleksander Nowak. Gazprom dostarcza ok. 30 proc. zużywanego w Europie gazu, w 2013 r. sprzedał europejskim odbiorcom prawie 163 mld m sześc., z czego większość popłynęła przez Ukrainę.

Jak oświadczył po spotkaniu Oettinger, Unia z zaniepokojeniem stwierdza, że bezpieczeństwo dostaw gazu do konsumentów w UE i poza nią, jak np. na Ukrainie, nie jest zagwarantowane. Zidentyfikowaliśmy dziś kwestie, które muszą zostać rozwiązane i stworzyliśmy harmonogram dalszych spotkań - mówił Oettinger, dodając, że kolejne rundy rozmów powinny się odbyć za dwa tygodnie oraz pod koniec maja.

"W czasie tych rozmów chcemy na tyle wyjaśnić i ustabilizować sytuację, by czerwiec, lipiec i sierpień były miesiącami napełniania magazynów zapasami gazu na zimę" - stwierdził. Zaznaczył, że ukraiński Naftohaz może liczyć na poparcie UE i KE.

Nie ma żadnych wątpliwości, że w lutym, marcu i kwietniu Naftohaz nie zapłacił za rosyjski surowiec, a mimo to gaz był dostarczany na Ukrainę - dodał komisarz. Przypomniał, że strona ukraińska chce płacić 285 dol. za 1000 m sześc., twierdząc, że na tyle opiewa kontrakt. Gazprom żąda 485 dol., argumentując, że - również zgodnie z kontraktem - cofnął zniżkę w cenie. Oettinger podkreślił, że zarówno Gazprom, jaki i firmy ukraińskie deklarują, że zrobią wszystko co możliwe, by wypełnić zobowiązania dotyczące przesyłu rosyjskiego gazu do UE. Na razie mamy gwarancję przesyłu do końca maja, do tego czasu pewne sporne kwestie muszą być rozwiązane - zaznaczył Oettinger.

Jurij Prodan oświadczył, że strona ukraińska do końca maja pozwie Gazprom do arbitrażu w Sztokholmie, ponieważ rosyjski dostawca nie jest skłonny zmienić stanowiska. Zdaniem Prodana żądana cena - 485 dol. jest dyskryminująca, nierynkowa; Kijów nie zamierza - jak mówił - tyle płacić i żąda powrotu do ceny 285 dol. Wyjaśnił, że pozew do arbitrażu będzie dotyczył przede wszystkim zapisów kontraktu dotyczących ceny gazu. Jednak poziom zadłużenia wynika z ceny, więc i ta kwestia powinna się w toku arbitrażu pojawić - zaznaczył Prodan.

Minister energetyki Rosji Aleksander Nowak stwierdził z kolei, że jego kraj podziela zaniepokojenie UE. Chodzi o możliwość ograniczenia ilości gazu, który z Ukrainy przepływa do UE, ponieważ w związku z całą sytuacją Ukraina może nielegalnie pobierać gaz przeznaczony dla odbiorców w Unii - mówił.

Nowak przypomniał, że zadłużenie Ukraińców wobec Gazpromu sięga obecnie 3,5 mld dol. i tylko w kwietniu wzrosło o 1,3 mld dol. Generalnie za dwa ostatnie miesiące nie było żadnych płatności - oświadczył. Zgodnie więc z kontraktem 16 maja Gazprom wystawi Ukraińcom fakturę na przedpłatę za gaz na czerwiec, jeżeli zadłużenie nie zostanie spłacone - dodał Nowak.

Termin przedpłaty minie 31 maja. Jeżeli do tego czasu przedpłata nie wpłynie, Gazprom będzie miał możliwość ograniczyć dostawy gazu na Ukrainę, albo zagwarantować jedynie, że dostarczy na ukraińską granicę wolumen gazu, zakontraktowany przez odbiorców leżących dalej na zachód, ale nie będzie miał wpływu na to, czy zostanie on dostarczony.

Nowak poinformował również, że strona rosyjska tranzyt gazu przez Ukrainę ma opłacony do września. Wyraził też opinię, że Ukraina do spłaty swojego zadłużenia mogłaby użyć środków z pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którą właśnie otrzymała.

Nawiązując do słów Oettingera na temat napełniania magazynów latem, Nowak stwierdził, że aby zagwarantować dostawy zimą do ukraińskich magazynów powinno zostać zatłoczone 12 mld m sześc. gazu, ale w obecnej sytuacji istnieje poważne niebezpieczeństwo, że tak się nie stanie. Rosyjski minister oświadczył też, że ukraiński dług nie jest jedynie kwestią rozliczeń handlowych, bo np. oznacza również kłopoty budżetu Rosji z powodu braku wpływów z cła eksportowego na gaz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu