BGŻ otworzy sezon giełdowych prywatyzacji

Adrian Boczkowski
opublikowano: 18-01-2011, 00:00

Drobni inwestorzy mogą szykować już gotówkę na akcje banku. Debiut przed wakacjami.

Drobni inwestorzy mogą szykować już gotówkę na akcje banku. Debiut przed wakacjami.

Resort skarbu zrobił kolejny krok w drodze Banku Gospodarki Żywnościowej na GPW. Globalnymi koordynatorami oferty zostali Citi Handlowy i UBS, a w kraju zapisy będą przyjmowały DM PKO BP i BESI. Debiut banku ma odbyć się przed wakacjami. Przypomnijmy, że MSP ogłaszało już zakończenie prywatyzacji BGŻ rokrocznie od czterech lat. Pierwotne plany IPO pokrzyżowała bessa, a z próby sprzedaży pakietu MSP (37,26 proc. akcji) holenderskiemu Rabobankowi (ma 59,35 proc. akcji) też nic nie wyszło.

Dobra nisza

Czy BGŻ przyciągnie do brokerów rzesze drobnych inwestorów tak jak PZU, Tauron czy GPW?

— Spodziewam się sporego zainteresowania ofertą BGŻ. Po pierwsze, chodzi o bardzo duże i do tego rosnące zainteresowanie drobnych inwestorów prywatyzacjami, a po drugie — historia zysków z rynku pierwotnego zachęci kolejnych inwestorów — uważa Tomasz Bursa, analityk Ipopemy.

W długim okresie widzi potencjał wzrostu wartości BGŻ, choć nie będzie to łatwe.

— Na rynku jest miejsce dla takiej instytucji, a tereny wiejskie i małe miasta mają potencjał. W długim terminie Rabobank może stworzyć z BGŻ dobry biznes, bo ma duże doświadczenie w bankowości spółdzielczej. W Polsce, w skali całego sektora, bankowość spółdzielcza ma jednak mniejsze znaczenie niż w Holandii, Austrii czy Niemczech — mówi Tomasz Bursa.

Wyniki do poprawy

Najważniejsza będzie cena akcji.

— Nie spodziewam się euforii wokół IPO BGŻ. Inwestorzy zagraniczni nie pukają do MSP, a wygląda też na to, że Rabobank poddał się. Brak transakcji z jego strony może wynikać z tego, że nie ma pomysłu na wzrost rentowności BGŻ. Wyniki są bowiem słabe, a cena sprzedaży akcji będzie pewnie dyskontowała już ich wyraźną poprawę. ROE 10 proc. nie da się jednak łatwo przebić, więc roczny zysk 200-250 mln zł to na razie szczyt możliwości BGŻ — uważa Marcin Materna, analityk Millennium DM.

Tomasz Bursa podkreśla, że na razie tak naprawdę niewiele wiemy o BGŻ i warto poczekać na prospekt.

— Ogólnie jednak w bankowości liczy się efekt skali, a BGŻ daleko do chociażby PKO BP [C/WK przekracza 2,2 — red.]. Dlatego wyceny mniejszych banków są wskaźnikowo niższe — mówi ekspert Ipopemy.

Tajemniczy Holendrzy

Wiele niewiadomych jest również wokół strategii Rabobanku.

— Cenę w IPO ustalą fundusze, które będą chciały dyskonta. Natomiast Rabobank lub jeden inwestor, który widziałby potencjał w BGŻ, mógłby zapłacić MSP premię. Takiego inwestora, jak widać, brak, a giełda jest ostatnią możliwością sprzedaży akcji przez MSP. Być może, korzystając z okazji, Rabobank będzie chciał bez płacenia premii kupić walory w IPO lub na rynku i dojść do 66 proc. w kapitale — zastanawia się Marcin Materna.

Co na to Holendrzy?

— Rabobank będzie nadal partnerem w procesie IPO i rozmów z MSP, mając jasno na uwadze interes i przyszłość BGŻ oraz jego pracowników. Szczegóły ujawnimy we właściwym czasie — mówi Manel Vrijenhoek z biura prasowego Rabobanku.

Miliardowa oferta

Suma bilansowa BGŻ wynosi 26,6 mld zł przy funduszach własnych 2,3 mld zł. W 2008 r. bank wypracował 213 mln zł zysku netto, w 2009 r. — 100,6 mln zł, a w trzy kwartały 2010 r. —47,4 mln zł (-23 proc. r/r). Dla porównania Kredyt Bank ma zbliżone kapitały własne (+22 proc.) przy sumie bilansowej wyższej o 62 proc. Od stycznia do końca wrze

śnia zeszłego roku zarobił na czysto 128,8 mln zł (rok wcześniej 14,4 mln zł). Na GPW jest wyceniany na 4,2 mld zł, czyli o 50 proc. więcej niż wartość księgowa. Tak samo rynek wycenia większy i bardziej znany Bank Millennium (kapitały własne 4 mld zł). Na tej podstawie wartość IPO BGŻ (37 proc. akcji) można szacować na 0,9-1,3 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane