Blikle dystansuje się od własnego biznesu

Nie mam nic wspólnego z działaniami mojej firmy — mówi... ikona firm rodzinnych i mniejszościowy jej udziałowiec.

Nazwisko Blikle kojarzy się przede wszystkim z pączkami, rogalikami z różą i integrowaniem środowiska firm rodzinnych. Tym bardziej może więc dziwić wpis na biznesowym profilu Andrzeja Bliklego na Facebooku, który pojawił się w weekend. Taką samą treść zamieścił na stronie internetowej. „(...) Przyjaciele, klienci, kontrahenci i pracownicy firmy A. Blikle sp. z o.o. W związku z kierowaną do mnie korespondencją i głosami w sprawach firmowych czuję się w obowiązku poinformować Państwa, że od grudnia 2010 r. nie zarządzam już moją rodzinną firmą [wówczas stery przejął syn Łukasz Blikle — red.], a od grudnia 2012 r. rodzina Blikle nie ma żadnego wpływu na dokonujące się w firmie przekształcenia. Wszelkie zmiany, jakie dokonały się w firmie od zimy 2012 r. do chwili obecnej, są dziełem trzech kolejnych zarządów naszej firmy” — napisał Andrzej Blikle.

Andrzej Blikle jest kolejnym pokoleniem, które prowadziło założoną w 1869 r. cukiernię. Firma chwali się, że osładzała przez ten czas Polakom szczęśliwe i gorzkie chwile.
Zobacz więcej

TRADYCJA:

Andrzej Blikle jest kolejnym pokoleniem, które prowadziło założoną w 1869 r. cukiernię. Firma chwali się, że osładzała przez ten czas Polakom szczęśliwe i gorzkie chwile. Marek Wiśniewski

Na przełomie lat 2012/13 w cukierniach pojawił się inwestor finansowy — fundusz Vertigo (poprzez spółkę Rubin). Wówczas firma kończyła rok przychodami na poziomie 21,9 mln zł i stratą netto ponad 2,5 mln zł — podaje Bisnode. Vertigo na początku było mniejszościowym udziałowcem, obecnie jest większościowym.

— Nie komentujemy — ucina wszelkie pytania Waldemar Mierzejewski, jeden z partnerów Vertigo Investments.

Cukiernie zamknęły ubiegły roku stratą na podobnym poziomie do tego z 2012 r. — niemal 2,5 mln zł netto i przychodami 24,9 mln zł (dane Bisnode). Nieoficjalnie wiadomo, że rodzina Blikle i fundusz mają różne wizje rozwoju firmy. Szefowie producenta słynnych pączków wielokrotnie zapowiadali nowe otwarcie i wielkie zmiany. W 2011 r. mówili o szerokim wejściu do sieci handlowych, rok później o nowym pomyśle na kawiarnie dla coraz bardziej zagonionych rodaków.

— Wiemy, że fundusz sprawdził się w poprzednich projektach inwestycyjnych jako doradca i taką rolę będzie pełnił w naszej firmie — tak w rozmowie z „PB” dopuszczenie inwestora finansowego komentował prof. Andrzej Blikle na początku 2013 r.

Dziś widać zmiany — liczba lokali rośnie, choć jeszcze nie jak na drożdżach, a cukiernie zmieniły menu. Pojawiły się też nowe, mniejsze formaty cukierni, a wybrane produkty zadebiutowały w niektórych sieciach handlowych. Spółka zapowiadała w „PB” na początku 2014 r., że w perspektywie czterech lat sieć powinna liczyć ponad 80 placówek (wówczas miała 28 punktów).

„Ostatnio coś się pozytywnego dzieje, więc liczę na powrót marki do dawnej świetności...” — brzmi jeden z komentarzy pod wpisem A. Bliklego na Facebooku. „Trzy lata, trzy zarządy. Już czas odzyskać firmę, aby przywrócić jej świetność i rodzinność” — apeluje inny komentujący.

Nihil novi

Spór na linii założyciele/ rodzina a finansowy inwestor nie jest niczym nowym. Do mediów przedostały się najbardziej spektakularne, próżno szukać tu jednak większych podobieństw. Najbardziej znany jest przykład Zbigniewa Grycana, którzy po sprzedaży Zielonej Budki i niechęci do nowej strategii firmy założył kolejną — Lodziarnie Firmowe Z. Grycan. Różne wizje rozwoju oddzieliły Wojciecha Kruka od Vistuli. Córka Wojciecha Kruka założyła potem własną jubilerską markę — Ania Kruk. Różne wizje mieli też fundusz Avallon i twórca przetwórcy łososia — firmy Limito. Tu sprawa znalazła finał w sądzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu