Bliskość z pikseli

opublikowano: 07-01-2019, 22:00

Jak bardzo musimy być samotni, skoro szukamy sobie przyjaciół w telewizyjnych seriach i komiksach Marvela?

Gorączka złota pochłonęła wiele ofiar. W tym niemal połowę uczestników wyprawy, która w 1846 r. wyruszyła z Little Sandy River do Kalifornii. Plany był jasny: najtrudniejszy odcinek, przez góry Sierra Nevada, 87 pionierów miało pokonać przed nastaniem mrozów, ale źle dobrana trasa i ataki Indian opóźniały marsz. Schronili się w ustronnym miejscu. Po wyczerpaniu zapasów niektórzy posunęli się do kanibalizmu. Zanim wiosną pojawiły się ekipy ratunkowe, zmarło 41 osadników. Kto przeżył? Intuicja podpowiada, że młodzi i silni mężczyźni. Nic bardziej mylnego. Ocaleli głównie ci, którzy wędrowali z przyjaciółmi i rodziną — delikatne dzieci i kruche staruszki. Ta należąca do amerykańskiego mitu historia dowodzi, że w trudnych chwilach najlepiej trzymać się bliskich.

Sęk w tym, że rządzony przez związki pokrewieństwa świat odszedł w przeszłość, może bezpowrotnie. Tylko w Polsce 7 mln osób mieszka w pojedynkę. Według Eurostatu ponad 1,5 mln Kowalskich nie ma nikogo, kogo mogliby zagadnąć w sprawach osobistych i poprosić o pomoc. Prawie trzy czwarte seniorów przyznaje, że czują się samotni. Izolacja społeczna to międzynarodowy problem. W USA odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych wynosi 27 proc., w krajach skandynawskich — 45 proc. Życie bez partnera, a tym bardziej bez dużej, wielopokoleniowej rodziny niszczy zdrowie i obniża średnią długość życia w państwach rozwiniętych i rozwijających się. John T. Cacioppo, psycholog z Uniwersytetu w Chicago, twierdzi, że brak towarzystwa i wsparcia emocjonalnego zabija dwa razy szybciej niż otyłość.

Na skróty. Naukowcy znaleźli jednak antidotum na samotność — są nią bohaterowie filmów, seriali telewizyjnych, gier wideo i innych form cyfrowej rozrywki. Wirtualne postacie „pełnią funkcję namiastek, zajmując odległe miejsca na marginesach, na których nasze mózgi z trudem odróżniają rzeczywistość od fikcji. Im bardziej opieramy się na tych postaciach w dążeniu do przynależności i więzi, tym łatwiej nasze mózgi kodują je jako coś ważnego” — przekonuje w książce „Mózg na manowcach” David DiSalvo, amerykański dziennikarz naukowy. Do tej sztucznej bliskości odnosi się jednak sceptycznie. Zachęca czytelników do nawiązywania i pielęgnowania relacji w tzw. realu, bo związki stworzone dzięki elektronicznym mediom to zawsze półśrodek. „Jak wiedzione instynktem zwierzęta w zaspokajaniu swoich potrzeb szukamy dróg najmniejszego oporu, bezkrytycznie przyjmując najłatwiejsze formy, a sugestywne elektroniczne obrazy i dźwięki są dziś, nie licząc chemii, najłatwiej osiągalne ze wszystkiego, co dotychczas wynaleziono”. To samo od dziesięcioleci powtarza Sherry Turkle, socjolog z MIT, która w książce „Samotni razem” oskarża technologie o to, że oferują iluzję towarzystwa bez kłopotliwych wymogów przyjaźni (czytaj: nasi druhowie z ekranów nie oczekują od nas telefonów, odwiedzin w szpitalu i podżyrowania kredytu). Jej zdaniem, świat IT „podsuwa substytuty, którym rzeczywistość nie bardzo potrafi sprostać”. Faktycznie, który z naszych kumpli jest sprytniejszy od Spidermana i która z dziewcząt w biurze dorównuje urodą Emily Ratajkowski?

Daremne żale. Postęp dopiero nabiera rozpędu. Przemysł gier i filmów wydaje się niewiniątkiem przy branży bardziej wyrafinowanych produktów, które mają nam zastąpić interakcje społeczne. Powoli rynek zdobywają osobiści asystenci — aplikacje pozwalające na głosową komunikację ze smartfonem. Już dziś prezentują pogodę, opowiadają dowcipy i zamawiają dla swoich użytkowników stoliki w restauracjach. Stopniowo rośnie inteligencja tych programów, a wraz z nią to, co od biedy można nazwać empatią. Boty coraz lepiej rozpoznają ludzkie emocje i zaczynają się odnajdywać w intymnych tematach. Jeszcze chwila, a pomogą rozwiązać problemy złamanego serca. Może dzięki nim będziemy równie odporni psychicznie, jak uczestnicy wyprawy z 1846 r., którym udało się dotrzeć do Kalifornii. Tylko czy o taką bliskość naprawdę nam chodzi? © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bliskość z pikseli