Bogusław B. wracana ławę oskarżonych

opublikowano: 26-11-2012, 00:00

Zdaniem prokuratury, były szef Art-B stworzył piramidę finansową i oszukał około 130 osób na 33,5 mln zł

Nie wiadomo, kiedy przed sądem stanie Marcin P., szef Amber Gold i najpoważniejszy kandydat na „polskiego Madoffa”. Już na początku grudnia na ławie oskarżonych usiądzie natomiast inny z pretendentów do tego miana — jeden z najsłynniejszych aferzystów III RP, Bogusław B.

Powtórka z rozrywki

Stołeczny sąd zajmie się wielokrotnie opisywaną na łamach „PB” aferą brytyjskiej spółki Digit Serve (DS), która od grudnia 2005 r. do sierpnia 2007 r. mamiła klientów wizją bardzo wysokich zysków (nawet 52 proc. rocznie) z rynku forex, a w rzeczywistości nie dokonywała żadnych inwestycji, będąc piramidą finansową.

O oszukanie około 130 inwestorów na łączną kwotę 33,5 mln zł oskarżeni są Bogusław B., założyciel DS, i Maciej G., były prezes powiązanej z DS spółki Ceng Polska, a na początku lat 90. dyrektor departamentu gospodarki rynkowej w Art-B. Dla obu nie będzie to pierwszy proces karny. Bogusław B. w 2000 r. skazany został na 9 lat więzienia za zagarnięcie 424 mln zł (dzięki tzw. oscylatorowi), wręczenie 6 łapówek, kradzież mienia za 113 mln zł, złożenie nieprawdziwego oświadczenia i działanie na szkodę Art-B. A Maciej G. w 2010 r. dostał rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata za pomoc w kradzieży z włamaniem do internetowych kont bankowych.

Bokserskie fiasko

Taki sam zarzut jak Bogusław B. i Maciej G. ma jeszcze Marek J., prezes DS, ale jego sprawa jest zawieszona ze względu na „niemożność ujęcia podejrzanego”. Z Bogusławem B. udało nam się skontaktować, ale odmówił rozmowy na temat ruszającego procesu. Przesłuchiwany jako podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Obciąża go jednak oświadczenie, złożone przez współpodejrzanego.

Maciej G., który także nie przyznaje się do winy, zapewnił w nim, że nie miał żadnego wpływu na decyzje finansowe, podejmowane przez DS, a za wszystko w rzeczywistości odpowiadał Bogusław B. Podobnie o kluczowej roli byłego szefa Art-B zeznali inni pracownicy polskich spółek powiązanych z DS, a biegły do sprawy analizy finansowej stwierdził, że „proceder był od początku do końca przygotowanym i realizowanym oszustwem”.

Z akt sprawy, do których dotarliśmy, wynika, że pieniądze zebrane od klientów DS zostały „przejedzone’” albo się rozpłynęły, m.in. w formie wypłat gotówkowych. Miały być inwestowane w różne biznesy: organizację spółki do obsługi przelewów pieniędzy przez Polaków z zagranicy do kraju, budowę hotelu, handel nieruchomościami czy ropą i gazem z Rosji.

Nic z tego nie wyszło. Jedynym przedsięwzięciem zrealizowanym przez DS była organizacja największej gali boksu w Polsce w 2007 r. z udziałem Tomasza Adamka i Andrzeja Gołoty, która kosztowała co najmniej 5 mln zł i przyniosła wielkie straty.

Proceder był od początku do końca przygotowanym i realizowanym oszustwem.

Swoiste tempo

Śledztwo w tej sprawie zaczęło się w lipcu 2007 r. od zawiadomienia Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie prowadzenia przez DS nielegalnej działalności maklerskiej. Potem, także po licznych tekstach „PB”, postępowanie znacznie się rozrosło. I bardzo się ślimaczyło. Już w sierpniu 2009 r. w „PB” na podstawie wyciągów bankowych przedstawiliśmy dowody na to, że DS działał jak piramida finansowa Bernarda Madoffa.

Wypłaty „zysków” dla klientów, którzy zainwestowaliwcześniej, pochodziły głównie z wpłat tych, którzy decydowali się na inwestycję później. Choć prokuratura też dysponowała tą wiedzą, akt oskarżenia powstał dopiero na początku 2012 r. Także dlatego, że przez kilka miesięcy od wydania postanowień o przedstawieniu zarzutów śledczy nie zdołali skutecznie wezwać podejrzanych.

W aktach sądowych znaleźliśmy wnioski pokrzywdzonych klientów o zobowiązanie Bogusława B. i Macieja G. do naprawienia szkody. Z tym jednak, nawet przy skazującym wyroku, może być kłopot. Maciej G. zeznał w prokuratorze, że jest bezrobotny. Bogusław B. w październiku 2011 r. twierdził, że prowadzi własną działalność gospodarczą na terenie Wielkiej Brytanii polegającą na „strojeniu i konserwacji instrumentów muzycznych”. W trakcie kolejnego przesłuchania zeznał jednak, że jest bezrobotny i nie posiada żadnego majątku.

Od pomysłu do prokuratury

VIII 2004 r.

Bogusław B. ze znajomym Markiem J. zakładają w Anglii spółkę Digit Serve (DS) z kapitałem 1 tys. GBP.

XII 2005 r.

DS, już bez formalnego udziału Bogusława B., zaczyna zbierać w Polsce pieniądze, mamiąc klientów wizją wysokich zysków (52 proc. rocznie) z rynku forex.

VI-VII 2007 r.

Pojawiają się pierwsze problemy z wypłatą „zysków” dla klientów. KNF zawiadamia prokuraturę, że DS działa bez wymaganej licencji maklerskiej.

XII 2007 r.

W „PB” ujawniamy sprawę nielegalnej „maklerki” DS i poszlaki, łączące tę spółkę z Bogusławem B. On jakimkolwiek związkom zaprzecza.

VIII 2009 r.

„PB” dociera do wyciągów bankowych DS i przedstawia dowody na to, że firma działała jak piramida finansowa.

I 2012 r.

Dwa i pół roku później prokuratura wysyła do sądu akt oskarżenia przeciwko Bogusławowi B. i Maciejowi G., w którym zarzuca im stworzenie piramidy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy