Bolesna wypłata z PZU

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 19-06-2009, 00:00

Ubezpieczyciel ma mało gotówki, więc by wypłacić 15 mld zł dywidendy, musiałyby zalać rynek obligacjami.

Dywidenda wstrząśnie rynkiem obligacji i notowaniami złotego

Ubezpieczyciel ma mało gotówki, więc by wypłacić 15 mld zł dywidendy, musiałyby zalać rynek obligacjami.

30 czerwca akcjonariusze zdecydują o wypłacie megadywidendy z PZU. Szacuje się, że ubezpieczyciel, który od lat zatrzymywał zysk, mógłby wypłacić aż 15 mld zł. Taka sowita wypłata ucieszyłaby i Eureko, które zainkasowałoby ponad 5 mld zł, i ministra finansów (7,5 mld zł).

Jednak gdyby doszło do wypłaty tak dużej dywidendy, ucierpiałby rynek obligacji i złoty. Bo ogromnych nadwyżek kapitałowych PZU nie trzyma w gotówce. Według raportu za pierwszy kwartał miało jej zaledwie 456 mln zł. Resztę portfela stanowią nieruchomości, akcje i w przytłaczającej większości obligacje. Według naszych szacunków, by wypłacić 15 mld zł, PZU musiałoby sprzedać obligacje za co najmniej 12 mld zł. Zgodnie ze statutem miałoby na to sześć tygodni.

— To zabije rynek obligacji — komentuje na gorąco jeden z bankierów.

Będzie apokalipsa…

Ekspertów ten scenariusz tak przeraża, że nie chcą szacować, co stanie się z rynkiem długu. I w większości wolą pozostać anonimowi.

— Trudno sobie wyobrazić, jak zachowa się rynek. Wycena polskiego długu pogorszy się o 2 pkt proc. To będzie olbrzymi problem dla ministra finansów, który w tym roku zamierza przecież uplasować sporo obligacji — mówi analityk.

— Gdyby ktoś chciał sprzedać obligacje takiej wartości jednego dnia, to mielibyśmy apokalipsę. Jeśli proces będzie rozłożony na kilka tygodni, to rynek może papiery przyjąć. Jednak wszystko zależy od okoliczności. Jeśli rynek będzie spokojny, może się udać, ale jeśli zbiegnie się to w czasie z negatywnymi informacjami, to duża podaż podgrzeje atmosferę i z całą pewnością wpłynie na ceny obligacji — mówi Marcin Woźniak, główny diler Invest Banku.

Tyrbulencje nie ominą złotego.

— Z całą pewnością Eureko nie będzie trzymało tych pieniędzy w Polsce. Jeśli wymieni kilka miliardów euro, to złoty boleśnie to odczuje. Przecież do ataków na złotego wystarczyły kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów — mówi jeden z zarządzających funduszami.

…z inicjatywy skarbu

Megadywidena jest inicjatywą resortu skarbu, który do porządku walnego wprowadził zapis o możliwości przeznaczania na wypłatę również kapitału zapasowego PZU. To element negocjacji z Eureko.

— Gdyby spór między akcjonariuszami został rozwiązany, to nie ulega wątpliwości, że jakaś część kapitału zapasowego mogłaby zostać wykorzystana na wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy. Za wcześnie mówić, jakie to będą kwoty. Kapitał, który może zostać użyty do podziału między akcjonariuszy, jest nawet elementem dyskusji wokół warunków ugody — mówił Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu w TVN CNBC.

Czy resort skarbu zdaje sobie sprawę z konsekwencji przegłosowania tak dużej wypłaty? Maciej Wewiór, rzecznik ministerstwa, twierdzi, że akcjonariusz nie musi się zastanawiać, skąd spółka weźmie pieniądze na wypłatę dywidendy. Innymi słowy: to PZU ma problem. Zarządzający portfelami dłużnymi liczą, że MSP zdaje sobie sprawę z ryzyka.

— Nie wierzę, by rząd zdecydował się na tak karkołomny ruch. To tąpnęłoby rynkiem. Bardziej prawdopodobne są jakieś złożone konstrukcje, np. PZU mogłoby zaciągnąć pożyczkę i z niej wypłacić dywidendę. Banki chętnie pożyczą PZU, ale jednocześnie wyhamuje to jeszcze bardziej akcję kredytową. Chyba że do konsorcjum wejdą banki zagraniczne — mówi zarządzający OFE.

Ubezpieczyciel nie chce ujawnić, skąd weźmie gotówkę.

— Skład portfela jest objęty tajemnicą przedsiębiorstwa. Spółka zamierza respektować decyzje akcjonariuszy oraz zapisy statutowe dotyczące wypłaty dywidendy. Techniczne aspekty tej wypłaty są jednak wewnętrzną sprawą spółki i nie będziemy jej komentować — mówi Michał Witkowski, rzecznik PZU.

Pomysł konsolidacji PZU z PKO PB nie jest optymalny z punktu widzenia głównego akcjonariusza. Suma wartości obu spółek będzie większa, gdy działają oddzielnie. Nikt nie sądzi, że po fuzji uzyskane będą wielkie synergie osobowe (zwłaszcza przy związkowcach), kosztowe (obie spółki mogą działając samodzielnie dojść do najniższych kosztów w sektorze) czy sprzedażowe (sprzedaż polis w sieci banku czy bankowych przez agentów ubezpieczeniowych nie sprawdza się na duża skalę w Polsce). Ewentualne problemy jednej ze spółek nie będą też miały wpływu na drugą. Poza tym lepiej mieć dwa podmioty, które, np. uratują jakąś aukcję bonów niż jeden. Jeśli dojdzie do tego nieunikniony konflikt między prezesami obu firm, zamieszanie przy fuzji, ograniczenie oferty ubezpieczeniowej i jej koszty, to pomysł może być nieopłacalny.

PZU, jeśli koniecznie chce prowadzić działalność bankową, może ją stworzyć od początku. A PKO BP może zawsze kupić mniejsze towarzystwo.

Marcin Materna

szef działu analiz DM Millennium

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane