BRE Bank na celowniku klientów Interbroka

opublikowano: 24-06-2013, 00:00

Poszkodowani przez piramidę finansową żądają od BRE Banku ponad 275 mln zł odszkodowania. Bank uznaje roszczenia za bezpodstawne

Obsługa rachunków Interbrok Investment, spółki z rynku forex, która z wielkim hukiem upadła wiosną 2007 r., wciąż może odbić się BRE Bankowi czkawką. Jutro przed Sądem Okręgowym w Warszawie rusza proces, w którym byli klienci Interbroka pozywają bank o ponad 275 mln zł odszkodowania.

— BRE został pozwany jako pomocnik Interbroka, ponieważ obsługiwał piramidę finansową, prowadzącą nielegalną działalność bez wymaganego zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego, dopuszczając się przy tym naruszeń wielu przepisów prawa — wyjaśnia Bogumiła Kowalska, pełnomocnik około 140 osób, poszkodowanych przez Interbroka.

— Sprawa Amber Gold udowadnia, że banki, choć są instytucjami zaufania publicznego, wciąż czerpią korzyści z obsługi nielegalnie działających, oszukańczych firm. I nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. Mam nadzieję, że ten proces to zmieni — dodaje Andrzej Klewiński, właściciel firmy windykacyjnej AK-Partner.

Rezerw nie będzie

To on występuje w sprawie jako powód, bo w drodze cesji przejął roszczenia od 223 byłych klientów Interbroka. Twierdzi, że wciąż zgłaszają się do niego kolejni poszkodowani, co oznacza, że kwota roszczeń może być jeszcze większa niż 275 mln zł.

BRE Bank zarzuty poszkodowanych przez Interbrok uważa za bezpodstawne. W ostatnim raporcie kwartalnym spółki można przeczytać, że „analiza prawna powyższych żądań wskazuje, iż brak jest istotnych przesłanek, które pozwalałyby na przyjęcie odpowiedzialności banku w przedmiotowej sprawie. W związku z tym Grupa BRE Banku nie utworzyła rezerw na powyższe roszczenia”.Raport przypomina też, że z ośmiu spraw, wytoczonych wcześniej przez pojedynczych klientów Interbroka, w żadnej nie zapadł wyrok niekorzystny dla banku, a jedna zakończyła się prawomocnym oddaleniem powództwa.

Wątpliwości sądów

Klienci powołują się jednak na uzasadnienia wyroków sądów, z których wynika, że nie można wykluczyć, że istniał związek przyczynowo- -skutkowy między działaniami banku a stratami klientów Interbroka. Sąd Apelacyjny w Warszawie powołał się m.in. na Sąd Najwyższy, który — choć odrzucił kasację klienta Interbroka — w uzasadnieniu wskazał, że „nawiązanie przez bank stosunku umownego z podmiotem nie mającym odpowiedniego zezwolenia na prowadzenie działalności maklerskiej może stanowić czyn niedozwolony banku”.

Zdaniem sądu apelacyjnego, wyjaśnienia wymaga też to, czy BRE nie miał wynikającego z prawa bankowego obowiązku zawiadomienia prokuratury o niezgodnych z prawem działaniach Interbroka. Giełdowy bank co prawda zawiadomił śledczych, ale tylko o popełnieniuprzestępstwa fałszowania gwarancji bankowych i dopiero tuż przed wybuchem afery w kwietniu 2007 r. Tymczasem, jak ujawniliśmy w „PB”, pracownicy BRE (których część była zresztą klientami Interbroka) o kłopotach finansowych inwestycyjnej spółki wiedzieli znacznie wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu