Brexit, czyli strach ma wielkie oczy

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wstrząsnęłoby rynkami. Pozostanie w niej oznaczałoby pozytywną, jednak dość umiarkowaną, reakcję

Po nieco bardziej korzystnych sondażach, które przez weekend opublikowała brytyjska prasa, we wtorek bukmacherzy i rynki predykcji oceniały ryzyko brexitu na 25 proc. To jednak wciąż czyni go najbardziej prawdopodobnym z tzw. czarnych łabędzi — wydarzeń spoza rynkowego konsensu, które w razie zajścia doprowadziłyby do poważnych zakłóceń na rynkach. W ankiecie przeprowadzonej przez Bank of America Merrill Lynch (BofAML) brexitu obawiało się niemal tyle samo specjalistów, ile dwóch następnych w kolejce skrajnie niekorzystnych wydarzeń razem wziętych (chodziło o porażkę banków centralnych w stymulowaniu gospodarek oraz dewaluację lub falę niewypłacalności w Chinach).

W epicentrum wstrząsów znalazłby się funt, jednak skutki brexitu objęłyby większość globalnych rynków. Notowania brytyjskiej waluty, która w poniedziałek umocniła się do euro najmocniej od października, o 1,9 proc., tąpnęłyby w ciągu pierwszych kilkunastu godzin po zakończonym negatywnym wynikiem referendum o 8,6 proc. — wynika z wewnętrznej ankiety banku HSBC. To nie może dziwić. W przypadku brexitu w 2019 r. brytyjski PKB byłby o około 5,5 proc. niższy niż wówczas, gdyby kraj pozostał w UE — szacuje MFW.

Kowal zawinił…

Wśród walut, które na brytyjskiej secesji straciłyby najbardziej, wymienia się także złotego. Choć gospodarka znad Wisły rośnie stabilnie, a powiązania handlowe z Wielką Brytanią są umiarkowane, to jednak zagrożony byłby napływ unijnych funduszy spójności. Polska jest największym biorcą netto pieniędzy z unijnego budżetu, podczas gdy Wielka Brytania jest trzecim co do wielkości dawcą netto. „W Wielkiej Brytanii pracują rzesze polskich pracowników, a transfery od nich i europejskie fundusze spójności są ważnym wsparciem dla polskiej gospodarki” — oceniał w komentarzu dla agencji Bloomberg Tim Ash, strateg banku Nomura.

Zdaniem Petera Krpaty, stratega banku ING, gra na osłabienie złotego wobec czeskiej korony należy do najlepszych zabezpieczeń przed scenariuszem brexitu (obok analogicznej strategii z użyciem forinta zamiast złotego, sprzedawania funta za uważanego za bezpieczne schronienie jena oraz obstawiania przeceny korony z silnie powiązanej z Wielką Brytanią Norwegii). Wyjście Wielkiej Brytanii gwałtownie umocniłoby franka, negatywnie wpływając na wydatki zadłużonych w tej walucie — przewiduje David Bloom z HSBC.

Mogłoby to skłonić polski rząd do przyjęcia radykalnego rozwiązania w kwestii restrukturyzacji kredytów walutowych, co oznaczałoby cięcia ratingów i negatywną reakcję inwestorów. Tryumf brytyjskich eurosceptyków skłoniłby rząd w Warszawie (podobnie jak ten w Budapeszcie) do zaostrzenia antyrynkowego i konfrontacyjnego kursu wobec Komisji Europejskiej, co spowodowałoby spowolnienie wzrostu i pogłębienie odpływów kapitału z kraju — uważa brytyjski ośrodek badawczy Capital Economics. Właśnie związana z korzystnymi dla zwolenników brexitu sondażami panika przyczyniła się — zgodnie z powiedzeniem kowal zawinił, Cygana powiesili — do ubiegłotygodniowego tąpnięcia na rynkach polskich aktywów.

WIG znalazł się najniżej od lutego, niekorzystna dla Polski różnica w rentownościach obligacji polskiego i niemieckiego skarbu była najwyższa od czterech lat, a obliczana przez Bank Rozliczeń Międzynarodowych skorygowana o różnice w inflacji wartość złotego wobec walut partnerów handlowych Polski oscylowała wokół minimów z dna kryzysu finansowego. Brexit byłby ciosem dla rynków akcji, w szczególności europejskich, ostrzegają specjaliści globalnych instytucji.

Widmo powtórki z 1987 r.

Zdaniem Savity Subramanian z banku BofAML, indeksy europejskie tąpnęłyby o około 10 proc., podczas gdy wskaźnik giełdy nowojorskiej S&P500 straciłby 6-7 proc. Katastroficzną wizję roztacza firma badawcza Axioma. Według bazującej na rynkowych reakcjach na skrajne wydarzenia symulacji w bezpośredniej reakcji na negatywny wynik referendum indeksy ze Starego Kontynentu tąpnęłyby o 24 proc.

Realiści uspokajają, że nawet w wypadku negatywnego wyniku referendum faktyczne przeprowadzenie brexitu trwałoby latami.

Oznaczałoby to załamanie przekraczające skalą nawet słynny krach na giełdzie nowojorskiej z 1987 r. (Dow Jones załamał się wówczas w jeden dzień o prawie 23 proc., co zgodnie z modelami ryzyka praktycznie nie miało prawa się zdarzyć). Niemal wszyscy zgadzają się, że brexit będzie oznaczał eksplozję zmienności notowań już w poreferendalny piątek, a chaos na rynkach nie ustąpi przez wiele dni. Na negatywnym scenariuszu zyskałyby tymczasem bezpieczne lokaty. Wśród nich specjaliści najchętniej wymieniają franka i jena, zyskać powinny obligacje najbardziej stabilnych gospodarek dojrzałych, złoto, a nawet te surowce, które zamiast w dolarze wciąż kwotuje się w brytyjskim funcie (chodzi o notowane w Londynie kontrakty na kakao i gaz ziemny). Nastawione na umocnienie złota pozycje funduszy hedgingowych zbliżyły się w ubiegłym tygodniu do rekordu zanotowanego w 2011 r. Tymczasem na europejskie rynki obligacji rządowych wrócił podział z okresu kryzysu w strefie euro.

Za sprawą wzmożonego popytu rentowności niemieckich 10-latek po raz pierwszy w historii zeszły chwilowo poniżej zera, podczas gdy kupujący z daleka omijali papiery krajów peryferyjnych. Realiści uspokajają, że nawet w wypadku negatywnego wyniku referendum faktyczne przeprowadzenie brexitu trwałoby latami, a w razie poważniejszych zawirowań gospodarczych zwolennicy członkostwa w Unii Europejskiej z pewnością doprowadziliby do powtórzenia głosowania.

Pierwsza reakcja inwestorów z pewnością byłaby jednak gwałtowna, zgodnie z zasadą, że strach ma wielkie oczy. Brexit byłby wydarzeniem bez precedensu w pamięci obecnych uczestników rynku, a tymczasem nie wiadomo, w jakiej części negatywny scenariusz został do tej pory uwzględniony w cenach.

OKIEM EKSPERTA

„Tak” dla UE osłabi franka

BARTOSZ SAWICKI

szef działu analiz DM TMS Brokers

Strach przed brexitem spychał kapitał ku bezpiecznym przystaniom. Decyzja o pozostaniu w UE osłabi franka oraz jena – głównych beneficjentów potencjalnego wybuchu rynkowej paniki. Liderem zwyżek będzie oczywiście funt, ale złoty jako najwrażliwsza na ten czynnik zagrożenia waluta z obszaru gospodarek wschodzących również będzie się umacniał. Bardzo silnego ruchu spadkowego można oczekiwać zwłaszcza w notowaniach franka do złotego. Tak jak niechęć do ryzyka odcisnęła swoje piętno na szerokim spektrum rynków, tak samo rajd ulgi będzie przez pewien czas motywem przewodnim notowań. W przypadku relacji funta do głównych walut najsilniejszy ruch w jego notowaniach nastąpi wobec japońskiego jena. Z długoterminowej perspektywy i w świetle czynników fundamentalnych utrzymanie obecnych poziomów notowań funta wobec tego należy ocenić jako bardzo mało prawdopodobne. Bardzo ciekawym elementem brexitowej układanki jest dolar amerykański: panika napędzała popyt na obligacje USA i zmniejszała szanse, że Fed szybko podniesie stopy. Dlatego też rajd ulgi walut ryzykownych (notowania dolara australijskiego i nowozelandzkiego do amerykańskiego) będzie silny, ale krótki.

Scenariusz bazowy — brexitu nie będzie

Mimo ostatniej kumulacji obaw inwestorzy powinni nastawiać się na pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej — zaleca Niels From z Nordea Markets. Wszystko dlatego, że taki scenariusz jest bardziej prawdopodobny. Jego zdaniem, w przypadku pozytywnego wyniku referendum spodziewać się można fali zwyżek na rynkach aktywów ryzykownych oraz odwrotu od bezpiecznych schronień. Savita Subramanian z BofAML szacuje, że w takim scenariuszu zwyżki na giełdzie nowojorskiej sięgną 3-4 proc., do czego przyczyni się osłabienie dolara i umocnienie ropy. Gwałtowna wyprzedaż dotknęłaby złoto — ostrzega Markos Kaminis, komen tator portalu Seekingalpha.com. „Na rynku złota pojawiła się bańka, jednak bazuje ona na nietrafionych niepokojach, związanych z brytyjskim referendum oraz oczekiwaniach co do posunięć Fedu” — napisał w komentarzu Markos Kaminis.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy