Bruksela tymczasowo wesprze przemysł. Gasi pożar nowym funduszem

Agnieszka ZielińskaAgnieszka Zielińska
opublikowano: 2026-01-21 18:07

Tymczasowy Fundusz Dekarbonizacyjny ma ograniczyć ucieczkę emisji i złagodzić koszty transformacji energetycznej dla przemysłu. Fundusz o budżecie 600 mln EUR na lata 2028-29 krytycznie oceniają eksperci i przedstawiciele firm.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Proponowany przez Komisję Europejską (KE) Tymczasowy Fundusz Dekarbonizacyjny, czyli Temporary Decarbonization Fund (TDF), ma być uzupełnieniem mechanizmu CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism), granicznego podatku węglowego, którego celem jest wyrównanie kosztów emisji dwutlenku węgla między producentami z UE a producentami z państw trzecich, gdzie regulacje klimatyczne są łagodniejsze. CBAM nakłada też na firmy nowe obowiązki — od raportowania emisji po zakup certyfikatów odpowiadających śladowi węglowemu produkcji.

Przedstawiciele europejskiego przemysłu od początku podkreślali jednak, że o ile CBAM chroni unijny rynek przed importem, to nie zabezpiecza firm z UE importujących surowce z różnych stron świata, gdzie koszty produkcji są niższe. Dlatego postulowali wprowadzenie ulg eksportowych dla firm z UE. Komisja Europejska wybrała jednak inne rozwiązanie, proponując Tymczasowy Fundusz Dekarbonizacyjny, który ma łagodzić skutki wycofywania darmowych uprawnień do emisji w systemie EU ETS.

Na stronie KE czytamy, że nowy fundusz „ma pokrywać część kosztów emisji dla towarów nadal narażonych na ryzyko ucieczki emisji, przy czym wsparcie będzie uzależnione od udokumentowanych działań dekarbonizacyjnych”. Budżet funduszu ma wynieść około 600 mln EUR na lata 2028–29. Jedna czwarta kwoty ma pochodzić ze składek państw członkowskich finansowanych z przychodów ze sprzedaży certyfikatów CBAM w latach 2026–27, a 75 proc. mają stanowić zasoby własne UE, pochodzące m.in. z dochodów w budżecie UE na lata 2021–27. Ich źródłem są m.in. cła, podatek VAT i składki członkowskie państw.

Rozwiązanie przejściowe i niewystarczające

Zapytaliśmy ekspertów, czy nowa propozycja KE to dobry pomysł. Maciej Burny, ekspert ds. energetyki i autor raportu Analiza aktualnych zdarzeń regulacyjnych w polityce klimatycznej UE mających największy wpływ na przemysł energochłonny”, ma co do tego wątpliwości.

— Tymczasowy Fundusz Dekarbonizacji ma działać tylko przez dwa lata. Sama KE otwarcie przyznaje, że to rozwiązanie przejściowe — pomostowe, zanim powstanie nowy instrument ochrony eksportu sektorów objętych CBAM — mówi Maciej Burny.

Podkreśla, że o ile CBAM skutecznie ogranicza import wysokoemisyjnych towarów do UE, to nie poprawia konkurencyjności unijnego eksportu na globalnych rynkach. Ponadto niebawem pojawią się znacznie większe fundusze na dekarbonizację dla europejskich firm. Chodzi zarówno o Europejski Fundusz Konkurencyjności (EFK), jak też nowy budżet UE na lata 2028–34.

— Problem w tym, że pieniądze przeznaczone dla przemysłu energochłonnego będą stanowiły tylko niewielką część budżetu EFK, który ma wynieść 67,4 mld EUR, w tym około 40 mld EUR z Funduszu Innowacji na czyste technologie. To skala wciąż nieadekwatna w stosunku do potrzeb europejskiego sektora — ocenia ekspert.

Przemysł: brak proporcji i realnego dialogu

Krytycznie do propozycji KE dotyczącej utworzenia Tymczasowego Funduszu Dekarbonizacyjnego odnosi się także Henryk Kaliś, prezes Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii.

— Skoro według szacunków Mario Draghiego dekarbonizacja przemysłu wymaga 750–800 mld EUR rocznie, a cały siedmioletni budżet UE to niecałe 2 bln EUR, to te proporcje obnażają słabość unijnego projektu — mówi Henryk Kaliś.

Kolejnym problemem według niego jest warunkowość unijnego wsparcia, które ma zależeć od podjęcia „działań dekarbonizacyjnych”. To oznacza, że pieniądze z nowego unijnego funduszu nie poprawią płynności czy bieżącej konkurencyjności firm, ponieważ będą musiały być wydane wyłącznie na cele dekarbonizacyjne wskazane przez KE.

Henryk Kaliś uważa jednocześnie, że brakuje także partnerskiego dialogu UE z przemysłem.

— Organizacje branżowe od lat przedstawiają spójne postulaty przemysłu oparte na analizie skutków polityki klimatycznej w warunkach globalnej konkurencji. Ich głos jest jednak ignorowany, a konsultacje publiczne sprowadzają się do formalności. KE najpierw tworzy regulacje, a następnie próbuje je łagodzić systemem funduszy i rekompensat. W ten sposób przemysł staje się uzależniony od wsparcia. Tymczasem przy kosztach nawet o 50 proc. wyższych niż w USA, Chinach czy Indiach europejskie firmy bez pomocy nie mają szans w globalnej konkurencji — podkreśla Henryk Kaliś.

Wtóruje mu Krzysztof Kieres, przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu.

— W obecnym kształcie CBAM nie chroni unijnych producentów, którzy wytwarzają niskoemisyjne produkty z przeznaczeniem na eksport. Fundusz dekarbonizacyjny ma wspierać takie zakłady, ale jest to rozwiązanie krótkoterminowe i mocno uwarunkowane — mówi Krzysztof Kieres, dodając, że inwestycje dekarbonizacyjne w branży cementowej są długoterminowe, planowane na 10–15 lat, i wymagają znacznie większych nakładów niż proponowane przez KE.

Przypomnijmy — CBAM został uruchomiony w październiku 2023 r., a po dwuletnim okresie przejściowym jego pełne wdrożenie nastąpiło w styczniu 2026 r. Zastąpi on dotychczasowy system handlu emisjami EU ETS i ma odegrać kluczową rolę w realizacji unijnego celu neutralności klimatycznej do 2050 r. CBAM obejmuje m.in. takie surowce jak stal, cement, aluminium, nawozy, wodór i energia elektryczna. Jego zakres ma być stopniowo poszerzany.

Okiem eksperta
Słuszny kierunek
Kamil Laskowski
lider projektu przemysłowego w Fundacji Instrat

Powiązane z mechanizmem CBAM wycofywanie przydziału darmowych uprawnień do emisji dwutlenku węgla dla przemysłu będzie się wiązać ze wzrostem kosztów emisyjnej produkcji przemysłowej w UE, co przełoży się na mniejszą atrakcyjność europejskich wyrobów na rynku pozaunijnym. Nawet dekarbonizowana europejska produkcja przemysłowa, do której CBAM zachęca, również będzie przejściowo mniej konkurencyjna na rynku globalnym wobec wysokoemisyjnych odpowiedników. Wraz z rozszerzeniem CBAM także na bardziej przetworzone wyroby przemysłowe, a więc nie tylko np. na stal, lecz także na samochody z niej, wyzwanie staje się odpowiednio większe. Wobec tego mechanizm zaproponowany przez KE wydaje się słuszny — obniży koszty emisji europejskim przemysłowcom i wraz z uszczelnieniem CBAM może powstrzymać ich przed wyprowadzką z UE. Dobrze, że ma być obwarowany zobowiązaniem się do redukcji emisji. W ten sposób UE nie porzuca ambicji rozwoju zielonych technologii przemysłowych, w których wciąż może osiągnąć pozycję pioniera.

Możesz zainteresować się również: