Buty zmierzają do wyjścia

Droższe obuwie już nie ma gdzie się wcisnąć. Zyski topnieją, ktoś będzie musiał zrezygnować, bo tak ciasno w branży nie było nigdy

— Stacjonarny rynek droższego obuwia jest już tak przesycony, że w perspektywie dwóch-trzech lat ktoś będzie musiał z niego wypaść. Nie mówimy to u małych, ale większych podmiotach, posiadających w kraju więcej niż kilkadziesiąt sklepów — mówi Tomasz Malicki, prezes Gino Rossi.

— Nie ma innej opcji, ktoś będzie musiał zrezygnować. Było kilka wyjść z kraju znanych marek międzynarodowych, ale wciąż jest tu za ciasno — dodaje Artur Kazienko, prezes Kazara.

Niecodzienny ścisk

Głośnym echem odbiła się rezygnacja z ekspansji nad Wisłą czeskiej Baty. To był jednak 2015 r.

— To niejedyny przykład. Zniknęły też m.in. firmy Nine West czy Dune. Wszystko to znane marki z niemałym zapleczem kapitałowym — przekonuje szef Kazara. Dlaczego teraz powinni pójść za nimi kolejni? — Dziś panuje tu taki ścisk jak nigdy wcześniej. Na niższej półce cenowej widać dwóch graczy — CCC i Deichmanna, u nas natomiast konkuruje ze sobą wiele marek krajowych i zagranicznych. Ponadto coraz większy kawałek rynku zabierają platformy internetowe, które też się ze sobą ostro ścierają, a w naszym odczuciu wydatki Polaków na buty znacząco nie rosną — twierdzi Tomasz Malicki. Własne e-sklepy producentów konkurują z coraz silniej rosnącymi sklepami mulitbrandowymi i tu też widać krajową i międzynarodową konkurencję — niemieckie Zalando ściera się np. z EObuwiem, kontrolowanym przez Grupę CCC.

— Ponadto handel sam ograniczył swój wzrost, przyzwyczajając klientów do nieustających wyprzedaży — dodaje Tomasz Malicki. Agnieszka Górnicka, prezes firmy badawczej Inquiry, przyznaje, że promocjami sprzedawcy sami podcięli gałąź, na której siedzą.

— To, że rynek jest zdestabilizowany przez ciągłe wyprzedaże, wiadomo od dawna. Sęk w tym, że dodatkowonieco wyższy segment cenowy próbują podgryzać też tańsze marki. W efekcie coraz większa liczba graczy — producentów, dystrybutorów i e-sklepów — musi dzielić się droższym segmentem, którego udział w całym obuwniczym rynku szacuje się na około 20 proc. Żeby więcej sprzedawać, trzeba zaproponować coś innego niż reszta. Jednocześnie to ryzykowne, bo jedna nietrafiona kolekcja oznacza w takich warunkach katastrofę. W efekcie więc wszyscy starają się działać jak najbardziej bezpiecznie i zachowawc z o . W końcu to nie wystarczy i ktoś rzeczywiście nie wytrzyma — komentuje Agnieszka Górnicka.

Niewidoczny kryzys

Zagraniczni gracze tego segmentu na polskim rynku — Aldo i Ecco — nie odpowiedzieli na nasze pytania o perspektywy, jakie widzą dla siebie w Polsce. Polskie marki, jak wynika z danych wywiadowni gospodarczej Bisnode, radzą sobie całkiem nieźle. Mniej sprzedaje Badura, niższy zysk netto mają Wojas, Kazar czy Venezia.

— Kryzysu nie widać. Niektóre ze znanych marek mają niższe przychody czy zyski, ale żadna z tych firm nie wykazuje straty — komentuje Tomasz Starzyk z Bisnode.

— Udaje nam się. To prawda, ale to też kwestia poprawiania wyników eksportem i sprzedażą B2B. To na tej ostatniej będziemy się też mocniej skupiać — mówi Artur Kazienko. Jego zdaniem, obecność na zagranicznych rynkach tym mocniej pozwala się przekonać, jak specyficzny, tzn. przesycony markami, jest ten polski.

— Wielu producentów stało się też sprzedawcami obuwia. To ewenement. Na rynku arabskim, na który ciągną wszystkie międzynarodowe marki, mamy mniejkonkurentów w naszym segmencie niż w Polsce — dodaje prezes Kazara.

Agnieszka Górnicka uważa, że o przetrwaniu w dobrej formie nad Wisłą zdecyduje właśnie to, której z marek uda się ekspansja międzynarodowa.

 

OKIEM ANALITYKA
Nie wypadnie, lecz może się połączy

MAREK CZACHOR, analityk Erste Securities

Nie jestem przekonany, że ktoś wypadnie z rynku — być może połączy się z innym podmiotem. Spółki obuwnicze wprawdzie nie mają słabszych wyników sprzedażowych, ale widać kurczące się marże detaliczne. Gino Rossi ratuje się e-commercem i sprzedażą B2B, a Wojasowi już to tak dobrze nie wychodzi. Opieranie biznesu głównie na sklepach w galeriach handlowych staje się problemem. Czynsze nie spadają, płace rosną, a nikt nie ma odwagi podnieść cen obuwia na tak konkurencyjnym rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Buty zmierzają do wyjścia