Były wiceprezes BPH będzie wprowadzać Carlo Tassara

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 20-12-2007, 00:00

Od dawna mówiło się, że Wojciech Sobieraj chce założyć bank. Wiadomo było, że mierzy wysoko. Kto by jednak pomyślał, że celuje w dziesiątkę.

Nowy włoski bank zatrudni w przyszłym roku 1000 pracowników

Od dawna mówiło się, że Wojciech Sobieraj chce założyć bank. Wiadomo było, że mierzy wysoko. Kto by jednak pomyślał, że celuje w dziesiątkę.

Czas przerwać dywagacje, czy na polskim rynku bankowym jest miejsce dla kolejnego gracza. W ostatnich dniach temat był dyskutowany w związku z planami inwestycyjnymi w Polsce hiszpańskich instytucji finansowych. Włoska grupa kapitałowa Carlo Tassara odpowiada „tak” i zapowiada uruchomienie nowego banku w Polsce. Od zera. Ma to być największy start up w historii rodzimej bankowości.

— Będzie to też największa inwestycja zagraniczna w tym roku o wartości 400 mln EUR (1,44 mld zł) — mówi Wojciech Sobieraj, prezes nowego banku, o którym głośno było na rynku w ostatnich tygodniach.

Wiadomo, że były wiceprezes Banku BPH (który rozkręcił jego detal) przymierzał się do otwarcia banku i że szukał partnera.

— Osoba Wojciecha Sobieraja i jego doświadczenie w branży gwarantują, że będzie to poważny projekt — komentuje Sławomir Lachowski, prezes BRE Banku.

Bank z siecią

I rzeczywiście sprawa wygląda poważnie. Nowy bank ma ruszyć w drugiej połowie przyszłego roku od razu z całą siecią oddziałów.

Wojciech Sobieraj nie chce jeszcze ujawnić liczby placówek, ale zapowiada, że już na starcie będzie ich sporo.

— Celujemy w pierwszą dziesiątkę w branży, więc musimy być obecni w większości dużych miast w kraju — wyjaśnia Wojciech Sobieraj.

Będzie to bank uniwersalny, który w portfelu chce mieć zarówno detal, jak i klientów korporacyjnych. Z jednym zastrzeżeniem — będą to raczej firmy średnie i małe.

— Raczej nie będziemy współpracować z dużymi, międzynarodowymi korporacjami — mówi prezes nowego banku.

Bank, który ma zatrudnić na starcie 1000 osób, już złożył wniosek o licencję. Szuka jeszcze polskiej nazwy.

Wojciech Sobieraj nie mówi, ilu klientów chce pozyskać ani kiedy spodziewany jest zwrot nakładów na inwestycję.

— Jesteśmy cierpliwi. Mamy za sobą potężnego inwestora oraz kapitały, które zapewniają nam finansowanie na kilka, kilkanaście lat — mówi prezes.

Grupa Carlo Tassara już na początku chce wyposażyć bank w 1,5 mld zł kapitału własnego.

Informacja o planowanej inwestycji, chociaż oczekiwana, zaskoczyła jednak rynek. Giełdowi analitycy dość ostrożnie wypowiadają się na temat szans jej powodzenia.

Spore wyzwanie

— Nie wiem, czy jest to najlepszy moment na zakładanie banku. Dobry czas dla tego rodzaju inwestycji mieliśmy dwa lata temu, kiedy rynek rósł bardzo szybko. Mam wrażenie, że jest już po szczycie koniunktury — mówi Marek Juraś, analityk DM BZ WBK.

Marta Jeżewska z DI BRE Banku uważa, że niełatwo będzie nowemu bankowi znaleźć sobie miejsce na rynku. Jeśli celuje w pierwszą dziesiątkę, to, ostrożnie licząc, spodziewa się wykroić co najmniej 5 proc. bankowego tortu. To spore wyzwanie. Tym bardziej że wszystkie banki z czołówki zapowiadają poszerzanie rynkowych udziałów.

Nasi tam sĄ

Głównym akcjonariuszem Carlo Tassara jest posiadająca polskie korzenie rodzina Zaleskich. Senior rodu Romain Zaleski zajmuje piąte miejsce na liście najbogatszych Francuzów oraz 488. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata magazynu „Forbes”. Do rodziny Zaleskich należy 37 proc. akcji spółki, Fundacja Zygmunta Zaleskiego ma 47 proc., rodzina Tassara 11, a Mario Cocchi 5 proc. akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu