C -commerce ma usprawnić pracę

Kamil Kosiński
opublikowano: 2000-12-11 00:00

C -commerce ma usprawnić pracę

Oprogramowanie typu SCM wymusza na firmach nowy model współpracy. Nazywa się on collaborative commerce i prowadzi do bardzo ścisłych związków pomiędzy firmami znajdującymi się w jednym łańcuchu dostaw. W skrajnych przypadkach pozwala nawet zarządzać cudzymi magazynami.

Jak sama nazwa wskazuje, systemy wspomagające zarządzanie łańcuchem dostaw typu SCM (Supply Chain Management) wykorzystywane są głównie w szeroko rozumianej działalności logistyczno-transportowej. Różnią się jednak od modułów magazynowych czy gospodarki materiałowej, wchodzących w skład systemów klasy ERP. Podstawową cechą aplikacji klasy SCM jest wykorzystanie jednego systemu do obsługi całego kanału dystrybucji lub zaopatrzenia w materiały. Umożliwia to m.in. automatyzację wpisywania do bazy danych kodów produktów wraz z nadejściem dostawy, a w skrajnych przypadkach, może prowadzić do przejęcia kontroli nad wszystkimi procesami związanymi z danym łańcuchem dostaw przez jego najsilniejszy element.

— Wraz z rozwojem systemów SCM pojawiła się pozycja tzw. wiodącego dystrybutora, który za pośrednictwem systemu informatycznego zarządza stanami magazynowymi w obiektach, które formalnie do niego nie należą. I nie jest to wcale jakiś koncepcyjny dziwoląg. Chodzi o to, by jak najlepiej sprostać oczekiwaniom klientów i zaplanować dostawy. W modelowym rozwiązaniu SCM informacja o tym, że klient zamówił u swojego dostawcy farbę w określonym kolorze powinna od razu dotrzeć do producentów wszystkich jej komponentów — wyjaśnia Regina Bisikiewicz, dyrektor zarządzający IBS Polska.

Nadchodzi c-commerce

Takie rozwiązania określane są mianem collaborative commerce (c-commerce). Ten model biznesowy wymusza na firmach udostępnianie poufnych dotychczas informacji swoim kontrahentom oraz bardziej uzależnia je od firm stojących na końcu takiego łańcucha. Przedstawiciele dostawców oprogramowania typu SCM lekceważą jednak związane z tym obawy.

— Oczywiście, istnieją obawy związane z uzależnieniem się od jednego partnera w ramach c-commerce. Dotyczą one zarówno podmiotu wiodącego jak i firm zajmujących najniższe pozycje w łańcuchu. W praktyce, wejście w c-commerce ogranicza bowiem liczbę poddostawców, a co za tym idzie bardziej uzależnia od nich podmiot wiodący. Jednocześnie wymusza na tych mniejszych firmach ujawnienie wielu strategicznych informacji właśnie podmiotowi wiodącemu. Wydaje mi się, że rozwiązanie tych problemów leży po prostu w odpowiednim sformułowaniu umów kooperacyjnych — zaznacza Regina Bisikiewicz.

Planowanie w SCM

Wśród aplikacji typu SCM dominują produkty do zarządzania już istniejącym łańcuchem dostaw (SCE). Drugą gałąź tego gatunku stanowią systemy do planowania łańcuchów dostaw (SCP). Nie zawsze wymagają one tak ścisłej współpracy, aby zasługiwała ona na miano c-commerce, oferują jednak większe możliwości niż aplikacje do planowania sekwencyjnego stosowane zazwyczaj w systemach klasy ERP.

— Systemy ERP są tak skonstruowane, aby rejestrować zachodzące zdarzenia. Z planowaniem jako tako radzą sobie tylko najlepsze z nich. Jednak nawet one na podstawie określonych parametrów nie są w stanie wybrać optymalnej lokalizacji magazynu. A z tym właśnie radzą sobie aplikacje typu SCM — podkreśla Sebastian Grucela, odpowiedzialny za konsulting w dziedzinie ERP i SCM w polskim oddziale IBM, który sprzedaje na lokalnym rynku aplikacje firmy i2 Technologies.

Cały czas jednak większość dostawców aplikacji SCM dostarcza wyłącznie oprogramowanie SCE.

— To, że na rynku SCM dominują aplikacje do zarządzania łańcuchem dostaw, np. pozwalające na śledzenie przesyłki lub składanie zleceń przewoźnikowi, a nie programy do planowania łańcucha dostaw spowodowane jest głównie tym, że systemy transakcyjne po prostu łatwiej jest budować — komentuje Sebastian Grucela.

Możesz zainteresować się również: