Cementownie na europejskim podium

opublikowano: 22-04-2019, 22:00

Zużywamy rocznie 500 kg cementu na osobę i zajmujemy trzecią lokatę w Europie. Producenci boją się jednak podwyżki kosztów i osłabienia konkurencyjności

19 mln ton — tyle cementu zostanie w tym roku sprzedane na polskim rynku. To wielkość porównywalna z 2018 r. W przyszłym roku natomiast dostawy zwiększą się o 400 tys. ton. To rekordowy wzrost. W połowie dekady sprzedaż przekraczała jedynie nieco 15 mln ton rocznie.

— Zużywamy już około 500 kg cementu na osobę. Pod względem produkcji cementu zajmujemy trzecie miejsce w Europie — szacuje Ernest Jelito, prezes Stowarzyszenia Producentów Cementu (SPC), kierujący także grupą Górażdże Cement.

Pierwsi są Niemcy, a drudzy — Włosi. Mimo rosnącego zapotrzebowania na cement i produkowany z niego beton ich ceny nie rosną tak dynamicznie jak innych materiałów. Z danych firm budowlanych wynika, że w ostatnich latach beton podrożał o 36 proc., a inne towary nawet o 60-90 proc. SPC podaje też, że w IV kwartale ubiegłego roku za 100 kg asfaltu do budowy dróg wykonawcy płacili 130- -140 zł, cement portlandzki kosztował natomiast nie więcej niż 112 zł, a beton zwykły z kruszywa naturalnego był o 3 zł tańszy.

Widmo konkurencji

Mimo optymistycznych prognoz zapotrzebowania i korzystnych cen krajowi producenci cementu obawiają się, że coraz trudniej będzie im utrzymać konkurencyjność na rynku. Boją się wzrostuimportu z Białorusi i Turcji, które nie muszą ponosić wysokich kosztów zakupu uprawnień do emisji CO 2, oraz drożejącej energii. Krajowi przedsiębiorcy szacują, że dzięki zainwestowaniu w ostatnich latach 10 mld zł udało im się zredukować emisje o 30 proc. Aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na cement, dostawcy muszą jednak dokupować znaczną część uprawnień na aukcjach. W ubiegłym roku potrzebowali 11,3 mln ton uprawnień do emisji CO 2. Brakowało im 2,7 mln ton, które musieli dokupić na aukcjach. Problem w tym, że koszty uprawnień rosną, co podnosi też koszty procesu produkcji cementu. Jeszcze rok temu tona kosztowała 10 EUR, a obecnie 25-27 EUR. Drożeje także energia. Producenci starają się więc o wpisanie branży na unijną listę sektorów uprawnionych do rekompensat wypłacanych z przychodów ze sprzedaży uprawnień emisyjnych dla firm energochłonnych. Do 9 kwietnia mieli czas na przedstawienie wniosków i opinii do Brukseli.

Włodzimierze Chołuj, członek zarządu SPC oraz Cemeksu, informuje, że dokumenty złożyły bezpośrednio grupy kapitałowe producentów oraz reprezentujące je polskie stowarzyszenie.

Jeśli przedstawiciele cementowni przekonają Komisję Europejską do uwzględnienia branży w przepisach uprawniających do rekompensat, będą mogli także skorzystać z polskiej ustawy o dofinansowaniu sektorów energochłonnych, której projekt przygotowało Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.

Monitoring i spalanie

Drożejący prąd i CO 2 to niejedyne czynniki, które przyczyniają się do wzrostu kosztów i pogarszają pozycję konkurencyjną cementowni. Problemem są także wdrażane w Polsce przepisy dotyczące składowania i przetwarzania odpadów komunalnych. 10 proc. z nich jest spalanych w cementowniach. Dzięki temu uzyskują one paliwo wykorzystywane w procesie produkcji cementu. Zgodnie z nowymi przepisami cementownie będą musiały m.in. inwestować w system monitoringu.

— To koszt sięgający około 1 mln zł na każdy zakład — szacuje Bożena Środa, z biura SPC.

Rząd wprowadził obowiązek monitoringu, by kontrolować składowiska odpadów, na których często dochodzi do pożarów. Przedstawiciele cementowni podkreślają jednak, że przecież w ich zakładach odpady są surowcem spalanym w specjalistycznych urządzeniach, a nie na składowiskach. Dzięki nim branży udaje się nie tylko ograniczać emisyjność, ale także zużycie energii i ciepła. Dlatego też mają nadzieję, że niekorzystna dla przemysłu ustawa zostanie zmieniona. Włodzimierz Chołuj przypomina też, że Cemex ma podpisany w władzami Lublina list intencyjny pozwalający na odbiór odpadów, dzięki czemu miasto nie musiało budować własnej spalarni. Instalacja termicznego przekształcania odpadów, należąca do grupy, jest jedyną zlokalizowaną w województwie lubelskim i wskazaną w planie gospodarki odpadami jako instalacja ich współspalania.

— Około 40-50 proc. odpadów wytworzonych na terenie Lublina trafia w postaci paliwa RDF do cementowni. Poziom recyklingu i przygotowania do ponownego użycia papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła wyniósł w 2018 r. 88,2 proc., z uwzględnieniem odpadów zebranych z tzw. punktów skupu surowców wtórnych i 49,97 proc. bez nich — szacuje Olga Mazurek-Podleśna, z biura prasowego prezydenta Lublina.

Komisja Europejska chce jednak ograniczyć spalanie odpadów i zwiększać odzyskiwanie. W opublikowanym niedawno unijnym raporcie dotyczącym ochrony środowiska w Polsce napisano nawet, że „należy rozważyć wprowadzenie opłat za spalanie, aby (…) zwiększyć atrakcyjność ekonomiczną recyklingu i ponownego użycia, tak jak to przewiduje Krajowy plan gospodarki odpadami”.

To podwyższyłoby koszty produkcji w cementowniach. Zdaniem Bożeny Środy w skrajnym przypadku może się okazać, że spalanie odpadów na potrzeby produkcji cementu będzie droższe niż węgla i zostanie nim zastąpione. Nie będzie to jednak korzystne dla środowiska. Branżowe stowarzyszenie podkreśla też, że Krajowy plan gospodarowania odpadami do 2022 r. określa wskaźnik odpadów przekazywanych do spalania na poziomie 30 proc. Dlatego też nie ma już dużych możliwości budowy nowych punktów ich termicznego przekształcania. Potencjał instalacji do recyklingu pozwala natomiast odzyskać i przetworzyć 35 proc. zużytych produktów. Tymczasem wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami i Europą przyczyniła się do zamknięcia granic Państwa Środka na odpady plastikowe. Ich ilość rośnie więc gwałtownie w Polsce oraz w Unii Europejskiej, bo nie ma możliwości ani spalenia, ani odzysku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu