Chrześcijanie mają portal bez grzechu

Grupa brazylijskich wiernych wpadła na pomysł stworzenia grzeczniejszej wersji portalu społecznościowego Facebook. Na razie skusili 100 tys. osób

Najpopularniejszy portal społecznościowy na świecie twierdzi, że Facegloria narusza znak towarowy Facebooka i stwarza potencjał do wprowadzania konsumentów w błąd.

Najpopularniejszy portal społecznosciowy na swiecie twierdzi, ze Facegloria narusza znak towarowy Facebooka i stwarza potencjał do wprowadzania konsumentów w bład.
ARC

Facegloria to odpowiednik Facebooka dla tych, którzy mają już dosyć obscenicznych komentarzy, przekleństw i roznegliżowanych fotek. Użytkownicy klikają „amen” zamiast „lubię to”, a w unikaniu przekleństw pomaga lista około 600 zakazanych słów. Zakazane są też oczywiście materiały promujące przemoc i treści erotyczne.

— Na Facebooku można zobaczyć masę przemocy i pornografii. Dlatego pomyśleliśmy o stworzeniu sieci, w której możemy porozmawiać o Bogu, miłości i szerzyć jego słowo — powiedział agencji AFP Atilla Barros, jeden z czterech założycieli portalu.

Niektórzy w odpowiedzi stwierdzą, że wreszcie pojawił się portal, który powalczy z panoszącym się zepsuciem. Inni zauważą, że twórcy Facegloria popełniają grzech nadgorliwości. Tak czy owak, chodzi o biznes, a każdy interes może na siebie zarobić tylko wtedy, gdy ma klientów. W pierwszym miesiącu działalności portal Facegloria zdobył 100 tys. użytkowników.

Potencjalny rynek jest jednak dużo większy. Facegloria jest dziełem osób związanych z ruchami ewangelikalnymi, które cieszą się w Brazylii coraz większą popularnością i znacząco zmieniają tamtejszy pejzaż religijny. Dominuje nadal Kościół rzymskokatolicki,ale systematycznie traci on wiernych na rzecz różnych wspólnot zielonoświątkowych i tzw. megakościołów. Liczby nie kłamią — w 1980 r. do zborów ewangelikalnych należało około 6 proc. Brazylijczyków, a obecnie jest ich 22 proc. Facegloria nie jest jedyną próbą wykorzystania mediów społecznościowych do religijnych celów.

Rynek takich portali jest dosyć trudny, ale ciągle są chrześcijanie, żydzi, a nawet muzułmanie, którzy uważają, że pobożny człowiek powinien zrezygnować z uciech oferowanych przez Facebooka czy Twittera. Portal Ummaland, który reklamuje się jako sieć społecznościowa dla muzułmanów, ma blisko 333 tys. użytkowników.

Twórcy brazylijskiego portalu mają ambitniejsze plany i myślą o misyjnej działalności za granicą. AFP podaje, że celem serwisu jest zdobycie 10 mln użytkowników w samej Brazylii w ciągu dwóch lat. „USA Today” donosi, że na razie pomysł chrześcijańskich konserwatystów przykuł uwagę Facebooka, który wysłał do Brazylii list ostrzegawczy. Najpopularniejszy portal społecznościowy na świecie twierdzi, że Facegloria narusza znak towarowy Facebooka i stwarza potencjał do wprowadzania konsumentów w błąd. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane