Ciemne barwy kampanii

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-09-12 00:00

Na polskiej scenie politycznej wrze od kłótni i swarów, ale w jednej sprawie panuje pełna zgodność: rozpoczynająca się właśnie kampania wyborcza będzie brutalna. Najbrutalniejsza w historii. Wojna na haki — wieszczą niektórzy politycy. Ale nie mają racji. Bo będzie to wojna na niedomówienia. Ot, w poniedziałek nagle pojawia się informacja, że w Cytadeli Warszawskiej odnaleziono teczki najbogatszych Polaków (pięciu z pierwszej dziesiątki listy 100 najbogatszych, sporządzanej przez „Wprost”), założone przez wojskowe służby specjalne. Nie wiadomo, czy krezusi byli współpracownikami służb, czy też byli przez te służby rozpracowywani, do elektoratu płynie jednak przekaz: teczki, najbogatsi, służby, otwierając pole do szerokiej interpretacji. We wtorek pojawia się informacja, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadzi postępowanie w sprawie przyznania koncesji telewizji Polsat należącej do Zygmunta Solorza. Podstawą są dwie notatki UOP, które szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przekazała ABW. W tym samym czasie Andrzej Lepper opowiada o nielegalnym finansowaniu poprzedniej partii braci Kaczyńskich — Porozumienia Centrum.

Brak jakichkolwiek dowodów w każdej z tych spraw nie przeszkadza części polityków snuć spekulacji. W sprawie teczek najbogatszych szef kontrwywiadu wojskowego Antoni Macierewicz stwierdził, że nie ma teczek, a jedynie zapiski, ale „są liczne odniesienia do różnych osób odgrywających następnie istotną rolę w życiu gospodarczym”. Szczegóły może znajdą się w aneksie do raportu o likwidacji WSI. Jeśli chodzi o notatki UOP w sprawie Polsatu, to wkrótce wyjaśniło się, że szefowa Rady złożyła je w ABW kilka miesięcy temu, Agencja nie wszczęła śledztwa, a notatki były szeroko omawiane przez media 13 lat temu. Zaś finansowanie PC Andrzej Lepper opisywał w swojej książce pięć lat temu. I wszystkie te sprawy łączy jedno — zarzuty — na razie — nie są wprawdzie poparte dowodami, ale stawiają osoby, których dotyczą, w modnym obecnie „kręgu podejrzenia”.

Taka jest logika kampanii wyborczej, że stawia się przeciwników politycznych w niekorzystnym świetle, mnoży wątpliwości, szuka dziury w całym. W tym jednak przypadku niedomówienia dotykają w znacznej mierze osoby spoza ścisłego kręgu polityki, dotyczą wielkiego biznesu. W wypowiedziach polityków coraz częściej słychać zapowiedzi walki z oligarchami, podkreślają oni na każdym kroku, że bogaci są równi wobec prawa (jakby ktokolwiek to kwestionował). To kolejna odsłona wojny między Polską solidarną a liberalną (którą autorzy tego podziału identyfikują jako Polskę tylko dla bogaczy). Być może tak pojmowany egalitaryzm sprawdzi się w czasie kampanii wyborczej, jednak jako sposób zarządzania państwem może się okazać zgubny. Bo ugruntowuje tylko wciąż powszechne wśród wielu przekonanie, że „uczciwą pracą jeszcze nikt się nie dorobił”. A skoro nie można się dorobić, to po co pracować?

Adam Sofuł