Cień niepokoju zawisł nad rynkami akcji

Roman Przasnyski
opublikowano: 16-04-2010, 00:00

Nastroje na giełdach od wczoraj rana nie były najlepsze. Po początkowym, ostrożnym wzroście indeksów szybko się pogarszały. Wciąż nie widać końca greckiego serialu. Jego czwartkowy odcinek był powodem gwałtownego osłabienia wspólnej waluty i wzrostu niechęci do ryzyka na rynkach. Trzeba przyznać, że kiepskie dane zza oceanu byki zniosły bardzo mężnie. Zdecydowanie wyższa od oczekiwań liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, wynosząca 484 tys., oraz sięgająca zalewie 0,1 proc. dynamika produkcji przemysłowej, wobec oczekiwań na poziomie 0,7 proc. zostały nieco złagodzone przez lepszy, niż się spodziewano wskaźnik aktywności gospodarczej w rejonie Nowego Jorku i Filadelfii oraz wyższy napływ kapitału do USA. Jednak wielkich powodów do radości dane nie przyniosły.

Sesja na naszym parkiecie zaczęła się optymistycznie. Główne indeksy na otwarciu zyskiwały po 0,5 proc., ustanawiając kolejne rekordy. WIG20 dotarł do 2619 pkt, a WIG przekroczył barierę 44,3 tys. pkt. Wskaźniki małych i średnich spółek nie pozostawały w tyle i także osiągnęły wielomiesięczne maksima. Byki miały jednak trudności z utrzymaniem porannych poziomów, choć nic nie wskazywało na poważniejsze zagrożenie. Jednak tuż po godzinie 10 podaż zdecydowanie przejęła kontrolę nad rynkiem. W ciągu kilkudziesięciu minut wskaźnik największych spółek stracił 40 pkt. Głównymi "winowajcami" dynamicznego załamania indeksu były akcje KGHM, które momentami traciły 3 proc., i Pekao, zniżkujące przez chwilę o 2 proc. Około południa popyt ponownie się zmobilizował i skala zniżki została wyraźnie ograniczona, jednak nastroje wciąż były nie najlepsze. Przez kilka godzin wskaźnik największych spółek utrzymywał się w okolicach 2595 pkt, tracąc około 0,5 proc. Końcówka sesji była już znacznie korzystniejsza dla posiadaczy akcji. Indeks największych spółek zniżkował o zaledwie 0,14 proc. Wskaźnikowi średnich firm udało się wyjść na plus i zyskał 0,14 proc. Obroty wyniosły 1,5 mld zł.

W trakcie wczorajszej sesji byki najadły się trochę strachu, gdy po osiągnięciu przez WIG20 2619 pkt, indeks szybko stracił aż 40 pkt. Sytuację dość szybko "opanowano" i skala spadku została zmniejszona, ale niepokój pozostał. Zniżka nie przesądza jeszcze w żadnym razie o dalszych losach trwającego ponad rok trendu, jednak pokazuje, że podaż może w każdej chwili uderzyć ze sporą siłą. Warto zwrócić uwagę, że od dołka z 11 lutego do wczorajszego maksimum indeks największych spółek zyskał już 20 proc. Można z tego wnioskować, że na rynku jest spora grupa inwestorów gotowych pozbyć się akcji bez żalu nawet po cenach "nieco" niższych niż obecne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Rynek , PO