Comarch chce do 2006 r. zatrudniać 2,1 tys. osób. Stąd decyzja o inwestycji w budynki, na których spółka i tak zarobi.
Jeżeli krakowski Comarch zakończy do 2006 r. budowę nowego kompleksu budynków produkcyjnych, będzie mógł około 60 mln zł odliczyć od podatku dochodowego. To oznacza, że rocznie przynajmniej 3-4 mln zł podatków (do przekroczenia progu 60 mln zł) zostanie w spółce. Ogłoszona w piątek inwestycja 80 mln zł w biurowiec pochłonie więc realnie tylko 20 mln zł.
— Inwestycja nie jest na wyrost. Mamy zapotrzebowanie na powierzchnię dla pracowników. A dzięki odliczeniom podatkowym koszt w porównaniu z zyskami będzie minimalny — tłumaczy Janusz Filipiak, prezes Comarchu.
Comarch podał, że zainwestuje w kompleks budynków w krakowskiej specjalnej strefie ekonomicznej (SSE) 80 mln zł. Pierwszy etap inwestycji o wartości 25 mln zł już się rozpoczął. Łącznie w nowych budynkach ma być 30 tys. m kw. powierzchni. Inwestycja ma zakończyć się do 2006 r. Analitycy nie są może zachwyceni, ale nie kwestionują decyzji spółki.
— Wolałbym, żeby te inwestycje zostały przeznaczone na informatykę. Z drugiej strony wydaje się to jedynym sposobem na odzyskanie pieniędzy zainwestowanych w SSE — komentuje Przemysław Sawala-Uryasz, analityk CA IB.
Spółka wynajmuje obecnie pomieszczenia dla 500 osób, za które płaci rocznie ponad 1 mln zł.
— Na koniec 2004 r. będziemy zatrudniać 1,5 tys. osób. W 2006 r. zatrudnienie może dojść do 2,1 tys. osób — mówi Janusz Filipiak.
Comarch coraz częściej kieruje swoje usługi i produkty na eksport.
— Plany wzrostu zatrudnienia mogą oznaczać, że zarząd oczekuje znacznego wzrostu przychodów. Comarch nie zawodzi wynikami — mówi Przemysław Sawala-Uryasz.
Przy 2,1 tys. pracowników spółka może przerosnąć wielkością zatrudnienia Computerland (CL) a nawet Prokom. Przychody ma zaś na razie dużo mniejsze — w tym roku planuje 300 mln zł, przy ponad 500 mln zł CL i grubo ponad 1 mld zł Prokomu.