W ciągu maksymalnie dwóch miesięcy informatyczna grupa powiadomi, czy uda się jej w tym roku podwoić zyski. Tak jak obiecywała.
Po pierwszym półroczu Computerland wypracował na czysto 7,2 mln zł. To co prawda o 12 proc. więcej niż przed rokiem, ale integrator zapowiadał, że w tym ro- ku podwoi zyski do poziomu 27 mln zł.
Czy tę prognozę da się jeszcze wykonać? Wkrótce się dowiemy.
— Decydujący dla wykonania naszych zapowiedzi będzie trzeci, a w szczególności czwarty kwartał. Maksymalnie w ciągu dwóch miesięcy ustosunkujemy się do możliwości wykonania prognozy — zapowiada Tomasz Sielicki, prezydent grupy Computerlandu.
Jego zdaniem, praktycznie wszystko jest jeszcze możliwe, jednak prezes obstawia raczej obniżenie szacowanych zysków niż ich podwyższenie.
— Bardzo dużo w tej materii zależy od powodzenia Computerlandu w przetargach na terenie Rosji i uzyskania krajowych zleceń w sektorze publicznym i użyteczności publicznej — wyjaśnia Michał Danielewski, prezes Computerlandu.
To tu znajdują się niewiadome. W pozostałych sektorach obsługiwanych przez grupę, czyli bankowości i telekomunikacji, wszystko idzie zgodnie z planem.
W Rosji kluczową sprawą jest pozyskanie kontraktu na scentralizowany system informatyczny dla jednego z największych banków. Konsorcjum z udziałem Computerlandu jest już podobno tuż-tuż pozyskania tego zlecenia, ale wszystko rozstrzygnie się w październiku.
— Z tego tytułu na początek spodziewamy się ponad 20 mln zł wpływów. Ponadto w Rosji startujemy jeszcze w sześciu podobnych przetargach — mówi Michał Danielewicz.
Computerland stara się też o kontrakty m.in. ze straży pożarnej, Ministerstwa Obrony Narodowej i policji. Grupa jest ponadto aktywna w branży dystrybucji energii. W sumie w obu tych sektorach — publicznym i użyteczności publicznej — uczestniczy aktualnie w 14 przetargach wartych razem 740 mln zł. Wystarczy wygrać część z nich, by zrealizować prognozę.