CTL będzie miał lepszy wynik

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-04-15 07:17

Krzysztof Sędzikowski przygotował firmę na czas kryzysu i korzysta z okazji. Już rok temu przewoźnik uznał, że trzeba zmniejszyć prędkość, bo rynek hamuje. Teraz liczy się przede wszystkim wynik finansowy.

Restrukturyzację zaczęli w czasach, kiedy inni uważali, że kryzys jest tylko faktem medialnym. Oni wiedzieli, że nadciąga, bo kolej to jeden z najbardziej czułych barometrów gospodarczej pogody.

- W transporcie natychmiast odbija się wszystko, co dzieje się w gospodarce. Po wielkości przewozów widać, na jakim poziomie jest produkcja, jaki jest popyt – mówi Krzysztof Sędzikowski, prezes CTL Logistics.

Po rewelacyjnym 2007 r. Rynek zaczął spadać od I kwartału 2008 r. Po kilka punktów procentowych. Największy prywatny przewoźnik w kraju już rok temu uznał, że czas przestawić zwrotnice na inny kierunek – dekoniunktura. Zmienił priorytety działania, cele i sposoby ich osiągania.

- Kiedy firma powstawała, najważniejszym zadaniem było zdobycie sprzętu. Teraz, gdy mamy pewną część rynku, musimy dostosować ilość taboru do jego możliwości - wyjaśnia prezes CTL.

Na czym polega to dostosowanie? Jak firma zmniejsza koszty i jak prezes wyobraża sobie jej działanie w trudnych czasach? Jak politykę firmy oceniają eksperci? Dowiesz się sięgając po „Puls Biznesu”.

Kierowanie firmą w czasie kryzysu nie musi być trudne. Przeczytaj rady ekspertów. Zobacz, jak w trudnych chwilach radzą sobie inni. Szukaj rad, inspiracji i prostych rozwiązań w „Pulsie Biznesu" i na stronie kryzysk.pb.pl