Czarnecki zostawił w tyle innych rekinów z GPW

Kamil Zatoński
04-06-2009, 00:00

Indeks PB Czarnecki wzrósł od lutowego dna bessy aż o 150 proc.

To wynik o prawie trzy razy lepszy od WIG20.

Trwa dobra passa Leszka Czarneckiego i akcjonariuszy spółek kontrolowanych przez wrocławskiego biznesmena. Od dołka zanotowanego pod koniec lutego indeks PB Czarnecki urósł o 150 proc. i przekroczył 140 pkt. Tak wysoko nie był jeszcze żaden z pięciu wskaźników odzwierciedlających portfele pięciu najbardziej znanych inwestorów giełdowych. Drugi pod względem wartości indeks PB Sołowow wzrósł do 126 pkt.

Indeksy obliczamy od początku tego roku. Najpierw swoje pięć minut miały firmy z udziałem Zygmunta Solorza-Żaka. Odporność na bessę walorów Cyfrowego Polsatu (w portfelu indeksu stanowi blisko 70 proc.) pozwalała utrzymywać wartość wskaźnika w pobliżu wyjściowych 100 pkt. I to nawet wtedy, kiedy spadki na giełdzie sprowadzały indeksy portfeli innych inwestorów o 10-20 pkt. Początek roku był bardzo słaby dla spółek Leszka Czarneckiego. Jego indeks spadał nawet o o ponad 40 pkt. Później na pozycję lidera awansował Ryszard Krauze, którego spółki (Polnord, Bioton, Petrolinvest) najszybciej przebudziły się ze spadkowego letargu.

Dla Leszka Czarneckiego przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy od dna dynamicznie odbił kurs Getinu, mającego w jego portfelu ponad 75-procentowy udział. Od tegorocznego minimum 2,60 zł (zanotowano je 25 lutego) cena akcji poszła w górę już o 150 proc. Jeszcze bardziej efektowne wzrosty (180 proc. od 18 lutego) stały się udziałem dewelopera LC Corp. Wreszcie — przez ostatnie cztery miesiące notowania Noble Banku wzrosły o ponad 135 proc. Dzięki temu PB Czarnecki od dna, czyli 56 pkt, zyskał już 84 pkt.

To po części zasługa wyników finansowych spółek z portfela wrocławskiego inwestora. W przypadku zarówno Getin Holdingu, jak i Noble Banku rezultaty z pierwszego kwartału były dużo lepsze od oczekiwań. Pierwsza z instytucji zarobiła w tym okresie 103,2 mln zł (analitycy prognozowali tylko 66 mln zł), a druga 40,2 mln zł (za co w ciągu trzech sesji inwestorzy nagrodzili ją wzrostem kursu o 30 proc.). Wśród największych instytucji finansowych grupa Getinu okazał się być najlepiej przygotowana na kryzys, m.in. dlatego, że do szukania oszczędności menedżerowie firmy zabrali się stosunkowo najwcześniej. Tymczasem bardzo słabe zachowanie kursu spółki na przełomie roku (podobnie było zresztą z Noble Bankiem) sugerowało raczej to, że inwestorzy zaliczają holding do grona outsiderów sektora. Kiedy okazało się, że ocena ta jest zbyt surowa, kurs poszybował mocno w górę, czemu sprzyjało także ogólne ocieplenie klimatu inwestycyjnego wokół branży finansowej.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czarnecki zostawił w tyle innych rekinów z GPW