Czarny scenariusz wojny walutowej

Przerodzenie się wojny handlowej w walutową byłoby zgubne dla światowej gospodarki, jednak to na razie tylko potencjalne zagrożenie, oceniają ekonomiści

Coroczne sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole tradycyjnie zapowiada kierunki polityki władz monetarnych najważniejszych gospodarek na kolejne miesiące. W czasie rozpoczynającej się w czwartek, 22 sierpnia, tegorocznej edycji bankierzy będą kreślić plany łagodzenia polityki, a w cieniu tej dyskusji pojawi się temat zagrożenia wojną walutową.

Donaldowi Trumpowi zależy na osłabieniu dolara, ale choć nie
będzie to łatwe, to nawet podjęcie takich prób może mieć poważne konsekwencje —
ostrzegają eksperci.
Zobacz więcej

NA WIELU FRONTACH:

Donaldowi Trumpowi zależy na osłabieniu dolara, ale choć nie będzie to łatwe, to nawet podjęcie takich prób może mieć poważne konsekwencje — ostrzegają eksperci. Fot. Bloomberg

Groźba walki na osłabianie krajowych środków płatniczych, o której ostatnio głośno było po kryzysie finansowym (to wtedy określenie „wojna walutowa” ukuł minister finansów Brazylii Guido Mantega), wraca wraz z zaostrzaniem się napięć handlowych. Ryzyko nowego konfliktu znacznie wzrosło po tym, jak na początku sierpnia Chiny przyzwoliły na osłabienie juana poza pułap 7,00 względem dolara, odpowiadając na ogłoszenie przez Donalda Trumpa kolejnych ceł.

— W wojnie walutowej nie ma zwycięzców. Ostatecznie wszyscy na niej stracą, bo doprowadzi do spowolnienia w globalnej gospodarce — ostrzegał prezes Adidas AG Kasper Rorsted, po tym jak na początku sierpnia kurs juana znalazł się najniżej od ośmiu lat.

Jastrząb w Białym Domu

Prezes niemieckiego producenta odzieży sportowej, który w USA i Chinach uzyskuje łącznie 45 proc. przychodów, wyścigu na osłabianie własnych walut przez te dwa kraje obawia się nawet bardziej niż dotychczasowej wojny handlowej. Osłabianie własnej waluty wspiera krajowy eksport oraz inflację, jednak dzieje się to kosztem partnerów handlowych, skłaniając ich do działań odwetowych, zauważa Jeffrey Kleintop, główny strateg inwestycyjny banku Charles Schwab. Zagrożenie wojną walutową, choć na razie tylko potencjalne, należy monitorować, bo do konfrontacji mogą skłaniać polityków krótkoterminowe korzyści, ocenia specjalista.

Na ostatnim posiedzeniu Fed stonował oczekiwania na kolejne obniżki stóp, windując indeks dolara najwyżej od ponad dwóch lat, a interwencję administracji na rynku walutowym wykluczył szef doradców Donalda Trumpa Larry Kudlow. Jednak siła dolara jest solą w oku stojącego u progu kampanii wyborczej urzędującego prezydenta. Dlatego Donald Trump nie rezygnuje z bezpardonowych nacisków na Fed, by ten przeciwdziałał umacnianiu się dolara, a w odpowiedzi na osłabienie juana Departament Skarbu oficjalnie uznał Pekin za manipulatora walutowego. Ten ruch, wymuszony zresztą według nieoficjalnych informacji na sekretarzu Stevenie Mnuchinie przez Donalda Trumpa, na razie bezpośrednio nie zaszkodzi Chinom — zarzutów o manipulacje walutą obecnie nie podziela Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Do mini-dewaluacji juana doprowadziła nie interwencja banku Chin przeciw siłom rynkowym, a raczej zaprzestanie takiej interwencji, zauważa Alicia Garcia Herrera, ekonomistka banku Natixis. O ile dzięki wysokiemu importowi z Chin w wojnie handlowej wyraźną przewagę miały USA, o tyle w wojnie walutowej zdecydowanie lepsze karty w ręku ma Państwo Środka, zauważa Jeffrey Kleintop z Charlesa Schwaba.

Skromne możliwości

Donald Trump zapewne nie zawahałby się użyć dolara w zatargach z partnerami handlowymi USA, nawet jeśli szkodziłoby to rezerwowemu statusowi amerykańskiej waluty. Jednak możliwości ewentualnej interwencji ze strony Departamentu Skarbu są obiektywnie ograniczone. Fundusz, jaki mógłby być przeznaczony na takie działania, byłby znikomy w porównaniu z płynnością światowego rynku dolara, tym bardziej gdyby interwencji nie wsparł Fed, ocenia Megan Greene, ekonomistka Harvard Kennedy School. Efekt? Inwestorzy od początku obstawialiby niepowodzenie takiej operacji, skupując spekulacyjnie amerykańską walutę.

„Juan może dalej się osłabiać do dolara, jeśli tylko wstrzymane nie zostanie nakładanie ceł. Wszystko dlatego, że aby ułatwić rozmowy z USA, chińskie władze starały się zapobiegać osłabieniu własnej waluty, ustalając jej kurs wyżej, niż by wynikało to z sił rynkowych” — uważa Jeffrey Kleintop z Charlesa Schwaba.

Słabość juana grozi zalewem innych krajów tanim importem z Chin i tym samym rozchodzeniem się po świecie impulsu deflacyjnego, ostrzega Mark Atherton, redaktor „The Timesa”. Tymczasem mechanizm działania Donalda Trumpa coraz bardziej przypomina błędne koło — im bardziej zaostrza napięcia na tle handlu, tym bardziej umacnia się dolar (to dlatego, że amerykańska gospodarka na eskalacji traci stosunkowo najmniej) i tym większym problemem staje się przewartościowanie „zielonego”.

24098342-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Kryptonewsy
Newsletter dla wszystkich, którzy interesują się kryptowalutami, ich wydobyciem i technologią blockchain.
ZAPISZ MNIE
Kryptonewsy
autor: Karolina Wysota
Wysyłany raz w miesiącu
Karolina Wysota
Newsletter dla wszystkich, którzy interesują się kryptowalutami, ich wydobyciem i technologią blockchain.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Akcja budzi reakcję

Część ekspertów uspokaja, że Chiny nie dopuszczą do dużo poważniejszego osłabienia juana, bo groziłoby to ucieczką kapitału i zwiększało obciążenie przedsiębiorstw długiem. Jednak lista krajów, które USA wzięły na celownik, jest znacznie dłuższa. Administracja Donalda Trumpa oskarżała ostatnio o manipulacje walutowe zwłaszcza gospodarki Europy Zachodniej i Dalekiego Wschodu — m.in. Niemcy, Włochy, Szwajcarię i Japonię. Przy słabnącym w obu regionach wzroście ewentualne amerykańskie interwencje zmierzające do osłabienia dolara względem tamtejszych walut spotkałyby się ze zdecydowanym przeciwdziałaniem, przewiduje Megan Greene z Harvard Kennedy School. Już teraz inwestorzy z niepokojem śledzą wszelkie zaangażowanie rządów i banków centralnych na rynkach walutowych. Słabnięcie brytyjskiego funta, które pośród obaw o brexit bez umowy nasilało się jeszcze przed zaognieniem globalnych napięć handlowych, będzie miało w przyszłości znaczenie przy ustalaniu przez UE ceł na brytyjskie produkty, przewiduje Stephen Mihm, komentator agencji Bloomberg.

Narodowy Bank Szwajcarii miał bezskutecznie sprzedawać franka, gdy zawirowania rynkowe doprowadziły do umocnienia waluty poza stanowiący dla instytucji granicę interwencji pułap 1,10 CHF za euro. Szwajcarzy z jednej strony obawiają się reakcji USA, w handlu z którymi mają zdecydowaną nadwyżkę, z drugiej starają się chronić krajowych eksporterów przed zbyt silnym frankiem. Tymczasem będące reakcją na eskalację napięć handlowych skokowe umocnienie jena — kolejnej obok franka waluty uważanej za bezpieczne schronienie na czas kryzysu — wzbudziło spekulacje, że na rynku walutowym może interweniować także Japonia. O powszechności obaw przed rozlewaniem się globalnego spowolnienia świadczy fakt, że liczba banków centralnych, które w tym roku obniżyły stopy procentowe — co zwykle tworzy również presję na osłabienie krajowej waluty — przekracza już 20. USA nie uda się jednostronnie osłabić dolara, jednak już samo podjęcie takiej próby groziłoby poważnymi konsekwencjami, ostrzega Megan Greene. „Gdyby USA tak postąpiły, należałoby się liczyć ze zwiększeniem napięć międzynarodowych, zawirowaniami na rynkach, w miarę jak poszczególne kraje będą starać się osłabiać własne waluty, a nawet z globalną recesją” — wylicza ekonomistka z Harvard Kennedy School.

OKIEM EKSPERTA

Reakcja na spowolnienie

PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ, główny ekonomista X-Trade Brokers DM

Działania zmierzające do osłabiania krajowych walut są elementem szerszej układanki. Światowy przemysł i handel są w recesji, więc nie może dziwić, że walka o utrzymanie konkurencyjności jest tak zażarta. Przyzwolenie Chin na osłabienie juana może wpłynąć nie tylko na stosunki Pekinu z Waszyngtonem, ale również na relacje wewnątrz Azji — widać to po danych z Korei Południowej, gdzie w pierwszych 20 dniach sierpnia eksport do Państwa Środka spadł rok do roku o 20 proc. Łagodząc na ostatnim posiedzeniu politykę, Fed dał bankom z krajów rozwijających się zielone światło do obniżek stóp, co skutkowało osłabieniem się szeregu walut do dolara. Jednak poza Chinami i Azją nie widzę wielkiej determinacji do dewaluacji własnych środków płatniczych. Banki centralne raczej wykorzystały obniżkę stóp Fedu do wsparcia krajowych gospodarek, niż celowo osłabiły waluty. Tymczasem w USA napięcia między Białym Domem a Fedem mają według mnie naturę polityczną i raczej nie powinny prowadzić do zmiany polityki wobec dolara. Donald Trump traci w sondażach i z jednej strony wie, że zamyka się okno na stymulację pieniężną, która przyniosłaby skutek przed wyborami, a z drugiej stara się zrobić z Fedu kozła ofiarnego ostatniego pogorszenia koniunktury. W przypadku Szwajcarii interwencje banku centralnego na rynku walutowym mogą przyciągać uwagę, jednak nie mają aż takiego wpływu na kurs franka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu