Cztery lata wojny. Odbudowa Ukrainy pochłonęłaby 588 mld USD, rozmowy stoją w miejscu

ON, Bloomberg, Reuters
opublikowano: 2026-02-24 13:25

Po czterech latach od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji wysiłki dyplomatyczne mające zakończyć wojnę ugrzęzły w martwym punkcie. Administracja prezydenta USA Donald Trump próbuje doprowadzić do przełomu, jednak negocjacje pozostają zablokowane, a sytuacja na froncie przypomina kosztowny pat – podaje agencja Bloomberg.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Sojusznicy Waszyngtonu wskazują, że Biały Dom chciałby ogłosić postęp jeszcze przed obchodami 250. rocznicy niepodległości USA 4 lipca. Problem w tym, że – jak oceniają wysocy rangą przedstawiciele Europy i NATO – Władimir Putin nie wykazuje gotowości do ustępstw, jeśli nie otrzyma znaczących koncesji terytorialnych.

Test nerwów na linii USA–Rosja

Rozmowy przekroczyły już kilka nieformalnych terminów. Nawet część amerykańskich urzędników przyznaje nieoficjalnie, że Kreml pozostaje przy maksymalnych żądaniach. Rosja domaga się m.in. pełnej kontroli nad zajętymi i częściowo niezdobytymi terenami w Donbasie oraz utrzymania władzy nad Zaporoską Elektrownią Jądrową – największym tego typu obiektem w Europie.

Od początku roku odbyły się trzy rundy rozmów trójstronnych – w Abu Zabi i Genewie – jednak nie przyniosły one rozstrzygnięcia. Europejscy sojusznicy Ukrainy pozostają w dużej mierze na marginesie negocjacji, choć to oni w coraz większym stopniu finansują zakupy uzbrojenia dla Kijowa po ograniczeniu amerykańskiej pomocy wojskowej.

W kuluarach mówi się o swoistym „teście nerwów” między Moskwą a Waszyngtonem. Negocjacje prowadzone przez wysłannika USA Stevena Witkoffa oraz Jareda Kushnera mają sprawdzić, kto pierwszy ustąpi – Rosja w kwestii swoich czerwonych linii czy Stany Zjednoczone w sprawie dalszego wsparcia dla Ukrainy.

Trump naciska, Rosja nie ustępuje

Prezydent Donald Trump publicznie wyraża zniecierpliwienie tempem rozmów. Niejednokrotnie krytykował zarówno Władimira Putina, jak i wywierał presję na prezydenta Ukrainy Volodymyr Zelenskiy, by ten rozważył kompromis.

Moskwa, mimo wysokich strat militarnych i rosnącej presji gospodarczej, nie sygnalizuje gotowości do cofnięcia żądań – w tym dotyczących terenów w obwodzie donieckim, których rosyjskie wojska wciąż w pełni nie kontrolują. Kreml nie chce również rezygnować z okupowanej elektrowni jądrowej w Zaporożu.

Władimir Putin podkreśla, że Rosja „walczy o swoją przyszłość”, co sugeruje brak przestrzeni do ustępstw. Z kolei Kijów odrzuca rosyjskie żądania wycofania się z umocnionych pozycji we wschodnim Donbasie i proponuje zawieszenie broni wzdłuż obecnej linii frontu.

Mniej niż 1 proc. terytorium Ukrainy w trzy lata

Waszyngton forsuje koncepcję utworzenia w spornym regionie specjalnej strefy gospodarczej wraz z gwarancjami bezpieczeństwa dla Ukrainy. W kwestii elektrowni jądrowej rozważany jest model trójstronnej kontroli, choć Ukraina sprzeciwia się współdzieleniu jej z Rosją.

Dane serwisu DeepState wskazują, że w ciągu trzech lat Rosja powiększyła kontrolowane terytorium o mniej niż 1 proc. powierzchni Ukrainy. Znaczna część frontu przekształciła się w strefę dominacji dronów, co utrudnia prowadzenie klasycznych ofensyw.

Były naczelny dowódca ukraińskiej armii Valerii Zaluzhnyi ocenił, że obecna strategia skupia się bardziej na wyczerpywaniu zasobów przeciwnika niż zdobywaniu ziemi. Dowódca sił zbrojnych Ukrainy, Ołeksandr Syrski, przyznał, że sytuacja na południowym odcinku frontu pozostaje trudna, choć od końca stycznia wojsko odzyskało niemal 400 km2 terytorium.

Według zachodnich ocen w ostatnich miesiącach Rosja ponosi większe straty, niż jest w stanie uzupełnić. Jednocześnie rosną problemy gospodarcze Federacji Rosyjskiej, co – zdaniem brytyjskich przedstawicieli – może w nadchodzących miesiącach pogłębić presję na Kreml.

Gospodarcza cena czterech lat wojny na Ukrainie

Równolegle rosną gospodarcze koszty wojny. Według najnowszej wspólnej oceny Banku Światowego, ONZ, Komisji Europejskiej i rządu Ukrainy koszt odbudowy kraju w ciągu najbliższej dekady wzrósł do 588 mld USD. To o 12 proc. więcej niż rok wcześniej i niemal trzykrotność prognozowanego nominalnego PKB Ukrainy w 2025 r.

Bezpośrednie zniszczenia infrastruktury osiągnęły już 195 mld USD – ponad dwukrotnie więcej niż w pierwszym raporcie z 2022 r. Najbardziej ucierpiały mieszkalnictwo, transport i energetyka. Około 14 proc. zasobów mieszkaniowych kraju zostało uszkodzonych lub zniszczonych, co oznacza straty rzędu 61 mld USD. W sektorze transportu szkody oszacowano na ponad 40 mld USD, a w energetyce – na blisko 25 mld USD.

Największy kryzys uchodźczy od II wojny światowej

Tylko w ostatnim roku uszkodzenia infrastruktury energetycznej wzrosły o 21 proc. Rosyjskie ataki sprawiały, że część mieszkańców była pozbawiona prądu nawet przez 18 godzin dziennie, a dziesiątki tysięcy osób zimą zostały bez ogrzewania i wody.

Wojna wywołała największy kryzys uchodźczy w Europie od czasów II wojny światowej. Poza granicami Ukrainy przebywa ponad 6 mln uchodźców, a kolejne 4,6 mln osób pozostaje wewnętrznie przesiedlonych. Kraj ma dziś o 2,4 mln dzieci mniej niż przed inwazją.

Gospodarka Ukrainy jest realnie o 21 proc. mniejsza niż w 2021 r. Jeśli wojna będzie trwać, wzrost PKB w tym roku może ograniczyć się do ok. 2 proc. Zawarcie rozejmu jeszcze w tym roku mogłoby podnieść tempo wzrostu do 4–4,5 proc. w kolejnych latach.

Odbudowa zależna od reform, rozejm pod znakiem zapytania

Ukraiński rząd zabezpieczył na bieżący rok około 15 mld USD na programy odbudowy, a od początku wojny na pilne naprawy wydano ponad 20 mld USD. Eksperci wskazują jednak, że bez napływu prywatnego kapitału – szczególnie do rolnictwa, przemysłu i turystyki – skala potrzeb będzie trudna do udźwignięcia. Szacuje się, że sektor prywatny mógłby pokryć nawet 40 proc. potrzeb odbudowy, o ile Ukraina przeprowadzi reformy wzmacniające konkurencję i ograniczające rolę państwa w gospodarce.

Wśród europejskich dyplomatów pojawia się obawa, że Władimir Putin mógłby zgodzić się na ograniczone zawieszenie broni, które pozwoliłoby Donaldowi Trumpowi ogłosić sukces, jednocześnie kontynuując działania destabilizacyjne wobec Ukrainy – od sabotażu po ingerencję polityczną.

Eksperci podkreślają, że dopóki Władimir Putin pozostaje u władzy, a budżet Rosji pozwala finansować wysiłek wojenny, Kreml raczej nie zdecyduje się na znaczące ustępstwa – nawet w obliczu przedłużającego się kryzysu gospodarczego.

Rosja i USA mówią o współpracy po zakończeniu wojny na Ukrainie

Donald Trump sygnalizował zainteresowanie potencjalnymi projektami gospodarczymi z Rosją po zakończeniu wojny. Moskwa z kolei przedstawia wizję szerokiego partnerstwa ekonomicznego po zniesieniu sankcji. Rosyjski wysłannik Kirill Dmitrijew mówił nawet o projektach wartych ponad 14 bln USD – kwocie kilkukrotnie przewyższającej roczny PKB Rosji.

Na razie jednak wojna trwa, a dyplomatyczny impas nie daje sygnałów rychłego przełomu. Im dłużej konflikt będzie się przedłużał, tym wyższy będzie rachunek odbudowy i tym większe ryzyko trwałej erozji potencjału demograficznego oraz gospodarczego Ukrainy. Cztery lata po rozpoczęciu inwazji konflikt pozostaje nierozstrzygnięty – i nic nie wskazuje na to, by miał wkrótce się zakończyć.

Możesz zainteresować się również: